Wracając, Tsutomu zauważył na niebie samolot. Nie wiedział, że to amerykański bombowiec B-29 Enola Gay. Nie miał pojęcia, co za chwilę zrobi jego załoga. Zobaczył tylko, jak coś dużego odczepia się od maszyny i zaczyna spadać. Chwilę później niebo nad nim eksplodowało światłem jaśniejszym niż tysiąc słońc. Fala uderzeniowa rzuciła go na ziemię. Stracił na krótko wzrok i słuch, a atomowy podmuch poparzył mu skórę i rozdarł ubranie na strzępy.
Kiedy się ocknął, zobaczył wokół piekło. Znaczna część Hiroszimy została zrównana z ziemią. Yamaguchi, 29-letni inżynier morski, nie był w stanie pojąć, co właściwie się wydarzyło. Pracował dla Mitsubishi Heavy Industries i przebywał w Hiroszimie na trzymiesięcznej delegacji. Właśnie tego dnia miał wrócić pociągiem do żony Hisako i małego syna Katsutoshiego. Do Nagasaki.
Droga przez piekło
Noc spędził wśród ruin Hiroszimy. Następnego ranka, wciąż oszołomiony, poparzony i częściowo ogłuszony, ruszył w stronę stacji kolejowej. Droga prowadziła przez krajobraz rodem z koszmaru: płonące zgliszcza, zawalone mosty i szczątki ofiar rozrzucone po ulicach. Przeprawiając się przez rzekę, płynął wśród unoszących się na wodzie zwłok. Musiał dotrzeć na drugi brzeg, aby wydostać się z miasta.
Wsiadł do pociągu jadącego w kierunku Nagasaki. Podróżował wśród rannych i sparaliżowanych szokiem pasażerów. Nikt nie pojmował skali tego, co się wydarzyło, ani nie wiedział, że Hiroszima padła ofiarą broni, jakiej świat jeszcze nigdy nie widział.
Rankiem 8 sierpnia Tsutomu dotarł do Nagasaki i prosto ze stacji trafił do szpitala. Poparzenia pokrywające jego ramiona, twarz i tors wymagały natychmiastowego opatrzenia. Lekarze zabandażowali go niemal od stóp do głów. Następnego dnia, mimo cierpienia, Yamaguchi poszedł do biura i stanął przed swoim przełożonym. Zaczął relacjonować, co zobaczył w Hiroszimie: oślepiający błysk, piekielną falę gorąca i zniszczone miasto. Szef słuchał z niedowierzaniem. Jak jedna bomba mogła unicestwić niemal całe miasto?
Nie musiał długo czekać na odpowiedź. O godzinie 11.02 za oknem rozbłysło identyczne, porażająco białe światło. Amerykański bombowiec zrzucił nad Nagasaki drugą bombę atomową, nazwaną „Fat Man”. Yamaguchi ponownie znalazł się w odległości niespełna trzech kilometrów od miejsca wybuchu. Fala uderzeniowa jeszcze raz rzuciła go na ziemię, a nuklearny podmuch zerwał bandaże założone poprzedniego dnia. Zaledwie trzy dni wcześniej przeżył identyczny koszmar w Hiroszimie.
Żona i syn Tsutomu znajdowali się w innej części miasta i przeżyli. Zostali jednak narażeni na promieniowanie, gdy wśród gruzów szukali Yamaguchiego.
Podwójnie ocalały
Po drugim wybuchu jego stan szybko się pogarszał. Wysoka gorączka utrzymywała się przez wiele dni, rany nie chciały się goić, a włosy zaczęły wypadać. Rodzina nie wiedziała, czy Tsutomu przeżyje kolejne tygodnie ani jakie skutki przyniesie napromieniowanie.
Historia Tsutomu jest jednym z najbardziej niezwykłych świadectw ludzkiej odporności na cierpienie. Opowiada o człowieku, który przeżył zagładę Hiroszimy, wrócił do domu, a trzy dni później, niemal trzysta kilometrów dalej, znalazł się w strefie rażenia drugiej bomby. Mimo dwukrotnego narażenia na promieniowanie przeżył. Stracił słuch w lewym uchu, cierpiał na zaćmę oraz inne dolegliwości wiązane z napromieniowaniem, lecz dożył sędziwego wieku.
Japoński rząd przyznał status hibakusha, czyli osoby dotkniętej bombardowaniem atomowym, setkom tysięcy ludzi. Wśród nich byli również ci, którzy w krótkim odstępie znaleźli się w obu zbombardowanych miastach. Określano ich jako nijū hibakusha, czyli „podwójnie ocalałych”. Historycy szacują, że mogło być ich kilkudziesięciu, lecz Yamaguchi był jedynym człowiekiem oficjalnie uznanym przez państwo japońskie za ofiarę obu wybuchów.
Status ten otrzymał dopiero w 2009 roku, 64 lata po bombardowaniach. Miał wtedy 93 lata. „Mój podwójny przypadek napromieniowania jest teraz oficjalnym zapisem rządowym. Może opowiedzieć młodszemu pokoleniu przerażającą historię bombardowań atomowych nawet po mojej śmierci” – powiedział.
Ambasador prawdy
Przez większą część życia Yamaguchi rzadko mówił publicznie o swoich doświadczeniach. Dopiero na starość zaczął szerzej dzielić się historią. Pisał książki i wiersze, śpiewał piosenki o swoich przeżyciach, wystąpił też w filmie dokumentalnym „Dwukrotnie zbombardowany, dwukrotnie ocalały” w reżyserii Hideo Nakamury.
W 2006 roku, jako 90-latek, przemawiał na forum ONZ, apelując o całkowite rozbrojenie jądrowe. Stał się jednym z najbardziej wyrazistych głosów ruchu przeciwko broni nuklearnej. „Skoro dwukrotnie doświadczyłem bombardowań atomowych i przeżyłem, moim przeznaczeniem jest o tym opowiadać” – tłumaczył.
Tsutomu Yamaguchi zmarł 4 stycznia 2010 roku na raka żołądka. Miał 93 lata i do końca mieszkał w Nagasaki. Miał czworo dzieci, a przed przejściem na emeryturę pracował jako tłumacz techniczny. Amerykański reżyser James Cameron rozważał nakręcenie filmu inspirowanego jego historią. Na krótko przed śmiercią władze Nagasaki podziękowały Tsutomu Yamaguchiemu za dziesięciolecia dzielenia się świadectwem z młodzieżą oraz zagranicznymi delegacjami odwiedzającymi miasto.
Jedenaście lat po jego śmierci wszedł w życie Traktat o zakazie broni jądrowej, pierwsza prawnie wiążąca umowa międzynarodowa zakazująca posiadania, testowania i używania broni nuklearnej. Nie przystąpiło do niej jednak żadne z dziewięciu państw posiadających arsenał atomowy. Większość świata formalnie zakazała więc broni, która zniszczyła Hiroszimę i Nagasaki, lecz kraje nią dysponujące nadal nie zamierzają z niej zrezygnować. To gorzkie zakończenie historii człowieka, który dwa razy zobaczył atomowe piekło i resztę życia poświęcił, aby nikt nie musiał oglądać go po raz trzeci.
Joanna Tomaszewska

