Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama POLONEZ

Twórca i tworzywo

Jedni widzą w nim prowokatora, inni – jednego z najważniejszych kronikarzy współczesności. Od ponad czterech dekad Zbigniew Libera konsekwentnie podważa społeczne schematy, demaskuje mechanizmy władzy i zmusza do zadawania niewygodnych pytań. Twórca głośnego „LEGO. Obóz koncentracyjny” udowodnił, że sztuka może jednocześnie szokować, uwierać i pozostawać boleśnie aktualna.
Twórca i tworzywo
LEGO. Obóz koncentracyjny

Autor: Wikipedia

Jego twórczości nie da się określić jednym wyrazem. Libera to autor instalacji i wideoinstalacji, fotografik i performer, twórca obiektów artystycznych, filmowiec, muzyk. Działał w kręgu Kultury Zarzuty wspólnie z artystami z grupy Łódź Kaliska. Grał w zespole Sternenhoch. Brał udział w wydawaniu niezależnego pisma „Tango”. Był modelem prac fotograficznych Zofii Kulik, która spopularyzowała charyzmatyczny wizerunek artysty w cyklu prac pt. „Idiomy socwiecza”. Był jednocześnie twórcą i tworzywem. 
 

Chłopak z robotniczego miasta 

Zbigniew Stanisław Libera urodził się w 1959 roku, 7 lipca, w Pabianicach – mieście o silnym charakterze robotniczym, co ukształtowało jego wczesną perspektywę na dorastanie w systemie komunistycznym. Szkołę podstawową ukończył w rodzinnym mieście, ale maturę zdawał już w jednym z łódzkich liceów. W 1979 roku rozpoczął studia pedagogiczne na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Po roku przerwał je, wrócił do Łodzi i związał się ze środowiskiem galerii Strych. Wtedy zaczęły powstawać jego pierwsze prace. 

Matka Libery była pielęgniarką i z przerażeniem patrzyła, że jej syna kompletnie nie ciągnie do „normalnej” pracy. „Moja mama uważała, że to, czym ja się zajmuję, jest pozbawione sensu i nie ma żadnego oddziaływania społecznego. A już w tych latach 80. zaczęły się ukazywać o mnie jakieś krótkie notki i teksty. I ja to zbierałem, żeby jej pokazywać i przekonywać, że tak nie jest, jak ona myśli” – wspominał po latach. 

 

Ku wolności

Po powrocie do Łodzi artysta zapisał się do Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”. Kiedy w grudniu 1981 roku wprowadzony został stan wojenny, zaczął projektowa

antyreżimowe ulotki i plakaty a także organizował ich druk. 

Wiosną 1982 roku miał pierwszą indywidualną wystawę w Strychu, a jesienią tego samego roku został aresztowany przez Służbę Bezpieczeństwa. Skazano go na półtora roku więzienia za przygotowywanie i kolportowanie antypaństwowych druków. Ale nie był to dla niego stracony czas. Libera uważa, że właśnie wtedy formowała się jego osobowość twórcza. 

Po wyjściu z więzienia, w latach 1983-1986 działał w środowisku łódzkiej Kultury Zrzuty. Jednocześnie, pracując w domu, tworzył wówczas swe pierwsze prace wideo. Jako artysta zawsze chciał być blisko ludzi. W drugiej połowie lat 80. ubiegłego wieku rozpoczął pracę w szpitalu psychiatrycznym w Pabianicach. Prowadził zajęcia z arteterapii, ucząc rysunku i malarstwa. Bezpośredni kontakt z pensjonariuszami zainspirował go do stworzenia cyklu fotografii pt. „Pacjenci”. To analityczny dokument poszczególnych osób oraz funkcjonowania szpitalnej placówki. 

Na początku lat 90. artysta postanowił wyjechać do stolicy. Na warszawskim Powiślu od 1991 roku prowadził wspólnie z Tomaszem Kurzycą i Mariolą Przyjemską (notabene jego późniejszą żoną) legendarny artystyczny klub Aurora, jedno z najważniejszych miejsc życia artystycznego w Polsce przełomu XX i XXI wieku. 

 

Wyjście na świat

Międzynarodową rozpoznawalność przyniósł mu kontrowersyjny projekt „LEGO. Obóz koncentracyjny” z 1996 roku. Po raz pierwszy został on wystawiony w warszawskim Centrum Sztuki Współczesnej. Był to cykl fotografii i opakowań klocków lego, z których stworzył tytułowy obóz. Praca wywołała burzę w mediach. Jan Stanisław Wojciechowski, kurator polskiego pawilonu na Biennale w Wenecji w 1997 roku, nie dopuścił jej do wystawy, w związku czym artysta wycofał się całkowicie z udziału w ekspozycji. 

Poszło głównie o to, że zbyt dosłownie odczytano intencje artysty. Oskarżono Liberę o wygłupy i nonszalancję. „Szum wokół obozu koncentracyjnego z klocków Lego pojawił się, kiedy dyskutowano o berlińskim pomniku Holocaustu. W Niemczech pojawiły się opinie, że masowe produkowanie takiej zabawki mogłoby być rodzajem pomnika” – wspominał artysta. 

Co ciekawe, sponsorem pracy była duńska firma produkująca słynne klocki, która zagroziła artyście procesem. Jednak wniosek później wycofano. Okazało się bowiem, że nie wiedzieli, jakie dzieło finalnie powstanie. „Wygląda na to, że Lego straciło kontrolę nad własnym produktem, oczywiście przy moim wydatnym udziale. Przypomina to znane z historii przypadki wymykania się spod kontroli racjonalnie konstruowanych i rzekomo bezpiecznych technologii, produktów, idei. Rzecz znamienna w obliczu faktu, że obecnie wojny prowadzi się nie tylko przy pomocy broni, ale również konsumpcji i kultury” – tłumaczył później Libera.

Kiedy Polacy zachowawczo podchodzili do „Obozu”, bali się skandalu i oskarżeń o antysemityzm, na Zachodzie praca stała się inspiracją, a trzy jego edycje zostały zakupione do zbiorów m.in. The Jewish Museum w Nowym Jorku. Libera zresztą odniósł w Ameryce niemały sukces. Jego twórczość stała się inspiracją dla głośnej wystawy „Mirroring Evil” w nowojorskim Jewish Museum. Uniwersytet w Ann Arbor zorganizował artyście wystawę retrospektywną i zaprosił go do wygłoszenia dorocznego wykładu w ramach serii „Copernicus Lecture”. Natomiast w 2007 roku Museum Serralves w Porto zorganizowało pionierską prezentację sztuki lat 80., na której Libera był jednym z dwójki zaproszonych polskich artystów. 

 

Mało znane obszary

Zbigniew Libera jest wszechstronnie utalentowany. Również muzycznie. Gra na pianinie, basie i gitarze. Jego działalność muzyczna nie jest szeroko znana, bo też artysta związany był z niszową i dość specyficzną kapelą. „Grałem w zespole Sternenhoch z Jerzym Truszkowskim (…). Wcześniej Truszkowski miał zespół Nihilistyczny Alians Orgiastyczny, potem założyliśmy razem Sternenhoch, a potem zmieniliśmy nazwę na Narodowy Alians Orgiastyczny. (…) Zespół był przygotowany właściwie po to, by towarzyszyć performance’om. Truszkowski wył i się ciął, a my graliśmy, trochę improwizowaliśmy, ale w zasadzie mieliśmy stały zestaw numerów. Jerzy miał dobry głos, nie miał słuchu, nie umiał dwa razy powtórzyć tego samego, ale naprawdę miał świetny głos, myślę, że jedynym człowiekiem, który ma głos lepszy od niego, jest Captain Beefheart” – opowiadał w rozmowie z Andrzejem „Zale” Załęskim, muzykiem, reżyserem i twórcą internetowym. 

Zapytany, jakiej muzyki słucha, odpowiedział, że każdej, a z polskiej – zespołu Kaliber 44. „Generalnie hip-hop jest bardzo ciekawy, interesujący, niekomercyjny, mają coś do powiedzenia i nie epatują krwią i bebechami, często mają szlachetne przesłania. Tak, Kaliber 44 jest świetny… Plus i minus to jedyne, co widzę, plus i minus to jedyne, co słyszę… cha, cha… Lubię Glenna Goulda grającego Bacha, mógłbym tego słuchać w kółko. Podoba mi się post-rock: Tortoise, To Rococo Rot. Dzisiaj muzyka pełni trochę rolę użytkową, rzadko zdarza się, bym miał przeżycie artystyczne, słuchając muzyki” – wyznał. 

Tym, co go we współczesnej sztuce rozczarowuje, jest kino. „Film stał się już prawie wyłącznie komercyjną działalnością, a szczególnie widać to w Polsce, gdzie nie wyświetla się filmów niekomercyjnych. Kupuje się tylko bardzo mocno komercyjne filmy hollywoodzkie, co jest już tak nudne, że właściwie nie mam już żadnych oczekiwań wobec filmu” – stwierdził ze smutkiem. 

 

Artysta dyskretny

Choć jego dzieła często budzą emocje, sam pozostaje osobą niezwykle powściągliwą. Rzadko mówi o życiu prywatnym, konsekwentnie oddzielając je od działalności artystycznej. Wieloletnią partnerką i żoną artysty była malarka i fotografka Mariola Przyjemska. Związek trwał od 1991 roku (ślub wzięli w 1992). Uchodzili za jedną z kluczowych par polskiej sztuki, ale ich relacja zakończyła się rozstaniem. 

Obecnie jego żoną jest Ewa Libera, znana również jako Ewa Wiosna Libera. To polska artystka intermedialna i asystentka scenografa, w środowisku teatralnym ceniona za pracę przy takich spektaklach jak m.in. „Ulisses” czy „Lot nad kukułczym gniazdem” w reżyserii Mai Kleczewskiej. Poznali się na gruncie zawodowym. Choć dokładna data ich ślubu nie jest publicznie eksponowana w mediach, oficjalnie jako małżeństwo występują od połowy 2010 roku. Nie wiadomo, czy Libera ma dzieci. Właśnie ta tajemniczość, intelektualna odwaga i bezkompromisowość sprawiają, że od dekad pozostaje on jedną z najważniejszych i najciekawszych postaci polskiej sztuki współczesnej. 

Małgorzata Matuszewska 


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama