Pozew złożony przez WGA, zarzuca, że połączenie obu firm „zagraża ekonomicznemu i twórczemu zdrowiu amerykańskiego przemysłu rozrywkowego”. Związek argumentuje, że ograniczenie liczby konkurentów da powstałemu podmiotowi „zarówno motywację, jak i możliwość” obniżania wynagrodzeń oraz zmniejszania liczby produkcji.
- Połączony podmiot byłby największym pracodawcą scenarzystów, z ogromną siłą do tłumienia naszych wynagrodzeń, eliminowania szans dla debiutantów, cięcia miejsc pracy w całej branży i produkowania mniejszej liczby programów - oświadczył prezes WGA East Tom Fontana.
Kierownictwo Paramount odpierało te zarzuty, twierdząc, że połączona firma poszerzy możliwości dla scenarzystów, a nie je ograniczy. Spółka powtórzyła zobowiązania do wypuszczania co najmniej 30 filmów rocznie z 45-dniowym oknem wyłączności dla kin, utrzymania dwóch odrębnych studiów filmowych i dalszej współpracy z niezależnymi producentami.
Pozew WGA to kolejne wyzwanie prawne. Dzień wcześniej 12 stanów pod przewodnictwem prokuratora generalnego Kalifornii Roba Bonty złożyło pozew, w którym twierdzi, że transakcja „wygasi konkurencję" w Hollywood. Po odmowie firm wstrzymania fuzji stany wystąpiły w poniedziałek późnym wieczorem o sądowy nakaz wstrzymujący transakcję. Według nich Paramount i Warner mogą sfinalizować przejęcie już 22 lipca.
Postępowania trwają też w Unii Europejskiej i Wielkiej Brytanii, która zasygnalizowała możliwość interwencji. Zgodę na transakcję dały już m.in. administracja Donalda Trumpa, Chiny, Kanada i Australia.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)

