Wszystko zaczęło się wiosną, gdy Donald Trump ogłosił pilną potrzebę rewitalizacji popękanego i przeciekającego basenu o długości ponad 600 metrów. Prezydent, znany ze swojego zamiłowania do estetyki luksusowych kurortów i pól golfowych, uznał, że dotychczasowe szare dno basenu jest „obskurne, brudne i przecieka jak sito”. Postanowił wdrożyć własne, ekspresowe rozwiązanie: dno miało zostać wypiaskowane, pokryte zaawansowaną technologicznie, grubą powłoką poliuretanową o specjalnie dobranym odcieniu głębokiego błękitu, nazwanego roboczo „American Flag Blue”.
Trump osobiście zapewniał w Gabinecie Owalnym, że dzięki jego zmysłowi biznesowemu i pominięciu zbędnych procedur przetargowych, operacja zostanie wykonana w zaledwie tydzień i pochłonie skromne 1,5 miliona dolarów. Rzeczywistość brutalnie zweryfikowała te zapowiedzi. Oficjalne rejestry federalnych kontraktów pokazują, że ostateczny koszt bezprzetargowego zlecenia – które trafiło do firmy mającej rzekomo doświadczenie w budowie basenów przy prywatnych klubach Trumpa – błyskawicznie wzrósł do blisko 14,2 mln dolarów. Ponad czternastokrotne przebicie budżetu tłumaczono potrzebą ekspresowego tempa prac, ściągnięciem setek robotników i gigantycznymi kosztami logistycznymi. Basen uroczyście napełniono wodą na początku czerwca. Efekt lustra utrzymał się jednak zaledwie kilkanaście dni.
Skąd u Donalda Trumpa tak głęboka fiksacja na punkcie tego konkretnego zbiornika wodnego? Reflecting Pool to jedno z najbardziej fotogenicznych miejsc w USA, tło dla historycznych przemówień Martina Luthera Kinga i masowych protestów. Dla Trumpa idealne, lśniące czystością i błękitem narodowe forum miało być namacalnym dowodem na to, że potrafi zarządzać krajem lepiej niż profesjonalni politycy.
Przede wszystkim jednak basen stał się kolejnym polem bitwy z jego odwiecznym rywalem – Barackiem Obamą. Podczas posiedzeń rządu Trump wielokrotnie grzmiał, że administracje Obamy i Bidena „zmarnowały setki milionów dolarów na naprawę basenu i poniosły sromotną klęskę”. W swoich tyradach na platformie Truth Social prezydent twierdził, że Obama wydał na ten cel ponad 100 milionów, a woda za jego czasów „śmierdziała i rzadko w ogóle była w basenie”.
Niezależne portale oraz agencja Associated Press natychmiast obaliły te twierdzenia. W rzeczywistości za kadencji Obamy przeprowadzono (w latach 2010–2012) jedyny od dekad generalny remont basenu za kwotę 34-35 milionów dolarów z funduszy stymulacyjnych. Wtedy to całkowicie przebudowano konstrukcję znajdującą się na bagnistym gruncie, instalując nowoczesny system filtracji i pompy czerpiące wodę. Dno celowo zabarwiono na szaro, aby woda wydawała się ciemniejsza i lepiej, niczym naturalne lustro odbijała historyczne pomniki. Trump uznał to jednak za „katastrofę poprzedników” i postanowił ufarbować narodowy zabytek na kolor basenu w luksusowym hotelu.
Połowa czerwca przyniosła katastrofalny zwrot akcji. Pod wpływem fali czerwcowych upałów, silnego nasłonecznienia oraz stojącej wody, Reflecting Pool z dnia na dzień zbielał, a potem pokrył się intensywnym, jaskrawozielonym kożuchem alg. Sytuację próbowano ratować w panice – turyści przecierali oczy ze zdumienia, widząc ekipy rządowe wlewające do zbiornika hektolitry mocnego nadtlenku wodoru – wody utlenionej w silnym 12-procentowym stężeniu, o żrących właściwościach. Chemia wprawdzie częściowo zabiła pierwotny zakwit, ale na jej miejsce natychmiast weszły jeszcze bardziej odporne odmiany zielenic.
Co gorsza, potężna dawka agresywnej chemii w połączeniu z palącym słońcem i prawdopodobnie fatalną technologią nakładania powłoki doprowadziły do fizycznego zniszczenia struktury dna. Drogi niebieski „błękit” zaczął się gwałtownie łuszczyć i odklejać od podłoża. Na powierzchni wody zaczęły dryfować gigantyczne, kilkumetrowe płaty gumy.
Eksperci z zakresu inżynierii środowiska i hydrobiologii, cytowani przez PBS News, wskazują, że winna jest wyłącznie biologiczna ignorancja decydentów. Ekosystemy otwarte tej wielkości są niezwykle wrażliwe na zmiany parametrów. Zmiana koloru dna na błękitny wpłynęła na wchłonięcie ciepła, a woda czerpana z rzeki Potomak naturalnie zawiera ogromne ilości azotu i fosforu – idealnej pożywki dla glonów. Żaden system filtracji nie jest w stanie utrzymać sterylnej, lazurowej wody w płytkim, 2000-stóp długim basenie bez gigantycznej, ciągłej cyrkulacji, której zabrakło.
Prezydent Trump nie zamierzał jednak przyjąć do wiadomości argumentów naukowych. Winą za porażkę projektu natychmiast obarczył mitycznych sabotażystów i „chorych, zdemoralizowanych ludzi” z lewicy, których nazwał „Zespołem Algi” (oryg. Team Algae). W serii emocjonalnych wpisów ogłosił, że basen padł ofiarą brutalnego wandalizmu. Wandale mieli rzekomo wrzucić do wody specjalne chemikalia przyspieszające wzrost glonów, a także przy użyciu noży wyciąć w nowej, gumowej powłoce dna gigantyczną, 300-stopową rysę, powodując jej odklejanie.
Biały Dom podjął drastyczne kroki. Wokół Reflecting Pool rozmieszczono bezprecedensowe siły bezpieczeństwa: funkcjonariuszy policji oraz uzbrojonych żołnierzy Gwardii Narodowej, którzy szczelnym kordonem odcięli publiczność od krawędzi wody. Doszło do kuriozalnych sytuacji. Służby dokonały serii zatrzymań osób, które prezydent publicznie okrzyknął „przestępcami”.
Jednym z zatrzymanych okazał się 67-letni David Hearn, szanowany obywatel i były trzykrotny olimpijczyk w kajakarstwie górskim. Hearn, spacerując wzdłuż National Mall, z czystej ciekawości pochylił się i dotknął pływającego przy brzegu kawałka łuszczącej się gumy, by sprawdzić jej fakturę. Natychmiast został obezwładniony przez mundurowych i spędził pięć godzin w areszcie pod zarzutem wykroczenia przeciwko mieniu państwowemu. Prokurator generalna dla dystryktu Kolumbia Jeanine Pirro zapowiedziała bezwzględne ściganie i pełne procesy dla każdego, kto zbliży się do wody, grożąc wieloletnim więzieniem za „bezczeszczenie narodowych pomników”. Jednocześnie Trump zapowiedział procesy sądowe przeciwko stacji ABC News za „fałszywe relacjonowanie”, ponieważ dziennikarze ośmielili się poddać w wątpliwość teorię o zorganizowanym sabotażu z nożami.
Administracja zrzuca winę na nieznanych sprawców, lecz fakty budowlane są nieubłagane. Przedsiębiorstwo wodne Dystryktu Kolumbia wydało już oficjalne pozwolenie na ponowne, całkowite wypompowanie milionów galonów wody z Reflecting Pool. Firma wykonawcza, ratując wizerunek, zadeklarowała, że spróbuje naprawić powłokę w ramach udzielonej gwarancji, ale inżynierowie nie pozostawiają złudzeń: łatając gumę na bagnistym, pracującym podłożu w środku lata, nie da się uzyskać trwałego efektu.
Zbiornik, który miał być wizytówką Ameryki na jej 250. urodziny, w najbliższych tygodniach znów zamieni się w suchy, ziejący pustką betonowy rów, rozjeżdżany przez ciężki sprzęt. Wszystko wskazuje na to, że pogoń za szybkim sukcesem wizerunkowym i próba upolitycznienia prostej inżynierii wodnej doprowadziły do trwałego uszkodzenia jednego z najważniejszych zabytków USA. Amerykanom zamiast pięknego błękitu flagi pozostaje dziś oglądanie uzbrojonych patroli strzegących zielonej mazi i podatkowe rachunki liczone w milionach.

