Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama POLONEZ
piątek, 4 września 2026 12:14
Reklama KD Market

Skazany na skrzydła

Jego historia brzmi jak scenariusz filmu wojennego, choć wydarzyła się naprawdę. Człowiek, który po katastrofie lotniczej stracił obie nogi, nie tylko ponownie nauczył się chodzić. Wrócił do latania, został pilotem myśliwskim Royal Air Force, a podczas bitwy o Anglię wyrósł na jednego z najsłynniejszych brytyjskich asów przestworzy.
Skazany na skrzydła
Douglas Robert Steuart Bader

Autor: Wikipedia

Kiedy Douglas Bader wsiadał do samolotu, nie miał nóg. Dla większości ludzi byłby to niepodważalny dowód, że jego kariera pilota dobiegła końca. Dla niego był to jednak dopiero początek drugiego życia.

 

Cena jednej akrobacji

Douglas Robert Steuart Bader urodził się 21 lutego 1910 roku w Londynie. Od najmłodszych lat rozpierała go energia. Był pewny siebie, uparty, skłonny do ryzyka i niezbyt chętny do podporządkowywania się cudzym poleceniom. W szkole z upodobaniem uprawiał sport, szczególnie rugby. Wkrótce zainteresował się również lotnictwem, które dawało mu to, czego nie potrafił znaleźć na ziemi – prędkość, przestrzeń i poczucie absolutnej wolności.

W 1928 roku rozpoczął szkolenie w Royal Air Force. Szybko okazało się, że ma naturalny talent do latania. Niestety właśnie zamiłowanie do ryzyka niemal kosztowało go życie.

14 grudnia 1931 roku w Woodley niedaleko Reading Bader wykonywał lot pokazowy na dwupłatowym myśliwcu Bristol Bulldog. Mimo ostrzeżeń postanowił wykonać niebezpieczną akrobację na małej wysokości. Podczas manewru końcówka skrzydła zahaczyła o ziemię, a maszyna runęła i roztrzaskała się.

Bader przeżył, lecz doznał potwornych obrażeń. Obie nogi zostały tak poważnie zmiażdżone, że lekarze musieli je amputować – prawą powyżej kolana, lewą poniżej. Miał zaledwie 21 lat. W dzienniku lotów zanotował później lakonicznie: „Rozbiłem się podczas wolnej beczki przy ziemi. Kiepski pokaz”. Trudno o lepszą ilustrację jego charakteru.

Podczas pobytu w szpitalu rozpoczął walkę trudniejszą niż niejedna potyczka powietrzna. Najprostsze czynności – wstawanie, ubieranie się, chodzenie czy pokonywanie schodów – nagle stały się ogromnym wyzwaniem. Bader nie zamierzał jednak przyjąć do wiadomości, że najlepsza część jego życia dobiegła końca.

Po otrzymaniu protez rozpoczął długotrwałą i bolesną rehabilitację. Ćwiczył niemal obsesyjnie. Upadał, podnosił się i próbował ponownie. Nie chciał litości ani ulgowego traktowania. Z czasem odzyskał zadziwiającą sprawność: prowadził odpowiednio przerobiony samochód, grał w golfa, a nawet tańczył.

 

Wbrew regulaminom

W czerwcu 1932 roku Bader ponownie usiadł za sterami samolotu. Podczas próbnego lotu na szkolnym Avro 504 udowodnił, że nadal potrafi bezpiecznie pilotować maszynę. Musiał wprawdzie dostosować sposób obsługi samolotu do nowych warunków fizycznych, ale protezy nie pozbawiły go refleksu, wyczucia ani umiejętności.

Dla Ministerstwa Lotnictwa pozostawało to jednak problemem. Czy człowiek bez obu nóg może służyć jako pilot wojskowy? Bader wykazał, że tak, lecz przepisy nie przewidywały podobnego przypadku. W 1933 roku RAF uznał, że jego stan fizyczny wyklucza dalszą służbę. Został zmuszony do odejścia z lotnictwa.

Przez kilka kolejnych lat pracował w przedsiębiorstwie naftowym. Dla człowieka przyzwyczajonego do ryku silników życie za biurkiem było wyjątkowo trudne. Nie porzucił jednak nadziei na powrót. Kiedy w Europie zaczęła narastać groźba wojny, ponownie zgłosił się do RAF-u.

Po jej wybuchu Wielka Brytania potrzebowała wyszkolonych pilotów bardziej niż kiedykolwiek. Bader przeszedł badania oraz próby lotnicze i w końcu otrzymał zgodę na powrót do czynnej służby. Po ośmiu latach od katastrofy znów znalazł się w kokpicie wojskowego myśliwca.

 

Niebo nad Anglią

Początkowo latał na Spitfire’ach, następnie objął dowództwo nad 242. Dywizjonem, wyposażonym w myśliwce Hawker Hurricane. Jednostka składała się głównie z Kanadyjczyków i po ciężkich stratach poniesionych we Francji znajdowała się w fatalnym stanie. Morale pilotów było niskie, brakowało dyscypliny, a część ludzi straciła wiarę we własne możliwości.

Bader szybko zaprowadził nowe porządki. Był wymagający, porywczy i bezpośredni, ale potrafił zarazić podkomendnych własną pewnością siebie. Pilnował treningów, walczył z biurokracją i zabiegał o wszystko, czego potrzebowała jego jednostka. W krótkim czasie zmienił rozbity dywizjon w skuteczną formację bojową.

Latem 1940 roku rozpoczęła się bitwa o Anglię. Luftwaffe próbowała zniszczyć brytyjskie lotnictwo i zdobyć przewagę niezbędną do przeprowadzenia inwazji na Wyspy. Bader znalazł się dokładnie tam, gdzie chciał być – w powietrzu, za sterami myśliwca, na czele innych pilotów.

Jego odwaga, agresywny sposób prowadzenia walki i wiara w ofensywne działania uczyniły go jednym z najbardziej rozpoznawalnych dowódców RAF-u. Nie chciał być traktowany jako „pilot bez nóg”. W kokpicie starał się być po prostu pilotem – i to lepszym od przeciwnika.

Przez lata powtarzano, że brak nóg dawał mu przewagę podczas ostrych manewrów, ponieważ pod wpływem przeciążenia mniej krwi odpływało z mózgu do dolnych części ciała. Nie wiadomo jednak, czy rzeczywiście miało to istotne znaczenie. Jego sukcesy wynikały przede wszystkim z talentu, doświadczenia, odporności psychicznej i niezwykłej determinacji.

Bader stał się również jednym z najgłośniejszych zwolenników taktyki „Big Wing”, zakładającej formowanie dużych zgrupowań myśliwców, które miały wspólnie uderzać na niemieckie wyprawy bombowe. Pomysł wywoływał gwałtowne spory, ponieważ zebranie wielu dywizjonów zabierało cenny czas. Bader pozostawał jednak przekonany, że potężne uderzenie dużej formacji może złamać przeciwnika.

Podczas bitwy o Anglię zaliczono mu jedenaście indywidualnych zwycięstw powietrznych. Zdobył opinię dowódcy, który nigdy nie wymagał od podwładnych więcej, niż wymagał od siebie.

 

Więzień szczególnego nadzoru

9 sierpnia 1941 roku jego szczęście się skończyło. Podczas walk nad okupowaną Francją jego Spitfire został poważnie uszkodzony. Do dziś nie rozstrzygnięto, czy zestrzelił go niemiecki pilot, czy doszło do zderzenia z innym samolotem.

Kiedy Bader próbował opuścić spadającą maszynę, prawa proteza zaklinowała się w kabinie. Pilot wisiał na zewnątrz, wciąż przytwierdzony do samolotu. Dopiero gdy mocowanie protezy pękło, zdołał się uwolnić i otworzyć spadochron. Wylądował tylko z jedną nogą i niemal natychmiast dostał się do niewoli.

Niemcy doskonale wiedzieli, kogo pojmali. Bader był już sławnym asem. W szpitalu w Saint-Omer spotkał Adolfa Gallanda, jednego z najwybitniejszych pilotów Luftwaffe. Galland pozwolił mu obejrzeć swojego Messerschmitta Bf 109. Bader natychmiast zapytał, czy mógłby wykonać nim krótki lot. Niemiecki as odmówił, zapewne słusznie podejrzewając, że Brytyjczyk nie zamierzałby wrócić.

Bader stracił prawą protezę, a druga została uszkodzona. Niemcy zgodzili się, by Brytyjczycy dostarczyli mu nową. Zgodę wyraził Hermann Göring. 19 sierpnia 1941 roku brytyjski bombowiec zrzucił nad lotniskiem w Saint-Omer skrzynię z protezą. Po wykonaniu niezwykłego zadania maszyna poleciała bombardować kolejny cel. Rycerski gest nie oznaczał przecież zawieszenia wojny.

Nowa noga nie służyła Baderowi wyłącznie do poruszania się po obozie. Niemal natychmiast zaczął planować ucieczkę. Jeszcze w szpitalu próbował wydostać się przez okno po linie wykonanej z powiązanych prześcieradeł. Później podejmował kolejne próby. Niemcy mieli nawet grozić, że odbiorą mu protezy, jeśli nie przestanie sprawiać kłopotów.

Ostatecznie uznano go za więźnia wymagającego szczególnego nadzoru i wysłano do zamku Colditz, uchodzącego za obóz, z którego nie można uciec. Spędził tam resztę wojny. Został uwolniony 16 kwietnia 1945 roku przez żołnierzy amerykańskich.

 

Ponad wyznaczoną granicę

Do Wielkiej Brytanii wrócił jako bohater. W czerwcu 1945 roku powierzono mu zaszczytne zadanie poprowadzenia wielkiej parady lotniczej nad Londynem. Oficjalnie zaliczono mu 20 indywidualnych zwycięstw powietrznych, cztery odniesione wspólnie z innymi pilotami, sześć prawdopodobnych zestrzeleń oraz jedenaście uszkodzonych samolotów.

Nie był przy tym nieskazitelnym bohaterem. Potrafił być arogancki, apodyktyczny i bezceremonialny. Ten sam upór, który pozwolił mu wrócić do latania, nieraz utrudniał życie ludziom w jego otoczeniu. Jego największa siła była zarazem największą wadą.

Po wojnie nadal latał i angażował się w pomoc osobom z niepełnosprawnościami. W 1976 roku otrzymał tytuł szlachecki. Pilotował samoloty aż do 1979 roku, kiedy pogarszający się stan zdrowia zmusił go do rezygnacji.

Douglas Bader zmarł 5 września 1982 roku. W historii lotnictwa pozostał nie tylko jako as myśliwski, lecz także jako człowiek, który po katastrofie, utracie obu nóg i odrzuceniu przez własne lotnictwo ponownie wzbił się w powietrze.

Kiedy silnik myśliwca ryczał, samolot odrywał się od pasa, a ziemia znikała pod skrzydłami, Douglas Bader był po prostu pilotem. I mimo wszystkiego, co go spotkało – albo właśnie dzięki temu – potrafił wzbić się ponad granice, które inni uznali za nieprzekraczalne.

Jacek Hilgier


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama