Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama POLONEZ

Imigranci przyparci do muru: ubywa ścieżek do legalizacji

Jeszcze podczas kampanii wyborczej Donald Trump zapowiadał przede wszystkim walkę z nielegalną imigracją. Po kilkunastu miesiącach jego drugiej kadencji coraz wyraźniej widać jednak, że działania administracji obejmują znacznie szersze grono cudzoziemców. Problemy mają już nie tylko osoby przebywające w USA bez statusu, ale również beneficjenci programów humanitarnych, posiadacze ochrony czasowej, studenci, lekarze, pracownicy wysoko wykwalifikowani, małżonkowie amerykańskich obywateli, a nawet osoby ubiegające się o obywatelstwo.
Imigranci przyparci do muru: ubywa ścieżek do legalizacji

Autor: Adobe Stock

Ostatnie tygodnie przyniosły kolejny przełom. Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych wydał orzeczenie, które może mieć daleko idące konsekwencje dla ponad miliona osób korzystających z programu Temporary Protected Status (TPS). Dla wielu prawników imigracyjnych jest to jedna z najważniejszych decyzji obecnej kadencji Sądu.

Największy cios dla beneficjentów TPS

Temporary Protected Status to program uchwalony przez Kongres w 1990 r. Chroni przed deportacją osoby pochodzące z państw dotkniętych wojną, katastrofami naturalnymi lub innymi nadzwyczajnymi okolicznościami. Oprócz ochrony przed wydaleniem z USA daje możliwość legalnej pracy.

Do tej pory decyzje sekretarza Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego (DHS) dotyczące przedłużania lub wygaszania TPS podlegały kontroli sądowej. Sąd Najwyższy znacząco ograniczył jednak możliwość kwestionowania takich decyzji. Sześciu konserwatywnych sędziów uznało, że zasadniczo nie podlegają one sądowej weryfikacji, z wyjątkiem nielicznych spraw dotyczących praw konstytucyjnych. W praktyce oznacza to znacznie większą swobodę administracji w wygaszaniu statusu ochronnego dla kolejnych narodowości.

Paradoks Syrii i Haiti

Bezpośrednio orzeczenie dotyczy ponad 300 tys. Haitańczyków i kilku tysięcy Syryjczyków. W szerszej perspektywie może jednak objąć około 1,3 mln osób korzystających z TPS, w tym obywateli Ukrainy, Somalii, Sudanu, Jemenu, Salwadoru, Etiopii czy części Wenezuelczyków.

Szczególnie mocno wybrzmiewa jeden paradoks. Amerykański Departament Stanu nadal ostrzega własnych obywateli przed podróżami do Syrii i Haiti, wskazując na zagrożenie terroryzmem, wojnami, porwaniami, przemocą gangów i praktycznym rozpadem struktur państwowych. Jednocześnie administracja dąży do zakończenia ochrony dla osób pochodzących właśnie z tych państw i odesłania ich do domów.

W opinii odcinającej się od większości w Sądzie Najwyższym sędzia Elena Kagan ostrzegła, że po tym wyroku sekretarz (DHS) może zamknąć parasol ochronny TPS praktycznie bez realnej kontroli sądów. Zdaniem krytyków oznacza to przekazanie administracji niezwykle szerokich kompetencji.

Lekarze, naukowcy i studenci utknęli w próżni

Problemy nie dotyczą wyłącznie beneficjentów TPS. Na początku 2026 r. administracja wstrzymała rozpatrywanie wielu wniosków imigracyjnych składanych przez osoby pochodzące z państw objętych rozszerzonym zakazem wjazdu. W efekcie zawieszono wydawanie pozwoleń na pracę, zielonych kart i innych świadczeń imigracyjnych dla ponad dwóch milionów spraw.

Wśród poszkodowanych znaleźli się lekarze, naukowcy i studenci, którzy od lat legalnie mieszkali i pracowali w Stanach Zjednoczonych. Dopiero po naciskach środowisk medycznych USCIS zwolnił lekarzy z części ograniczeń, a następnie federalny sąd w Rhode Island uznał całe wstrzymanie procedur za niezgodne z prawem administracyjnym. Administracja odwołała się jednak od tego orzeczenia.

Symbolem tej sytuacji stał się ortopeda Chukwuweike Gwam. Przyjechał do USA jako dziecko, ukończył kilkanaście lat edukacji medycznej i był o krok od samodzielnej praktyki. Wstrzymanie pozwolenia na pracę zmusiło go do przerwania kariery, pogłębiło jego  problemy finansowe a zarazem zwiększyło obciążenie szpitala, który już wcześniej cierpiał na niedobór lekarzy.

Małżeństwo z Amerykaninem już nie chroni

Jeszcze niedawno małżonkowie obywateli USA byli traktowani jako jedna z najlepiej chronionych kategorii imigrantów. Obecnie również oni odczuwają skutki zaostrzenia polityki.

National Public Radio (NPR) relacjonowało o przypadkach rodzin, które z obawy przed zatrzymaniem rezygnowały z kontaktów z urzędami imigracyjnymi. Niektórzy zdecydowali się nawet na dobrowolny wyjazd ze Stanów Zjednoczonych.

Prawnicy zwracają uwagę, że administracja znacznie rozszerzyła zakres kontroli podczas rozmów dotyczących zielonych kart i obywatelstwa. Samo małżeństwo z obywatelem USA nie chroni już przed wszczęciem postępowania deportacyjnego. Dotyczy to również rodzin wojskowych.

Zmiany dotyczą również imigrantów czysto ekonomicznych. Departament Pracy przygotowuje gruntowną reformę systemu PERM, czyli procedury certyfikacji zatrudnienia wykorzystywanej przy sponsorowaniu pracowników do zielonych kart. Planowane są nowe biurokratyczne wymagania oraz zwiększenie obowiązków ciążących na pracodawcach.

Równocześnie administracja zmodyfikowała zasady loterii wizowej H-1B i przygotowała projekt podniesienia minimalnych wynagrodzeń wymaganych przy zatrudnianiu wysoko wykwalifikowanych cudzoziemców. Dla części przedsiębiorstw może to oznaczać jeszcze trudniejsze pozyskiwanie specjalistów.

Coraz mniej alternatyw

Poszczególne decyzje administracji zmierzają w podobnym kierunku. Ograniczane są programy humanitarne, zaostrzane kryteria azylowe, poszerzana kontrola osób legalnie przebywających w USA, a jednocześnie opóźniane są procedury prowadzące do uzyskania stałego pobytu lub obywatelstwa.

W efekcie wielu cudzoziemców wpada w swoistą pułapkę. Tracą dotychczasową ochronę, lecz równocześnie zamykają się przed nimi alternatywne ścieżki legalizacji pobytu.

Konsekwencje odczuwają nie tylko cudzoziemcy. Beneficjenci TPS płacą każdego roku około 7,8 mld dolarów podatków i od 2001 r. wnieśli do amerykańskiej gospodarki około 262 mld dolarów. Setki tysięcy z nich pracują w sektorach cierpiących na chroniczne braki kadrowe: ochronie zdrowia, budownictwie, gastronomii czy opiece nad osobami starszymi. Utrata znacznej części tej siły roboczej może pogłębić problemy już dziś widoczne na rynku pracy.

Nowy etap polityki imigracyjnej

Poszczególne decyzje administracji Trumpa odzwierciedlają spójną strategię. Jej celem nie jest wyłącznie ograniczenie nielegalnej imigracji, lecz znaczące ograniczenie skali imigracji jako takiej – także tej odbywającej się zgodnie z obowiązującym prawem.

Ostatni wyrok Sądu Najwyższego może okazać się jednym z najważniejszych elementów tej układanki. Nie przesądza jeszcze o losie wszystkich beneficjentów TPS, ale wyraźnie zwiększa swobodę administracji w wygaszaniu kolejnych programów ochronnych. Dla setek tysięcy ludzi oznacza to, że największym problemem przestaje być już samo oczekiwanie na decyzję urzędu. Coraz częściej stawiane jest pytanie, czy w ogóle pozostanie jakakolwiek droga do legalnego pobytu w Stanach Zjednoczonych.

Jolanta Telega
[email protected]

 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama