Obecna seria gier jest - podobnie jak m.in. poprzednia - niepełna. W ten weekend, w związku z występami drużyn w rozgrywkach UEFA, nie odbędą się mecze mistrza Lecha Poznań z Jagiellonią Białystok oraz Rakowa Częstochowa z wicemistrzem Górnikiem Zabrze.
Cała czwórka wystąpiła w czwartkowy wieczór w ostatniej fazie eliminacji rozgrywek UEFA, a mecze 5. kolejki PKO PB Ekstraklasy rozegra 3 września. To również termin na 1. rundę Pucharu Polski, ale zgodnie z przepisami przedstawiciele Polski w europejskich pucharach mają na krajowym podwórku tzw. wolny los, dlatego mogą wówczas odrobić ligowe zaległości.
Z pozostałych siedmiu spotkań 5. kolejki rozegrano na razie cztery.
Już w piątek doszło do pierwszych w historii ekstraklasy derbów Cracovii z Wieczystą Kraków. „Pasy”, które mają 8 pkt, zwyciężyły 3:2, głównie dzięki dwóm trafieniom Ajdina Hasicia, m.in. w doliczonym czasie gry. Odniosły drugie zwycięstwo z rzędu, natomiast beniaminek zanotował trzecią porażkę w czwartym występie (ma jeden mecz zaległy).
Kilkanaście godzin później Wieczysta poinformowała, że Kazimierz Moskal nie jest już jej trenerem. Nazwiska następcy na razie nie podano.
Prowadząca w tabeli Legia (11 pkt) zremisowała 1:1 w Gliwicach z Piastem, z którym przegrała cztery poprzednie mecze ligowe. Już w siódmej minucie swoją trzecią bramkę w sierpniu zdobył Łukasz Zjawiński, ale w końcówce spotkania wyrównał Leandro Sanca, choć niektóre źródła zapisują to trafienie jako samobójcze Rafała Augustyniaka.
W 70. minucie mecz został przerwany na godzinę z powodu akcji reanimacyjnej na trybunach, gdzie trwała walka o życie i zdrowie jednego z kibiców - został odwieziony do szpitala, a spotkanie dokończono.
Trener Legii Marek Papszun przyznał na konferencji prasowej, że ma zastrzeżenia do gry swojej drużyny po przymusowej przerwie.
- Ale też taka godzinna przerwa to niespotykana sytuacja. Piast zareagował na nią lepiej, choć dobrze się broniliśmy, a bramka wyrównująca była przypadkowa - ocenił.
W Kielcach wynik został ustalony już w 30. minucie. Gospodarze prowadzili po golu Mariusza Stępińskiego, a wyrównał - również głową - inny były napastnik Widzewa Karol Czubak.
Najwięcej sportowych emocji było we Wrocławiu. Łodzianie już od siódmej minuty grali w dziesiątkę po czerwonej kartce dla obrońcy reprezentacji Polski Przemysława Wiśniewskiego, a mimo to zdołali do przerwy zdobyć dwie bramki - Hiszpanie Mario Garcia i Fran Alvarez.
Na początku drugiej połowy samobójcze trafienie zaliczył uczestnik niedawnego mundialu Steve Kapuadi, ale w 63. minucie Widzew znów prowadził różnicą dwóch goli. Gola na 3:1 strzelił kolejny z Hiszpanów Angel Baena.
W końcówce spotkania Wrocławianie doprowadzili jednak do remisu po golach byłego widzewiaka Przemysława Banaszaka oraz Enissa Shabaniego.
W doliczonym czasie doszło do kontrowersyjnej sytuacji w polu karnym Śląska. Piłkarze Widzewa domagali się „jedenastki” po tym, jak na murawę padł po starciu z rywalem Emil Kornvig, co widać w telewizyjnych powtórkach, ale sędzia nie podyktował rzutu karnego dla gości.
Na niedzielę zaplanowano trzy mecze. Radomiak podejmie KGHM Zagłębie Lubin, GKS Katowice zagra z Wisłą Płock, a Pogoń Szczecin z Wisłą Kraków. (PAP)

