Pytany o obecny stan działania sieci satelitarnej, Zełenski powiedział, że dostęp do Starlinka i jego wojskowej wersji, Starshield, jest nadal ograniczony. Dodał jednak, że Rubio w rozmowie obiecał mu, że „będzie pracował ze swoim zespołem nad odblokowaniem tej kwestii”.
- Da Bóg, zostanie to zrobione – dodał. Ukraiński prezydent potwierdził też, że Stany Zjednoczone wznowiły przekazywanie Ukrainie danych wywiadowczych i wczesnych ostrzeżeń o atakach rakietami balistycznymi.
Sam Rubio powiedział w środę w Indiach, że Starlink jest komercyjnym produktem i to firma SpaceX decyduje o ewentualnych ograniczeniach. Twierdził przy tym, że administracja Trumpa nie wydała polecenia nałożenia restrykcji i dodał, że nie będę komentował tego, co mogli o tym wiedzieć.
Odniósł się w ten sposób do doniesień „Wall Street Journal” o tym, że decyzję o ograniczeniach podjął szef SpaceX Elon Musk, choć miał on rozmawiać o tym z prezydentem Trumpem zarówno po upublicznieniu sprawy, jak i - według przynajmniej jednego źródła - przed nim.
Pytany dlaczego w ostatnich dniach tak otwarcie krytykował działania amerykańskiej administracji, Zełenski tłumaczył, że ograniczenie Starlinka uderzyło w ukraińską obronę przed irańskimi dronami typu Shahed. Wyjaśnił, że drony przechwytujące, wykorzystywane w miastach i wsiach do ochrony ludności cywilnej, działają w oparciu o Starlink. Podkreślił, że system wykorzystywany jest „nie do celów ofensywnych”, lecz wyłącznie do obrony. Dodał, że z łączności tej korzystają też mieszkańcy przyfrontowych miejscowości ostrzeliwanych przez rosyjską artylerię i drony.
Prezydent Ukrainy zadeklarował gotowość do zawieszenia broni na obecnych pozycjach. Na pytanie o ewentualne oddanie Donbasu w zamian za zakończenie wojny odpowiedział, że Ukraina proponuje, by „zostać tam, gdzie stoimy” i przejść do dyplomacji.
Zaznaczył, że to „minimum, którego dziś potrzebujemy od Rosji”, a kolejnym krokiem muszą być gwarancje bezpieczeństwa ze strony USA i Europy, by agresja „nie powróciła”.Ukraiński przywódca podkreślił jednak, że ewentualne porozumienie wymagałoby zgody Ukraińców w referendum.
Opowiedział się za negocjacjami co najmniej w formacie trójstronnym – z udziałem prezydenta Donalda Trumpa, jego samego i przywódcy Rosji – a najlepiej także z udziałem Europejczyków. Zaznaczył, że Kijów jest otwarty na rozmowy „w każdym formacie i na każdy temat”, w tym kwestie terytorialne. Sprzeciwił się jednak idei rozmów o Ukrainie w gronie USA, Rosji i Chin bez Ukrainy.
Zełenski ocenił, że jego wtorkowe spotkanie z wysłannikiem USA Steve'em Witkoffem w Oslo było „bardzo produktywne”. Wyraził nadzieję, że środowe rozmowy Witkoffa w Rosji przyniosą rezultaty, np. w postaci rozejmu morskiego czy energetycznego.
Odnosząc się do niedawnego uwolnienia przez Rosję Amerykanina Stephena Hubbarda, nauczyciela mieszkającego w Iziumie, Zełenski pogratulował jego rodzinie i podkreślił, że kwestia wymian jeńców i cywilów oraz powrotu deportowanych dzieci jest stale poruszana w rozmowach z Amerykanami.

