Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama POLONEZ
W budżecie miasta brakuje 130 mln dolarów

Powraca pomysł podatku dla milionerów

Burmistrz Chicago Brandon Johnson ostrzegł, że miasto stoi przed poważnymi wyzwaniami finansowymi. W połowie roku budżetowego w kasie brakuje około 130 mln dolarów. Za deficyt Johnson obwinia Radę Miasta, która odrzuciła jego projekt budżetowy i przegłosowała własny. Aby ratować miejskie finanse, burmistrz  powraca do pomysłu tzw. podatku dla milionerów.
Powraca pomysł podatku dla milionerów

Autor: Adobe Stock

Burmistrz Brandon Johnson odniósł się do sytuacji finansowej miasta na konferencji prasowej w ratuszu we wtorek, 7 lipca. Ostrzegł, że Chicago rozpoczyna drugą połowę 2026 roku z luką budżetową wynoszącą co najmniej 130 mln dolarów. Zdaniem burmistrza stało się tak, ponieważ dochody, które zostały wpisane do budżetu miasta na 2026 rok wbrew jego sprzeciwowi, nie wpłynęły zgodnie z założeniami.

Aby poprawić sytuację finansową miasta, burmistrz zapowiedział ponowne przedstawienie propozycji nowych, progresywnych źródeł dochodów. Jednym z nich jest powrót do pomysłu wprowadzenia podatku dla milionerów, o którym Johnson miał rozmawiać już ze spikerem Izby Reprezentantów Illinois, Emanuelem Chrisem Welchem.

Zdaniem Johnsona deficyt jest konsekwencją decyzji Rady Miasta, która pod koniec ubiegłego roku odrzuciła jego propozycje nowych źródeł dochodów, w tym m.in. podatku od zatrudnienia w dużych korporacjach. Zamiast tego radni przyjęli alternatywny plan budżetowy, wartości 16,6 miliarda dol., który wszedł w życie bez podpisu burmistrza. Już wtedy Johnson ostrzegał, że budżet nie jest zbilansowany.

Burmistrz stwierdził, że Rada Miasta powinna była przyjąć jego propozycję podatku korporacyjnego (corporate head tax), nakładającego na firmy zatrudniające co najmniej 500 pracowników opłatę w wysokości 33 dolarów miesięcznie za każdego pracownika. Według niego, pozwoliłoby to wygenerować od 82 do 100 milionów dolarów dodatkowych dochodów.

Według burmistrza zakładane wpływy z reklam na miejskich słupach, pojazdach i wiaduktach nie przyniosły żadnych dochodów. Nie powiodły się też próby sprzedaży długów mieszkańców. W efekcie doprowadziło do powstania 130-milionowej luki budżetowej.

Johnson stwierdził, że już w grudniu ostrzegał, że część źródeł dochodów zawartych w alternatywnym budżecie nie przyniesie oczekiwanych wpływów i obawy te właśnie się potwierdziły.

„Deficyt jest skutkiem regresywnych rozwiązań dochodowych forsowanych przez członków Rady Miasta bardziej związanych z interesami korporacji” – powiedział Johnson.

Jednak przeciwnicy w ratuszu nie zgadzają się z tymi zarzutami. Członkowie koalicji radnych, którzy przeforsowali alternatywny budżet (Budget Accountability Coalition) wydali oświadczenie, w którym stwierdzili, że administracja Johnsona przez ostatnie sześć miesięcy opóźniała wdrażanie przyjętych przez nich rozwiązań mających zwiększyć dochody i ograniczyć wydatki miasta.

„Zamiast realizować odpowiedzialny finansowo budżet uchwalony przez Radę Miasta, administracja burmistrza spowalniała wdrażanie nowych źródeł dochodów i oszczędności, tworząc pretekst do przyszłych podwyżek podatków dla firm, pracowników i rodzin. Mieszkańcy Chicago zasługują na przejrzystość i prawdę, a nie przerzucanie odpowiedzialności za problemy finansowe miasta” – napisano w oświadczeniu.

W miarę jak przybywa kandydatów w przyszłorocznych wyborach na burmistrza Chicago, Johnson nadal unika jednoznacznej deklaracji, czy będzie ubiegał się o reelekcję. We wtorek, 7 lipca stwierdził, że porozmawia o tym ze swoją rodziną „w odpowiednim czasie”, a na razie najważniejsze jest dla niego zapewnienie młodzieży pracy na lato.

Wybory burmistrza Chicago oraz wszystkich 50 radnych odbędą się 23 lutego 2027 r. Druga tura wyborów miejskich zaplanowana jest na 6 kwietnia.

Joanna Marszałek
[email protected]

 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama