Najnowsza analiza platformy Tenstreet, oparta na danych z około 5 tys. firm transportowych, brutalnie sprowadza nas na ziemię: dzisiejsza lojalność to nie efekt nagłej miłości do pracodawców, ale zwykły strach przed niestabilnością rynku. Kierowcy trzymają się swoich miejsc, bo boją się ryzyka w trudniejszych czasach.
Jednak pod powierzchnią aż huczy. Liczba aplikacji składanych na platformie Tenstreet w kwietniu tego roku była zaledwie o 5 proc. niższa niż rok wcześniej – to jasny sygnał, że ludzie cały czas aktywnie sondują rynek i czekają na okazję. Co więcej, ci, którzy decydują się na zmianę, ruszają na kolejne poszukiwania średnio już po niespełna czterech miesiącach. Jeśli opłaty za przewozy pójdą w górę – a widzimy już pierwsze tego oznaki – czeka nas potężna fala „skumulowanej” rotacji. Kierowcy odzyskają pewność co do dostępnych mil i po prostu ruszą przed siebie.
Gdzie leży błąd? Raport Tenstreet dotyka niezwykle ważnego trendu: zachłyśnięcia się automatyzacją i sztuczną inteligencją w rekrutacji, co paradoksalnie uderza w retencję nowo zatrudnionych osób. Wdrażamy systemy AI, zapominając, że w transporcie kluczem wciąż jest i będzie czynnik ludzki. Kierowcy zawodowi jak mało kto potrzebują bezpośredniego kontaktu z człowiekiem. Z suchych danych wynika rzecz oczywista – kandydat polecony przez innego kierowcę ma aż 12-krotnie większą szansę na zatrudnienie. Dlaczego? Bo ufa relacji. Najlepszym predyktorem sukcesu w rekrutacji pozostaje spersonalizowana komunikacja i realne zaangażowanie rekrutera.
Sztuczna inteligencja ma pomagać, a nie zastępować. Narzędzia takie jak nadchodzący Tenstreet Assistant czy systemy automatycznego sprawdzania kwalifikacji w sieci Xchange mają ogromny potencjał – potrafią zdjąć z nas 25% biurokratycznego ciężaru i skrócić czas weryfikacji papierów. I to jest właściwy kierunek. AI powinna robić czarną robotę w tle, dając rekruterom i menedżerom więcej czasu na budowanie relacji z kierowcą.
Rekrutacja w transporcie nie może przypominać kasy samoobsługowej w markecie, gdzie klient zostaje sam z pikającym ekranem. Jeśli technologia odhumanizuje ten proces, a przewoźnicy nie poprawią realnych doświadczeń kierowców za kółkiem, dzisiejsze zyski z retencji znikną szybciej, niż się pojawiły. Wygrają te firmy, które wykorzystują automatyzację do tego, by być bliżej człowieka, a nie dalej.


