Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama POLONEZ
czwartek, 27 sierpnia 2026 14:54
Reklama KD Market
Piłka nożna

Liga Europy - zwycięstwo Jagiellonii w Gruzji i awans do fazy ligowej

Piłkarze Jagiellonii Białystok wygrali w czwartek na wyjeździe z gruzińską Iberią Tbilisi 2:1 (1:0) w meczu rewanżowym 4. rundy eliminacyjnej Ligi Europy. W pierwszym meczu Białostoczanie zwyciężyli 4:0 i - po raz pierwszy w historii klubu - awansowali do fazy ligowej tych rozgrywek.
Liga Europy - zwycięstwo Jagiellonii w Gruzji i awans do fazy ligowej

Autor: Jagiellonia Białystok/Facebook

Iberia Tbilisi - Jagiellonia Białystok 1:2 (0:1)

Bramki: 0:1 Jesus Imaz (31-karny), 1:1 Zviad Natchkhebia (35), 1:2 Anders Klynge (70).

Żółte kartki: Iberia - Stephen Ende, Ibrahim Alhassan, Zviad Natchkhebia, Jemal-Giorgi Jinjolava.

Sędzia: Simone Sozza (Włochy).

Iberia Tbilisi: Giorgi Makaridze (78. Tornike Megrelishvili) - Giorgi Kobuladze (71. Sebastian Figueredo), Vahid Selimovic, Aleksandre Amisulashvili, Jemal-Giorgi Jinjolava - Bakar Kardava, Nikoloz Dadiani (71. Giorgi Kutsia), Ibrahim Alhassan - Stephen Ende (64. Amirani Dzagania), Nika Sikharulashvili (72. Lucas Cafe), Zviad Natchkhebia.

Jagiellonia Białystok: Sławomir Abramowicz - Norbert Wojtuszek, Bernardo Vital, Yuki Kobayashi, Guilherme Montoia - Jeremy Agbonifo (46. Ousmane Sow), Taras Romanczuk (78. Dawid Drachal), Anders Klynge, Kajetan Szmyt (73. Rodrigo Conceicao) - Jesus Imaz (72. Eryk Kozłowski), Nik Prelec (78. Youssuf Sylla).

Oba zespoły zaczęły mecz w Tbilisi w identycznych składach, jak w Białymstoku. Wydawało się, że scenariusz - przynajmniej początku spotkania - będzie oczywisty i Iberia od razu ruszy do odrabiania strat. Jagiellonia jednak - po analizie pierwszego meczu - poprawiła grę w pressingu i nie pozwalała gospodarzom grać tak, jak Iberia prezentowała się w pierwszej fazie tamtego spotkania.

W 5. min gospodarze egzekwowali rzut rożny, po którym głową uderzył Vaid Selimovic. Sławomir Abramowicz nie tylko to uderzenie obronił, ale też rozpoczął szybki atak swojej drużyny. Kajetan Szmyt zagrał do Jesusa Imaza, Hiszpan ograł bramkarza, ale z ostrego kąta uderzył w boczną siatkę.

Z czasem Iberia zaczęła dłużej utrzymywać się przy piłce; w 11. min Nika Sikharulashvili uderzył z pola karnego, ale nad bramką. W odpowiedzi w 18. min indywidualną akcję przeprowadził Szmyt, ale i jego strzał był niecelny.

W 30. min kolejna kontra Jagiellonii zakończyła się rzutem karnym. Anders Klynge zagrał do Jeremiego Agbonifo, szwedzki skrzydłowy dośrodkował do Szmyta, którego strzał głową zatrzymał ręką Giorgi Kobuladze. „Jedenastkę” pewnie wykorzystał Imaz, który też w pierwszym meczu - choć dopiero przy powtórnym wykonaniu - zdobył gola z rzutu karnego.

Gospodarze bardzo szybko wyrównali, wykorzystując błąd Jagiellonii w obronie. Piłkę głową wybijał ze swego pola karnego Bernardo Vital, Norbert Wojtuszek był zbyt daleko wyróżniającego się w tym meczu skrzydłowego Iberii Zviada Natchkebii, który ładnym technicznym uderzeniem nie dał szans Abramowiczowi.

Iberia utrzymywała do przerwy przewagę w posiadaniu piłki, ale Jagiellonia skutecznie się broniła.

Tuż po przerwie wynik powinien podwyższyć Imaz; dwa razy asystował Nik Prelec, ale Hiszpan dwa razy w dobrych sytuacjach przestrzelił. W tej fazie mecz stał się bardzo otwarty, obie drużyny atakowały, mniej skupiając się na obronie.

Lepiej wyszła na tym Jagiellonia, która w 70. min zdobyła drugiego gola - jak się okazało - decydującego o zwycięstwie.

Tym razem Imaz sprawdził się w roli asystenta podając w polu karnym do Klynge, a Duńczyk płaskim strzałem trafił do bramki gospodarzy. W tym momencie losy dwumeczu były już przesądzone, ale Iberia ambitnie dążyła do zmiany wyniku. W 77. min powinna wyrównać i pewnie tylko Lucas Cafe wie, czemu z trzech metrów uderzył nieczysto i przestrzelił.

Gospodarze atakowali, ale albo ich strzały były niecelne, albo blokowali je obrońcy Jagiellonii. W doliczonym czasie gry interwencją meczu popisał się nie któryś z bramkarzy, ale pomocnik Białostoczan Eryk Kozłowski, który z linii bramkowej wybił głową piłkę po strzale Natchkebii.

Białostoczanie osiągnęli historyczny dla tego klubu sukces - jeszcze nigdy nie grali w fazie ligowej Ligi Europy. W dwóch minionych sezonach była to faza ligowa Ligi Konferencji.

Robert Fiłończuk (PAP)


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama