Jako jedna z nielicznych polskich aktorek odniosła międzynarodowy sukces. Zagrała w nominowanej do Oscara „Zimnej wojnie” Pawła Pawlikowskiego i netfliksowym serialu „The Eddy”. Partnerowała Anne Hathaway w amerykańskiej komedii romantycznej „She Came to Me” a Juliette Binoche w „Sponsoringu”. Teraz można ją oglądać – a także słuchać – w kolejnym filmie Pawlikowskiego „Fatherland”, nagrodzonym podczas tegorocznego festiwalu w Cannes.
Dzieciństwo skromne, lecz pełne miłości
Joanna pochodzi ze wsi Muszynka niedaleko Krynicy-Zdroju, w którym to mieście urodziła się 24 czerwca 1982 roku. W wywiadach wielokrotnie wspominała, że pochodzi z ubogiego domu. Mimo to bardzo ciepło wspomina dzieciństwo. Zawsze podkreśla, że wczesne lata zahartowały ją i dały ogromną siłę do walki o marzenia. Nauczyły ją również empatii i doceniania tego, co ma. W polskiej śniadaniówce „Dzień dobry TVN” opowiadała, że jako dziecko nie miała zabawek, ale to rozwijało w niej kreatywność.
Mama aktorki zajmowała się domem i rodziną, natomiast ojciec był z zawodu ślusarzem i śpiewał w chórze. To po nim Asia odziedziczyła muzyczny słuch i talent. Kulig ma czwórkę rodzeństwa: dwóch braci i dwie siostry, z których jedna – Justyna Schneider – również jest aktorką. Rodzina zawsze była i jest dla Joanny najważniejsza. Dawniej to rodzice i rodzeństwo wspierali ją w spełnianiu marzeń, teraz ona im się odwdzięcza. Siedemnaście lat temu Piotr, starszy aktorki, bardzo ciężko zachorował – przeżył śmierć kliniczną. Obecnie jest na rencie i przyznaje, że byłoby mu ciężko, gdyby nie pomoc siostry. „Z Joanną jestem zżyty najbardziej. Wspierała mnie nie tylko dobrym słowem, ale też szukała dla mnie najlepszych specjalistów. Bardzo pomagała finansowo – to dla nas ważne, bo z żoną mamy na utrzymaniu trójkę dzieci. Zawsze mogę na nią liczyć. To najlepsza siostra na świecie” – mówił dziennikarzom Piotr Kulig.
Umuzykalniona aktorka
Joanna od dziecka kochała muzykę. Śpiewała w kościelnym chórze i uczyła się gry na fortepianie. Ukończyła Państwową Szkołę Muzyczną w Krynicy-Zdroju. Potem równolegle uczyła się w dwóch szkołach średnich: Technikum Hotelarskim w Zespole Szkół Gastronomicznych nr 1 w Krakowie i Państwowej Szkole Muzycznej II stopnia im. Mieczysława Karłowicza – w klasie śpiewu solowego.
Tak naprawdę to początkowo swoje życie zawodowe chciała związać z muzyką. Złożyła podania na studia, ale nie dostała się na żadną uczelnię. Rok później postanowiła spróbować ponownie i tym razem udało się jej dostać na wydział wokalny Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie. Początkowo studia nie szły jej dobrze, ale Joanna, dzięki swojej pracowitości i upartości, szlifowała talent. Szybko pokazała, że jest też świetną aktorką.
Zadebiutowała w 2006 roku na deskach kultowego Teatru Starego w Krakowie. Grała u najważniejszych reżyserów młodego pokolenia – Mai Kleczewskiej czy Jana Klaty. Z kolei w 2008 po raz pierwszy pojawiła się na wielkim ekranie. Za rolę Teresy w „Środa, czwartek rano” Grzegorza Packa dostała nagrodę za debiut na 32. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni.
Kulig dopiero po latach przyznała, że w tym czasie przeżywała największy kryzys związany z aktorstwem. Długo nie mogła uwierzyć, że nadaje się do tego zawodu. Chciała się z nim pożegnać, kiedy zobaczyła siebie na ekranie w spektaklu telewizyjnym „Doktor Halina” w reżyserii Marcina Wrony. Wtedy pomyślała: „chyba nie jestem taka zła” i dała sobie jeszcze jedną szansę.
Narodziny gwiazdy
To właśnie u Wrony zobaczył ją Paweł Pawlikowski. Już wtedy pracował nad „Idą”, ale tam nie znalazł dla niej roli. Zatrudnił ją do kolejnego filmu – „Kobieta z piątej dzielnicy”. Kulig zagrała wtedy u boku takich sław jak Kristin Scott Thomas i Ethan Hawke. W tym samym, 2011 roku, zagrała też w „Sponsoringu” Małgorzaty Szumowskiej, w którym to filmie partnerowała Juliette Binoche. Te role otworzyły aktorce drzwi do międzynarodowej kariery.
Przełomowy był rok 2018, w którym premierę miała „Zimna wojna”. Pawlikowski, dając Kulig rolę utalentowanej wokalistki Zuli Lichoń, zaprezentował w pełni jej talent aktorski, wokalny i taneczny. „Zimna wojna” zdobyła 53 nagrody i otrzymała 126 nominacji, stając się jednym z najbardziej docenionych europejskich obrazów. Najważniejsza nagroda to Złota Palma w Cannes, a najważniejsze wyróżnienie to trzy nominacje do Oscara. O Kulig pisano, że jest nową Jennifer Lawrence.
Kiedy w tle pojawiają się Oscary, wtedy wiadomo, że uchylają się drzwi do Hollywood. Kulig znakomicie wykorzystała tę szansę. Zagrała w serialu „The Eddy”, stworzonym przez Damiena Chazelle’a, reżysera nagrodzonego Oscarami za „La La Land”. Pojawiła się też w serialu „Hanna” w reżyserii Davida Farra, twórcy głośnego „The Night Manager”. Jej międzynarodowa filmografia obejmuje dziś kilkanaście tytułów.
Casting w ciąży
Swój dom ma teraz w Warszawie, ale zanim do tego doszło, w 2019 roku aktorka wyjechała do USA, by walczyć o rolę we wspomnianym serialu „The Eddy”. Nie byłoby w tym nic zaskakującego, gdyby nie fakt, że była wtedy w zaawansowanej ciąży, a casting odbył się kilka dni przed porodem. „Przyszłam z wielkim brzuchem, pomalowanymi ustami. Trzy godziny później dostałam telefon, że mam rolę, a 14 lutego urodziłam Jasia” – mówiła aktorka w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”. Dziesię
dni po porodzie Joanna wróciła do pracy. Pomagali jej: mama, siostra, mąż i jego rodzice. „To było wielkie wyzwanie logistyczne, ale z pomocą rodziny i przyjaciół udało się” – wyznała.
Mężem aktorki jest Maciej Bochniak. Poznali się na planie „Środa, czwartek rano”. Maciej pracował tam jako dźwiękowiec (dziś jest reżyserem). Szybko wpadli sobie w oko – na Festiwal Debiutów Filmowych w Koszalinie przyjechali już jako para. Ich relacja jest solidna, nie przeszkodziły jej międzynarodowe sukcesy Joanny ani narodziny dziecka. Dziennikarzowi „Faktu” aktorka zdradziła, że to głównie zasługa męża: „Bez niego nic bym nie zrobiła. Śmieję się, że Maciek, stabilny, mądry, dobry, jest taką solidną ramą, a ja wypełnieniem. Jestem dość krucha, emocjonalna, więc niesamowicie się uzupełniamy. Mam duże szczęście, że przytrafiła mi się tak wielka miłość. Cieszę się, że przerodziła się w długoletni związek i że przetrwaliśmy kryzysy”.
Aktorka-petarda
Chociaż Kulig często pracuje w Stanach Zjednoczonych, podkreśla, że nie zamierza zostawać na stałe w USA. W „Dzień dobry TVN” powiedziała wprost: „Chciałabym to sprostować. Mieszkam w Polsce, nie przeprowadziłam się. Teraz wyleciałam na dwa tygodnie i trzy dni, to było pięć dni zdjęciowych. Tak jest najlepiej, żeby wylecieć, zrobić swoją robotę i wrócić do domu”.
Pytanie tylko, kiedy aktorka ma czas na siedzenie w domu, bo przecież tak trudno za nią nadążyć! Tylko w ostatnich dwóch latach na platformy wszedł serial „Władcy przestworzy” i francuski film „Kompromat” z Kulig w głównej roli kobiecej. W kinach niedawno był film „She Came to Me” Rebekki Miller oraz „Kobieta z…” Małgorzaty Szumowskiej i Michała Englerta. Joanna zagrała też w „Knox Goes Away” Michaela Keatona i thrillerze psychologicznym „Island” Nory Jaenicke. W maju na festiwalu w Cannes swoją premierę miał „Fatherland” Pawlikowskiego. Do tego należy doliczyć polskie produkcje, jak netflixowe „Ołowiane dzieci”, serial HBO Max „Proud” czy „The Office” na Canal Plus.
Bez wątpienia dziś Joanna Kulig znajduje się w wyjątkowym miejscu swojej kariery. Wybiera role z rozwagą, konsekwentnie rozwija międzynarodowe projekty i pozostaje jedną z tych artystek, które nie potrzebują skandali ani medialnego szumu, by przyciągnąć uwagę.
Małgorzata Matuszewska

