Pożar wybuchł w poniedziałek około godz. 7:30 p.m. w dwupiętrowym budynku mieszkalnym przy Bernice Road w Lansing na południowych przedmieściach.
Po przybyciu na miejsce strażacy zobaczyli gęsty dym wydobywający się z budynku. Otrzymali także informację, że w jednym z mieszkań znajduje się uwięziona osoba.
Mimo trudnych warunków strażacy z Lansing oraz okolicznych jednostek weszli do środka. Odnaleźli dziewczynkę i wynieśli ją z płonącego mieszkania.
10-latkę przewieziono najpierw do szpitala Community Hospital w Munster w stanie Indiana, a następnie do szpitala dziecięcego im. Comera w Chicago. Dziewczynka była w stanie krytycznym i później zmarła. W środę poinformowano, że ofiara to 10-letnia Braelyn Stewart.
Podczas akcji ratunkowej jeden z policjantów z Lansing zatruł się dymem. Został przewieziony do szpitala, gdzie udzielono mu pomocy. Jeszcze tego samego dnia został wypisany do domu.
Strażacy opanowali pożar w około 30 minut. Przyczyna pojawienia się ognia w środę, 15 lipca była jeszcze ustalana, ale nic nie wskazywało na to, aby pożar został wywołany celowo.
Dochodzenie prowadzą m.in. śledczy ze stanowej służby ds. ochrony przeciwpożarowej (Illinois Office of the State Fire Marshal).
(tos)

