MSZ wezwało w piątek ambasadora Rosji w związku z rakietą, która w czwartek spadła na terytorium Polski.
Rzecznik MSZ powiedział na briefingu prasowym, że rosyjski dyplomata otrzymał notę protestacyjną z rąk podsekretarza stanu w MSZ i jednocześnie doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego Roberta Kupieckiego.
- Ambasador usłyszał od nas, że jest jednoznaczne potępienie nieprzyjaznych działań wymierzonych w bezpieczeństwo suwerennego państwa i jego obywateli - powiedział rzecznik MSZ.
Podkreślił, że strona polska żąda „zaprzestania działań, które stwarzają zagrożenie dla życia i bezpieczeństwa Polek i Polaków, a jednocześnie niosą ryzyko katastrofy w ruchu lotniczym”.- Zaznaczyliśmy, że jakakolwiek eskalacja na granicy UE oraz Sojuszu Północnoatlantyckiego jest nie do przyjęcia - dodał rzecznik MSZ.
- Chciałbym podkreślić, że działamy w ścisłej współpracy z naszymi sojusznikami i partnerami. Podejmowane są wszelkie niezbędne kroki, aby zabezpieczyć zarówno naszą przestrzeń powietrzną, jak i granicę - mówił rzecznik resortu dyplomacji.
Podkreślił, że spotkanie z ambasadorem Rosji było krótkie, trwało kilka minut. - W takich sytuacjach nie ma przestrzeni na dłuższą dyskusję, to bardziej jest wręczenie noty. Tu zaznaczę, że takiego rodzaju pociski (Ch-101) są używane tylko i wyłącznie przez rosyjskie lotnictwo strategiczne. Ambasador oczywiście nie zgadzał się z samą ideą - powiedział Wewiór.
Zaznaczył, że Polska nie ma już rosyjskich konsulatów do zamknięcia - jak to miało miejsce m.in. w przypadku próby wysadzenia torów pod jadącym pociągiem. - My nie zrywamy też relacji z naszym sąsiadem. Nie zgadzamy się z tym co robi, nie zgadzamy się z jego polityką, bardzo jasno pan ambasador usłyszał nasze stanowisko - dodał rzecznik MSZ.
Sam Michno, gdy opuszczał polskie MSZ, był pytany czy potwierdza, że na Lubelszczyźnie spadła rosyjska rakieta. - Nie - powiedział jedynie dyplomata.
W czwartek o godz. 3.40 w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt; dla jego rozpoznania i przechwycenia skierowano myśliwiec F-16; o godz. 3.46 obiekt zanikł; miejsce jego upadku zlokalizowano w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia.
Prowadząca śledztwo w tej sprawie Prokuratura Okręgowa w Lublinie przekazała w czwartek, że najprawdopodobniej była to rakieta o oznaczeniach Ch-101 i zawierała materiał wybuchowy „w znacznej ilości”.
Wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz przekazał w czwartek, że jeden pocisk wtargnął w polską przestrzeń powietrzną, a drugi był tego bliski, ale zawrócił przed granicą.
Po południu w czwartek premier Donald Tusk poinformował, że rakieta była uzbrojona w dużą ilość ładunków wybuchowych i „z dużym prawdopodobieństwem rosyjska”. Na piątek śledczy zaplanowali oględziny szczątków rakiety.
Przedstawiciele rządu zapewniają, że gdyby rakieta stanowiła zagrożenia dla terenów zamieszkanych, zostałaby zestrzelona. (PAP)

