Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama POLONEZ
piątek, 7 sierpnia 2026 13:13

Zdrajca w sercu imperium

Kim Philby to bez wątpienia najsłynniejszy, a zarazem najbardziej bezwzględny podwójny agent w historii nowoczesnego wywiadu. Jako kluczowy członek tak zwanej Piątki z Cambridge (Cambridge Five) Philby przez niemal trzy dekady infiltrował najwyższe szczeble brytyjskiej służby wywiadowczej MI6, przekazując ZSRR tysiące ściśle tajnych dokumentów. Jego działalność nie tylko doprowadziła do paraliżu zachodnich służb wywiadowczych na początku zimnej wojny, ale kosztowała życie setek, a być może tysięcy ludzi – agentów i antykomunistycznych działaczy wysyłanych za żelazną kurtynę.
Zdrajca w sercu imperium
Kim Philby, 1955 rok

Autor: Wikipedia

Philby urodził się 1 stycznia 1912 roku w Ambali w Indiach Brytyjskich. Przydomek „Kim” przylgnął do niego już w dzieciństwie – nadali mu go rodzice na cześć bohatera słynnej powieści Rudyarda Kiplinga o małym chłopcu działającym w siatce szpiegowskiej na rzecz Imperium Brytyjskiego. Ojciec Kima, St. John Philby, był niezwykle barwną i kontrowersyjną postacią: brytyjskim urzędnikiem kolonialnym i arabistą, który ostatecznie przeszedł na islam i został doradcą króla Arabii Saudyjskiej.

Dość nietypowe wychowanie oraz skomplikowana relacja z autorytarnym ojcem ukształtowały u młodego Kima niechęć do brytyjskiego establishmentu. Philby odebrał klasyczne wykształcenie dla elit: najpierw w prestiżowym Westminster School, a następnie w Trinity College na Uniwersytecie w Cambridge, gdzie studiował historię i ekonomię. To właśnie w Cambridge w latach 30. XX wieku Philby przeszedł fundamentalną przemianę ideologiczną. Czas Wielkiego Kryzysu, wzrost faszyzmu w Europie oraz bezczynność zachodnich demokracji pchnęły wielu młodych, wykształconych Brytyjczyków w stronę marksizmu. Dla Philby’ego komunistyczny ZSRR wydawał się jedyną siłą zdolną do skutecznego przeciwstawienia się zagrożeniu ze strony Hitlera i Mussoliniego.

W 1933 roku, po ukończeniu studiów, Philby udał się do Wiednia, gdzie zaangażował się w pomoc komunistycznym uchodźcom uciekającym przed reżimem Engelberta Dollfussa. Tam poślubił Litzi Friedmann, gorliwą komunistkę, i tam też został dostrzeżony przez sowiecki wywiad – NKWD. Po powrocie do Londynu w 1934 roku został oficjalnie zwerbowany przez oficera wywiadu Arnolda Deutscha, znanego jako „Otto”. Deutsch dał Philby’emu jasne instrukcje: zerwać wszelkie oficjalne powiązania z ruchem komunistycznym, zbudować wizerunek godnego zaufania, konserwatywnego przedstawiciela brytyjskiej klasy wyższej i infiltrować brytyjski aparat państwowy oraz służby specjalne.

 

Spektakularna kariera

Wypełniając rozkazy Moskwy, Philby dołączył do Towarzystwa Anglo-Niemieckiego i zaczął pisać artykuły o profilu proniemieckim. Został dziennikarzem, a w 1937 roku wyjechał do Hiszpanii, by relacjonować hiszpańską wojnę domową z partyzanckiej i profrankistowskiej perspektywy dla dziennika „The Times”. Jego postawa i odwaga na froncie (został ranny w wyniku wybuchu pocisku, za co sam generał Franco odznaczył go Czerwonym Krzyżem Zasługi Wojskowej) wyrobiły mu opinię zatwardziałego antykomunisty. Dzięki znakomitym rekomendacjom i pochodzeniu z klas wyższych, w 1940 roku Philby osiągnął swój cel: został zrekrutowany do Sekcji D brytyjskiego MI6, odpowiedzialnej za akcje dywersyjne.

Gdy wybuchła II wojna światowa, Philby szybko wspinał się po szczeblach kariery wywiadowczej. Wykorzystywał swój niezwykły urok osobisty, inteligencję i pozorną skromność. Był powszechnie lubiany, sprawiał wrażenie człowieka całkowicie oddanego brytyjskiej koronie. W 1944 roku dokonał jednego z najbardziej zuchwałych pociągnięć w historii szpiegostwa. Został szefem Sekcji V MI6, odpowiedzialnej za operacje antysowieckie. W praktyce oznaczało to, że człowiek, którego zadaniem miało być zwalczanie siatki szpiegowskiej KGB w Wielkiej Brytanii, sam był sowieckim agentem. Wszystkie brytyjskie plany dotyczące rozpracowania wywiadu ZSRR trafiały bezpośrednio na biurka mocodawców Philby’ego w Moskwie.

Po zakończeniu II wojny światowej i rozpoczęciu zimnej wojny rola Philby’ego stała się jeszcze ważniejsza. W 1949 roku został wysłany do Waszyngtonu jako główny łącznik między brytyjskim MI6 a nowo utworzoną amerykańską Centralną Agencją Wywiadowczą (CIA) oraz Federalnym Biurem Śledczym (FBI). W Waszyngtonie zyskał dostęp do najbardziej strzeżonych tajemnic wojskowych i wywiadowczych świata zachodniego. Blisko współpracował z Jamesem Jezusem Angletonem, późniejszym legendarnym szefem kontrwywiadu CIA, który uważał Philby’ego za swojego bliskiego przyjaciela i mentora.

Działalność Philby’ego w tym okresie miała tragiczne konsekwencje. USA i Wielka Brytania planowały zrzucić na teren komunistycznej Albanii uzbrojone oddziały wygnańców, by obalić reżim Envera Hodży. Philby znał każdy szczegół tych operacji i przekazywał terminy oraz miejsca zrzutów do Moskwy. Sowieckie i albańskie siły bezpieczeństwa czekały na lądujących agentów. Większość z nich została natychmiast schwytana i rozstrzelana. 

Podobne zdrady miały miejsce w odniesieniu do agentów wysyłanych do Polski, krajów bałtyckich oraz na Ukrainę. Philby osobiście wysłał na śmierć setki ludzi walczących z sowiecką okupacją. Regularnie ostrzegał też Moskwę przed potencjalnymi wyciekami i demaskacją innych członków „Piątki z Cambridge”, w tym Donalda Macleana i Guya Burgessa.

 

„Trzeci człowiek”

Pętla wokół Philby’ego zaczęła zaciskać się w 1951 roku. Amerykański projekt Venona dotyczący sowieckich szyfrów doprowadził do zidentyfikowania Donalda Macleana jako szpiega pracującego w ambasadzie brytyjskiej w Waszyngtonie. Gdy Philby zorientował się, że Maclean zostanie wkrótce aresztowany, zaaranżował ucieczkę jego oraz Guya Burgessa do ZSRR. Nagłe zniknięcie obu mężczyzn rzuciło bezpośrednie podejrzenie na Philby’ego. Został wezwany do Londynu i poddany wielogodzinnym przesłuchaniom przez kontrwywiad MI5. Mimo braku twardych dowodów został zmuszony do rezygnacji z pracy w MI6 pod koniec 1951 roku.

W 1955 roku sprawa stała się publiczna. W brytyjskiej prasie pojawiały się doniesienia o istnieniu „Trzeciego Człowieka”, który ostrzegł Macleana i Burgessa. Pod naciskiem mediów i polityków minister spraw zagranicznych Harold Macmillan oficjalnie oświadczył w Izbie Gmin, że nie ma żadnych dowodów na to, by Kim Philby działał wbrew interesom Wielkiej Brytanii. Niedługo potem Philby zwołał słynną konferencję prasową w mieszkaniu swojej matki w Londynie. Z niezrównaną zimną krwią, pewnością siebie i wdziękiem odrzucił wszelkie oskarżenia, deklarując swoją całkowitą lojalność wobec ojczyzny. Brytyjski establishment uwierzył swojemu człowiekowi – solidarność klasowa i niechęć do wywołania gigantycznego skandalu wzięły górę nad logiką wywiadowczą.

 

Na szpiegowskim marginesie

Choć oficjalnie oczyszczony z zarzutów, Philby nie mógł wrócić do dawnej roli w strukturach MI6. Został jednak ponownie zaangażowany jako agent pomocniczy i dziennikarz. W 1956 roku wyjechał do Bejrutu jako korespondent tygodnika „The Economist” oraz gazety „The Observer”. W Libanie kontynuował podwójne życie, jednak jego sytuacja stawała się coraz bardziej niepewna. 

Przełom nastąpił na początku lat 60., gdy na Zachód uciekł wysoki rangą dezerter z KGB, Anatolij Golicyn. Jego zeznania dostarczyły ostatecznych dowodów na to, że Philby od samego początku był sowieckim szpiegiem. W styczniu 1963 roku do Bejrutu przybył dawny przyjaciel i kolega Philby’ego z MI6, Nicholas Elliott, z misją wymuszenia pełnego przyznania się do winy w zamian za immunitet. Philby złożył częściowe zeznania na piśmie, ale zdawał sobie sprawę, że jego czas się skończył.

23 stycznia 1963 roku Philby nie przyszedł na umówione spotkanie z żoną. Pod osłoną nocy i ulewnego deszczu wszedł na pokład sowieckiego statku handlowego „Dolmatowa” zdążającego do Odessy. Kilka miesięcy później władze ZSRR oficjalnie ogłosiły, że Philby otrzymał azyl polityczny w Moskwie. Informacje o ucieczce szpiega w Wielkiej Brytanii podano oficjalnie dopiero pod koniec lipca 1963 roku.

Życie w ZSRR okazało się dla Philby’ego bolesnym rozczarowaniem. Zamiast powitania z honorami i wysokiej pozycji w hierarchii KGB, spotkał się z nieufnością. Sowieckie kierownictwo przez lata obawiało się, że Philby może być w rzeczywistości potrójnym agentem i trzymało go w izolacji. Przez pierwsze lata w Moskwie Philby żył pod stałą obserwacją KGB, cierpiał na depresję i zmagał się z ciężkim alkoholizmem. Realia życia w państwie sowieckim brutalnie zweryfikowały jego młodzieńcze ideały. Dopiero w latach 70. i 80. jego sytuacja uległa poprawie. Dostał pozwolenie na prowadzenie wykładów dla młodych kadr KGB z zakresu brytyjskiej mentalności i technik wywiadowczych. Poślubił także młodszą o ponad 20 lat Polkę, Rufinę Puchową, która zapewniła mu stabilizację w ostatnich latach życia. Zmarł w Moskwie 11 maja 1988 roku, na krótko przed upadkiem ZSRR. Został pochowany z honorami wojskowymi na Cmentarzu Kuncewskim, a władze sowieckie wydały na jego cześć pamiątkowy znaczek pocztowy.

 

Szkoleniowiec STASI

W 2016 roku stacja BBC wyemitowała niepublikowane wcześniej nagranie z wykładu, który Philby wygłosił dla funkcjonariuszy niemieckiej tajnej policji STASI. „Przez niemal całe życie starałem się unikać rozgłosu” – mówi Kim Philby na nagraniu z 1981 roku, odnalezionym w archiwach wschodnioniemieckich służb wywiadowczych. Jak wyjaśnił Gordon Corera, były korespondent BBC ds. bezpieczeństwa, w swoim materiale z 2016 roku dotyczącym tego niepublikowanego wcześniej nagrania, „Philby daje prawdziwą, mistrzowską lekcję na temat zdrady – od momentu zwerbowania go przez sowieckich szpiegów po studiach w Cambridge, aż po wstąpienie do brytyjskiego wywiadu MI6, którego tajemnice następnie wykradł”. To jedyne znane nagranie, na którym kluczowy członek siatki szpiegowskiej KGB opowiada o swojej zdradzie – jest to unikalny materiał, który wiele wyjaśnia na wielu płaszczyznach.

„Wspominam moją trzydziestoletnią karierę w obozie wroga” – mówi na niewyraźnym nagraniu, stojąc na mównicy w garniturze, pod krawatem i w okularach w grubych oprawkach. „Każdego wieczoru wychodziłem z biura z dużą teczką pełną raportów, które sam sporządziłem, oraz dokumentów wyniesionych z właściwych archiwów. Wieczorem przekazywałem je mojemu łącznikowi. Następnego ranka odbierałem dokumenty z powrotem – po tym, jak ich zawartość została sfotografowana – i wczesnym rankiem odkładałem je na miejsce. Robiłem to regularnie, rok po roku”. 

Jako członek grupy, do której należeli również Donald Maclean, Guy Burgess, Anthony Blunt i John Cairncross, Philby przekazywał Kremlowi brytyjskie tajemnice państwowe zarówno w czasie II wojny światowej, jak i zimnej wojny. Zdaniem Antonii Senior – autorki książki pt. „Apostołowie Stalina: Piątka z Cambridge i budowa imperium sowieckiego” – na ich zdradziecką działalność często patrzy się przez różowe okulary. Tymczasem Philby wykazywał bezduszny brak szacunku dla ludzi, których posyłał na śmierć. Senior pisze: „Zwłaszcza w przedstawieniach teatralnych i filmowych ukazuje się ich jako czarujących łotrów. W rzeczywistości byli kłamliwymi, odpychającymi zdrajcami, którzy zawiedli zarówno bliskich, jak i własny kraj”.

W przemówieniu wygłoszonym w siedzibie STASI Philby przyznał, że doprowadził do dekonspiracji wspólnej operacji CIA i MI6 w Albanii, a w autobiografii z 1968 roku – ocenionej przez „New York Timesa” jako świadectwo braku skruchy i skrajnego egocentryzmu – określił zdradzonych przez siebie albańskich agentów mianem ludzi, którzy „dopiero co zeszli z drzewa”. 

Jak to się stało, że Philby zdołał uciec do Moskwy? Jedną z możliwych przyczyn takiej sytuacji wskazał on sam w ostatniej radzie dla szpiegów z NRD: „Przesłuchiwali mnie, by złamać mój opór i zmusić do przyznania się do winy. A jedyne, co musiałem robić, to zachować zimną krew. Radzę wam: powiedzcie wszystkim swoim agentom, żeby nigdy się nie przyznawali. Po prostu wszystkiemu zaprzeczajcie”. Żaden z członków „Piątki z Cambridge” nigdy nie został postawiony w stan oskarżenia za szpiegostwo. Zdaniem Senior służby bezpieczeństwa popełniały błędy, jednak zasadniczym problemem była trudność w udowodnieniu szpiegostwa. Philby przedstawia swoją ucieczkę przed wymiarem sprawiedliwości jako efekt umiejętnego wykorzystania dążenia elit do wyciszenia sprawy, ale rzeczywistość była o wiele bardziej złożona.

Andrzej Heyduk


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama