Chiny – Polska 3:1 (16:25, 25:18, 25:23, 26:24).
Polska: Alicja Grabka, Julia Szczurowska, Anna Obiała, Maja Koput, Julita Piasecka, Monika Lampkowska – Aleksandra Szczygłowska (libero) – Katarzyna Wenerska, Oliwia Sieradzka, Magdalena Jurczyk, Natalia Kecher, Martyna Łukasik, Justyna Łysiak.
Chiny: Zixuan Zhang, Xin Tang, Auqian Wang, Zhongnan Guo, Yushan Zhuang, Chenxuan Li – Mengije Wang (libero) – Shuming Yang, Shengyu Xie, Yuhan Dong, Jaobao Jin, Feifan Ni.
Po serii trzech zwycięstw Polki zostały zatrzymane przez gospodynie turnieju. Początek spotkania w wykonaniu biało-czerwonych, które postawiły na silną zagrywkę, skutecznie grały blokiem i atakowały na wysokim procencie, był imponujący. Alicja Grabka starała się wykorzystywać wszystkie koleżanki w akcjach ofensywnych, a przewaga rosła w bardzo szybkim tempie. Po asie Julii Szczurowskiej i autowym ataku rywalek było już 11:5 dla Polski, natomiast selekcjoner reprezentacji Chin Zhao Yong poprosił już o drugą przerwę.
Uwagi szkoleniowca nie zmieniły obrazu gry, bowiem to podopieczne Lavariniego dominowały na parkiecie. Po ataku z krótkiej Anny Obiały wygrywały 20:12 i oba zespoły mogły już myśleć o kolejnym secie.
W nim role zupełnie się odwróciły. Do stanu 6:5 dla Chinek gra była dość wyrównana, ale potem gospodynie w jednym ustawieniu zdobyły pięć „oczek” i prowadziły 13:6. Azjatki rozgrywały akcje bardzo szybko i Polkom trudno było je zatrzymać blokiem. Emocje szybko się skończyły, po błędzie Grabki było już 19:8 dla Chinek.
Niewiele się zmieniło po kolejnej krótkiej przerwie, Polki nadal miały spore kłopoty w przyjęciu zagrywki, co też przekładało się na skuteczność w ataku. Azjatki czuły się coraz pewniej i wygrywały 13:7. Wówczas w polu zagrywki pojawiła się Obiała i nagle nastąpił przełom – Chinki zupełnie nie mogły poradzić sobie z odbiorem trudnych serwisów środkowej, która dołożyła jeszcze dwa asy. Oliwia Sieradzka doprowadziła do remisu (13:13) i do końca trwała twarda walko o zwycięstwo.
Biało-czerwone na finiszu uzyskały nieznaczną przewagę (21:19), ale po chwili trzy piłki wygrały gospodynie. Przy stanie 23:23 nieporozumienie w szeregach obrony polskiego zespołu sprawiło, że Chinki miały setbola, który po chwili wykorzystały blokując atak Sieradzkiej.
Najbardziej dramatyczny przebieg miała czwarta, ostatnia partia. Za każdym razem, gdy Azjatki odskakiwały na dystans dwóch, trzech punktów, Polki szybko doprowadzały do remisu. Przy wyniku 16:16 arbiter odgwizdała nieczyste odbicie Katarzynie Wenerskiej, choć zawodniczka odbijała jedną ręką, a tego typu błędy prawie już przeszły do historii.
Potem nastąpiła seria pomyłek z obu stron, ale w końcówce emocje sięgnęły zenitu. Podopieczne Lavariniego znakomitymi obronami wyszły z opresji i doprowadziły do remisu 23:23. Pierwszego meczbola obroniły po zatrzymaniu na siatce Xin Tang, ale po chwili Obiała zepsuła serwis, a Monika Lampkowska nie przebiła się z drugiej linii. Najwięcej punktów dla biało-czerwonych zdobyły: Piasecka - 16 i Lampkowska - 14; najwięcej dla Chin: Yushan Zhuang – 24.
Polki zakończyły udział w pierwszym turnieju z bilansem trzech zwycięstw i jednej porażki. Przez najbliższe dni będą przebywać w Chinach, a następnie przeniosą się do Bangkoku, gdzie w kolejnym turnieju w dniach 17-21 czerwca zmierzą się z Bułgarią, Ukrainą, Holandią i Kanadą.
Marcin Pawlicki (PAP)

