Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama POLONEZ
Reklama KD Market
Koszykówka

Liga NBA - Spurs wygrali w Nowym Jorku i zmniejszyli stratę w finale

Zespół San Antonio Spurs wygrał 115:111 na wyjeździe z New York Knicks, którego koszykarzem jest Jeremy Sochan, w trzecim spotkaniu finału ligi NBA i zmniejszył stratę w rywalizacji play off do 1-2. Reprezentant Polski zagrał przez dziewięć sekund. Na meczu obecny był prezydent Donald Trump.
Liga NBA - Spurs wygrali w Nowym Jorku i zmniejszyli stratę w finale

Autor: New York Knicks/Facebook

9845 dni czekały Nowy Jork i słynna hala Madison Square Garden na finałową potyczkę, bo tyle minęło od ostatniej batalii Knicks o tytuł w 1999 roku. Nic dziwnego, że trybuny pękały w szwach, a zainteresowanie meczem przekroczyło wszelkie granice, m.in. pełna była Strefa Kibica ulokowana w słynnym Central Parku. Wszystkie miejsca zajęte były również w... obiekcie Spurs w San Antonio, gdzie fani zebrali się, by na odległość wspierać swoich ulubieńców.

Spotkaniu w Nowym Jorku towarzyszyły szczególne środki bezpieczeństwa ze względu na zapowiadaną wizytą w MSG prezydenta Trumpa. Służby otoczyły halę kordonem, a kibice już cztery godziny przed rozpoczęciem spotkania ustawiali się w kolejkach, by przejść przez kilka punktów kontrolnych, zanim wejdą na arenę. Jak oceniła agencja Associated Press, sytuacja bardziej przypominała sylwestra na Times Square niż przygotowania do typowego meczu koszykówki.

Być może te wszystkie niedogodności miały wpływ na reakcję kibiców, gdy podczas hymnu narodowego na telebimach w hali pokazano Trumpa, który oglądał mecz z loży właściciela Knicks, Jamesa Dolana. Rozległy się wtedy gwizdy i słychać było buczenie. Wszystko ustało, gdy na ekranach pojawiła się amerykańska flaga. Wcześniej, gdy Avery Wilson wykonywał hymn, słychać było okrzyki „U-S-A! U-S-A!”, a buczenie towarzyszyło jeszcze tylko prezentacji drużyny gości.

Prezydentowi, który przedstawia się jako sympatyk Knicks, towarzyszyli wnuczka Kai, osobisty doradca Boris Epshteyn oraz kilku współpracowników. Przez pierwszą kwartę Trump siedział obok Dolana, a później rozmawiał m.in. z komisarzem NBA Adamem Silverem.

Gospodarze przystąpili do gry po dwóch zwycięstwach w San Antonio. Zacząć serię finałową od wygranych w obu spotkaniach wyjazdowych wcześniej udało się tylko dwóm drużynom - Chicago Bulls w 1993 i Houston Rockets w 1995; obie sięgnęły później po tytuł.

Knicks mogli się pochwalić się serią 13 zwycięstw w play off, w którym byli niepokonani od 23 kwietnia.

Pierwsze siedem punktów zdobyli jednak przyjezdni, którzy w pierwszej kwarcie prowadzili nawet różnicą 12 punktów (33:21). Podobnie jak w dwóch wcześniejszych konfrontacjach gra falowała. Druga kwarta, a zwłaszcza jej końcowe fragmenty, należała do Nowojorczyków, którzy na przerwę schodzili wygrywając 64:57. W trzeciej ponownie lepsi byli goście, którzy decydującą odsłonę zaczęli przy rezultacie 92:91.

Gra trzymała w napięciu do ostatnich sekund, ale Knicks nie zdołali złamać rywali. Dwukrotnie zbliżyli się na cztery punkty (100:104 i 104:108), ale w tym drugim przypadku ich zapędy ostudził kluczową w spotkaniu „trójką” Stephon Castle. Jeszcze OG Anunoby trafił z rogu boiska na 111:113, ale ponownie Castle (23 pkt) dwoma rzutami wolnymi ustalił wynik.

W przekroju całego spotkania najlepszy na parkiecie był środkowy Spurs Victor Wembanyama. Francuz uzyskał 32 punkty, miał osiem zbiórek, sześć asyst i trzy bloki.

- Zdecydowały detale, ale kluczowa była nasza pewność siebie. Wiedzieliśmy, że jesteśmy w stanie tu wygrać. Teraz musimy zachować spokój, bo sytuacja poprawiła się tylko nieznacznie. Przed nami kolejne kroki - podkreślił Wembanyama.

- Jego rzutów nie da się zablokować, czasem nawet trudno go sfaulować. Nie można go też zmusić do zejścia z boiska. Jedyne, co można, to tak uprzykrzać mu życie, by w decydujących momentach spudłował kilka razy - powiedział o mierzącym 224 cm koszykarzu trener ekipy z Nowego Jorku Mike Brown.

W jego zespole tradycyjnie pierwsze skrzypce grał Jalen Brunson - 32 pkt, pięć asyst, a Anunoby dodał 28 „oczek”.

Knicks, którzy w dorobku mają dwa mistrzostwa (1970, 1973), na występ w wielkim finale NBA czekali od 1999 roku, gdy ulegli w decydującej batalii... Spurs (1-4).

Sochan, który karierę w NBA rozpoczął w 2022 roku w barwach Spurs i jeszcze w pierwszej części obecnego sezonu był zawodnikiem tej ekipy, jest drugim Polakiem w wielkim finale. W 2009 roku o mistrzowski pierścień w barwach Orlando Magic bez powodzenia walczył Marcin Gortat.

„Ostrogi” walczą o szósty tytuł. W finale są po raz pierwszy od 2014 roku, kiedy triumfowali w lidze po raz ostatni; wcześniej w latach 1999, 2003, 2005, 2007.

Pewne jest, że po raz ósmy z rzędu - po Toronto Raptors (2019), Los Angeles Lakers (2020), Milwaukee Bucks (2021), Golden State Warriors (2022), Denver Nuggets (2023), Boston Celtics (2024), Oklahoma City Thunder (2025) - NBA będzie miała innego mistrza niż w poprzednim sezonie. (PAP)

 


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama