Spotkanie w Lenovo Center w Raleigh długo nie układało się po myśli gospodarzy. W 14. minucie Brett Howden, mimo asysty dwóch obrońców, przejął wybity spod własnej bramki krążek i w sytuacji sam na sam pokonał bramkarza miejscowych Frederika Andersena.
28-letni kanadyjski napastnik w roli głównej wystąpił też w 28. minucie, gdy po składnej kontrze ponownie z bliska nie dał szans Duńczykowi.
Hurricanes do odrabiania strat przystąpili dopiero w połowie trzeciej tercji, ale uczyli to błyskawicznie. Logan Stankoven i Mark Jankowski w ciągu niespełna dwóch i pół minuty doprowadzili do remisu, a po kolejnych niecałych trzech Jordan Staal - zmieniając kierunek lotu krążka po strzale Shayne’a Gostisbehere’a w okresie gry w przewadze liczebnej - dał ekipie z Karoliny Północnej prowadzenie.
Nie był to koniec emocji, gdyż 81 sekund przed końcem regulaminowego czasu gry Mark Stone wyrównał na 3:3 i doprowadził do dogrywki.
Trwała ona niespełna cztery minuty, gdyż Seth Jarvis strzałem z ostrego kąta, także gdy na lodzie było więcej hokeistów Hurricanes, zaskoczył Cartera Harta.
- Świetnie panowaliśmy nad emocjami. Nie byliśmy za bardzo uniesieni, kiedy odrabialiśmy straty, ani za bardzo przygnębieni, gdy wcześniej przegrywaliśmy. Reagowaliśmy najlepiej jak się dało na sytuację i kocham w tej drużynie właśnie to, że zawsze potrafi się podnieść - podkreślił zdobywca decydującej bramki.
Hurricanes, którzy w drodze do finału doznali w play off tylko jednej porażki, jedyny Puchar Stanleya wywalczyli w 2006 roku. Cztery lata wcześniej ta drużyna, która do 1997 roku występowała pod nazwą Hartford Whalers zanim przeniosła się do Karoliny Północnej, w finale play off przegrała z Detroit Red Wings.
„Złoci Rycerze” też grają w finale po raz trzeci, ale w ciągu dziewięciu lat, od kiedy dołączyli do NHL. W 2018 roku ulegli Washington Capitals 1-4, a po Puchar Stanleya sięgnęli w 2023, pokonując Florida Panthers 4-1.
Najpóźniej triumfator rozgrywek będzie znany 17 czerwca. (PAP)

