Arabia Saudyjska - Urugwaj 1:1 (1:0).
Bramki: dla Arabii Saudyjskiej - Abdulelah Al-Amri (41); dla Urugwaju - Maxi Araujo (80).
Żółte kartki: Arabia Saudyjska - Abdulelah Al-Amri.
Sędzia: Maurizio Mariani (Włochy). Widzów: 62 764.
Prowadzeni przez Argentyńczyka Marcelo Bielsę piłkarze reprezentacji Urugwaju nie rozegrali przed mundialem żadnego meczu towarzyskiego (ostatnie w marcu). Jak się okazało, oszczędzanie zawodników zmęczonych ciężkim sezonem nie przyniosło - przynajmniej w pierwszym spotkaniu - spodziewanych efektów, choć w drugiej połowie faworyci zdecydowanie dominowali na boisku.
Zajmująca obecnie 61. miejsce w rankingu FIFA Arabia Saudyjska (Urugwaj jest 16.) poprzedni mundial również rozpoczęła od meczu z potęgą z Ameryki Południowej. Wówczas sensacyjnie pokonała Argentynę 2:1, ale później przegrała z Polską 0:2 oraz Meksykiem 1:2 i odpadła z turnieju, natomiast Argentyńczycy sięgnęli po mistrzostwo świata.
Po pierwszej części meczu w Miami wydawało się, że Arabia Saudyjska znów może sprawić psikusa rywalom. Podopieczni zatrudnionego niespełna dwa miesiące temu greckiego trenera Georgiosa Donisa prowadzili do przerwy 1:0 i to był wynik zasłużony.
Na początku meczu nie działo się zbyt wiele ciekawego, ale później coraz groźniejsi byli piłkarze Donisa. W 38. minucie doświadczony bramkarz Fernando Muslera, który właśnie 16 czerwca kończy 40 lat, poradził sobie z groźnym strzałem obrońcy Abdulelaha Al-Amriego, jednak trzy minut później musiał wyciągać piłkę z siatki. Po dośrodkowaniu i strzale głową Mohameda Kanno golkiper rywali odbił piłkę przed siebie, a Al-Amri nie miał kłopotów z dobitką.
Urugwajczycy od razu rzucili się do odrabiania straty, jednak ani w końcówce pierwszej połowy, ani na początku drugiej - mimo stwarzanych okazji - nie byli w stanie doprowadzić do remisu.
W 60. minucie zabrakło im naprawdę niewiele - po strzale z daleka Manuela Ugarte piłka odbiła się od słupka.
Przewaga wyżej notowanej na świecie drużyny rosła z każdą minutą. Rywale, którzy chyba odczuwali skutki ambitnej i szybkiej gry w pierwszej połowie, coraz bardziej opadali z sił.
Napór Urugwajczyków przyniósł im efekt w 80. minucie. Dobrze grający w tym meczu bramkarz Mohammed Al-Owais poradził sobie ze strzałem głową Federico Vinasa, lecz przy mocnej dobitce Maximiliano „Maxiego” Araujo ze Sportingu Lizbona był już bezradny.
Od tej pory piłkarze z Ameryki Południowej właściwie nie schodzili z połowy rywali. W doliczonym czasie płaskim uderzeniem z daleka popisał się Federico Valverde, ale Al-Owais w imponującym stylu obronił strzał gwiazdy Realu Madryt.
Wynik już się nie zmienił, co oznacza, że żaden z dwóch wielkich faworytów grupy H – Hiszpania i Urugwaj - nie sięgnął po komplet punktów w 1. kolejce. (PAP)

