Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama POLONEZ
czwartek, 6 sierpnia 2026 18:01

Egzamin na obywatelstwo USA ma być jeszcze trudniejszy. Co już wiadomo, a co nie

Test na amerykańskie obywatelstwo po raz kolejny może stać się jeszcze trudniejszy. Departament Bezpieczeństwa Krajowego (DHS) wpisał do federalnej agendy regulacyjnej projekt zatytułowany „Ochrona integralności naturalizacji poprzez podwyższone standardy edukacyjne”.
Egzamin na obywatelstwo USA ma być jeszcze trudniejszy. Co już wiadomo, a co nie

Autor: Adobe Stock

Zapowiedź brzmi poważnie, ale na tym etapie niezbędne jest zastrzeżenie: nie opublikowano jeszcze projektu rozporządzenia, nowych pytań ani zasad oceniania. Oficjalnie potwierdzono jedynie zamiar zmiany przepisów. Większość szczegółów pojawiających się w mediach to przecieki albo wróżenie z wcześniejszych wypowiedzi szefa amerykańskiego urzędu imigracyjnego U.S. Citizenship and Immigration Services (USCIS).

Co wiadomo na pewno

Wpis w rządowej Unified Agenda zapowiada zmianę przepisów regulujących edukacyjne warunki naturalizacji. DHS chce stworzyć „ramy i standardy”, według których kandydaci mieliby wykazywać znajomość języka angielskiego oraz wiedzę o historii i ustroju Stanów Zjednoczonych. Urząd rozważa także większą elastyczność w organizowaniu egzaminów, w tym możliwość powierzania ich podmiotom zewnętrznym.

Publikację formalnego projektu, czyli Notice of Proposed Rulemaking, zaplanowano orientacyjnie na grudzień 2026 roku. Dopiero wtedy będzie wiadomo, czego administracja rzeczywiście chce wymagać. Sama data także nie jest wiążącym terminem i może się przesunąć.

Nie ma zatem podstaw, by dziś twierdzić, że kandydaci będą musieli wykazać się wykształceniem jakiegokolwiek szczebla, przedstawić dyplom albo zdać egzamin na poziomie akademickim. Określenie „podwyższone standardy edukacyjne” odnosi się na razie do sposobu sprawdzania wymogów naturalizacyjnych, a nie do formalnego wykształcenia. Załączone materiały również podkreślają, że DHS nie ujawnił szczegółów, a obecna zapowiedź mówi jedynie o ustanowieniu nowych ram i standardów oraz o ewentualnym dopuszczeniu zewnętrznych egzaminatorów.

Test już został zaostrzony

Debata nie zaczyna się od zera. Osoby, które złożyły formularz N-400 20 października 2025 roku lub później, podchodzą do testu obywatelskiego w wersji z 2025 roku. Pula obejmuje 128 pytań dotyczących historii, Konstytucji i ustroju Stanów Zjednoczonych. Urzędnik zadaje ustnie do 20 pytań, a kandydat musi odpowiedzieć poprawnie na 12. Egzamin kończy się po uzyskaniu dwunastu prawidłowych odpowiedzi albo po dziewiątym błędzie.

Wcześniejsza wersja przewidywała sześć poprawnych odpowiedzi na dziesięć pytań z puli stu. Nie zmieniono wtedy części językowej, która sprawdza mówienie, rozumienie, czytanie i pisanie po angielsku.

Zachowano ustawowe wyjątki. Część długoletnich rezydentów w wieku co najmniej 50 lub 55 lat może być zwolniona z egzaminu z angielskiego, choć nadal zdaje część obywatelską w wybranym języku. Osoby mające co najmniej 65 lat i 20-letni staż stałego pobytu korzystają z uproszczonej puli pytań. Możliwe są również zwolnienia ze względów medycznych.

Wypracowanie  zamiast wyuczonych odpowiedzi?

Źródłem najbardziej daleko idących spekulacji są wypowiedzi dyrektora U.S. Citizenship and Immigration Services (USCIS) Josepha Edlowa. Jesienią 2025 roku mówił on, że egzamin jest zbyt łatwy, ponieważ kandydaci mogą po prostu zapamiętać odpowiedzi. Rozważał bardziej ujednolicony test zdawany przed rozmową naturalizacyjną w centrum egzaminacyjnym, a także pytania opisowe, na przykład co znaczy być Amerykaninem albo który z ojców założycieli jest kandydatowi najbliższy. W rozmowie z Associated Press wspominał również o eseju sprawdzającym rozumienie procesu uzyskiwania obywatelstwa.

To ważny sygnał polityczny, ale oficjalne dokumenty DHS nie przesądzają ani o wprowadzeniu obowiązku napisania eseju, ani o konkretnych pytaniach, ani o przekazaniu całego egzaminu prywatnym firmom. Mówi jedynie o możliwości zewnętrznego administrowania testem.

Różnica jest zasadnicza. Standaryzowane centrum może ograniczyć rozbieżności między urzędami, lecz źle zaprojektowany system może również podnieść koszty, utrudnić dostęp do egzaminu w mniejszych miejscowościach i stworzyć nowy rynek płatnych kursów oraz usług egzaminacyjnych.

Spór o pamięć, wiedzę i lojalność

Argumenty zwolenników reformy nie są pozbawione logiki. Obywatelstwo daje prawo głosu, dostęp do części urzędów publicznych i trwałą ochronę przed deportacją. Państwo może więc oczekiwać, że nowy obywatel zna podstawowe reguły ustroju i potrafi operować językiem nowego kraju. Test oparty wyłącznie na odtwarzaniu z pamięci kilkudziesięciu wyuczonych formuł nie zawsze sprawdza rzeczywiste rozumienie Konstytucji, idei federalizmu czy odpowiedzialności obywatelskiej. Już reformę z 2025 roku USCIS uzasadniał potrzebą wzmacniania wspólnej tożsamości i przywiązania do zasad założycielskich USA.

Problem zaczyna się wtedy, gdy egzamin z wiedzy przechodzi w sprawdzanie poglądów. Na pytanie o kompetencje Kongresu istnieje odpowiedź, którą można jednoznacznie ocenić. Na pytanie „co znaczy być Amerykaninem?” poprawnych odpowiedzi może wiele, równie poprawnych, choć światopoglądowo odmiennych. Dla jednego najważniejszą wartością może być lojalność wobec państwa, dla drugiego wolność krytykowania rządu, dla jeszcze innego – równość wobec prawa.

Im bardziej otwarte pytanie, tym większa uznaniowość egzaminatora i ryzyko, że kandydat będzie oceniany nie tylko za język oraz wiedzę, lecz także za zgodność z politycznym wyobrażeniem administracji o „dobrym Amerykaninie”. Prawnicy cytowani przez media ostrzegali właśnie przed brakiem przejrzystych kryteriów oceniania napisanego wypracowania.

Nowe wymagania mogą najmocniej uderzyć w osoby starsze, słabiej wykształcone i pracujące w zawodach, w których na co dzień nie używa się pisanej angielszczyzny. Nie muszą one wiedzieć mniej o życiu w Ameryce niż absolwent uniwersytetu. Mogą jednak gorzej radzić sobie z abstrakcyjnym esejem, nawet jeśli od dwudziestu lat płacą podatki, prowadzą firmy, wychowują dzieci i uczestniczą w życiu lokalnej społeczności. 

Co to oznacza dla kandydatów

Na razie osoby przygotowujące się do naturalizacji powinny korzystać z obowiązujących materiałów USCIS i nie zmieniać planów na podstawie przeczytanych nagłówków. W roku fiskalnym 2024 obywatelstwo uzyskało 818,5 tys. osób, co pokazuje skalę potencjalnego oddziaływania każdej zmiany.

Po opublikowaniu projektu powinien nastąpić okres zgłaszania uwag publicznych. Dopiero później DHS będzie mógł wydać regulację końcową, odpowiedzieć na najważniejsze zastrzeżenia i określić datę wejścia nowych zasad w życie.

Najuczciwsze podsumowanie brzmi więc: administracja Trumpa oficjalnie przygotowuje kolejne zaostrzenie lub przynajmniej gruntowną przebudowę sposobu sprawdzania wiedzy i języka kandydatów do obywatelstwa. Nieoficjalne są jednak informacje o ostatecznej formie egzaminu. Esej, zewnętrzne centra testowe i bardziej otwarte pytania są realnymi wariantami, ponieważ mówił o nich szef USCIS, lecz nie stały się jeszcze prawem.

W sporze nie chodzi wyłącznie o to, czy egzamin ma być łatwy czy trudny. Chodzi o pytanie bardziej amerykańskie niż wszystkie odpowiedzi z oficjalnej puli: czy obywatelstwo ma potwierdzać znajomość wspólnych reguł, czy także zgodność z jedną, urzędowo zatwierdzoną definicją amerykańskości. Pierwsze państwo może sprawdzać. Drugie zaczyna już niebezpiecznie przypominać test lojalności.

Jolanta Telega
[email protected]

 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama