Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 22 października 2026 19:09

Wyborcza walka o życie. Donald Trump na kampanijnym szlaku

Kampania przed zbliżającymi się wyborami połówkowymi w Stanach Zjednoczonych wchodzi w rozstrzygającą fazę. Stawka jest wyjątkowo wysoka: chodzi o kontrolę nad Izbą Reprezentantów oraz Senatem, które decydują o kształcie amerykańskiego Kongresu i granicach władzy wykonawczej. W centrum uwagi znajduje się prezydent Donald Trump, dla którego wynik tych wyborów zdeterminuje drugą połowę jego kadencji.
Wyborcza walka o życie. Donald Trump na kampanijnym szlaku
Donald Trump

Autor: The White House

Prezydent uczynił z nadchodzących wyborów osobiste referendum nad swoją polityką. Prowadzi intensywną kampanię, pojawiając się na licznych wiecach politycznych i aktywnie wspierając kandydatów Partii Republikańskiej. Wpływ Trumpa na prawybory republikańskie okazał się kluczowy. Jego poparcie wielokrotnie decydowało o zwycięstwie kandydatów utożsamianych z ruchem MAGA.

Biały Dom podchodzi do wyborów strategicznie, kierując zasoby do stanów, w których wygrana republikańskich kandydatów może zabezpieczyć większość w obu izbach. Poparcie prezydenta stało się kluczowe m.in. w Teksasie, gdzie w prawyborach wsparł prokuratora generalnego Kena Paxtona, czy w Georgii, gdzie rekomendował reprezentanta Mike’a Collinsa.

Z punktu widzenia Białego Domu wyścig o kontrolę nad Senatem skupia się na kilku strategicznych stanach, w których różnice poparcia między kandydatami mieszczą się w granicach błędu statystycznego.

Jednym z nich jest Georgia. To jeden z najważniejszych bastionów bitewnych. Urzędujący Demokrata Jon Ossoff broni swojego mandatu w starciu z popieranym przez Trumpa Mike’iem Collinsem. Jest to jedyny stan wygrany przez Trumpa w 2024 roku, w którym o reelekcję ubiega się demokratyczny senator.

Z kolei w Michigan, po ogłoszeniu decyzji o rezygnacji przez dotychczasowego senatora Gary’ego Petersa, stan stał się polem otwartej rywalizacji. Partię Demokratyczną reprezentuje były dyrektor ds. zdrowia powiatu Wayne, Abdul El-Sayed, utożsamiany z progresywnym skrzydłem ugrupowania i kładący nacisk na reformy ochrony zdrowia, prawa pracownicze oraz progresywny system podatkowy. Z kolei kandydatem Partii Republikańskiej jest były kongresmen oraz były przewodniczący Komisji ds. Wywiadu w Izbie Reprezentantów Mike Rogers, który buduje swój przekaz wokół bezpieczeństwa narodowego, deregulacji gospodarczej i wsparcia dla tradycyjnych gałęzi przemysłu. Z racji tego, że Michigan jest jednym z niewielu stanów wygranych przez Donalda Trumpa w ostatnich wyborach prezydenckich, w których jednocześnie toczy się wyścig o opuszczony mandat senatorski, wyścig ten skupia ogromną uwagę obu sztabów krajowych i bije rekordy pod względem wydatków na kampanię. Badania opinii publicznej wskazują na niezwykle wyrównane starcie, w którym różnice poparcia między El-Sayedem a Rogersem mieszczą się w granicach błędu statystycznego, sprawiając, że o ostatecznym wyniku zadecyduje mobilizacja wyborców w rejonie metropolitalnym Detroit oraz preferencje niezależnych mieszkańców obszarów podmiejskich.

W Karolinie Północnej toczy się jedno z najbardziej kluczowych starć wyborczych w kraju, gdzie o opuszczony mandat senatorski ubiegają się wykwalifikowani kandydaci głównych partii: były demokratyczny gubernator Roy Cooper oraz reprezentujący Republikanów Michael Whatley, a także Michael Dublin z Partii Zielonych i Shannon Bray z Partii Libertariańskiej. Stan ten stanowi kluczowy cel dla Demokratów dążących do przejęcia miejsca w wyższej izbie, podczas gdy Republikanie koncentrują wysiłki na obronie swojej pozycji na południowym wschodzie USA.

Z kolei w Maine o mandat senatorski ubiegają się urzędująca senator z Partii Republikańskiej Susan Collins oraz reprezentujący Partię Demokratyczną Troy Jackson. Wyścig w Maine przyciąga szczególną uwagę jako jedno z nielicznych starć w New England, gdzie Republikanie bronią swojego miejsca w Senacie przed zintensyfikowaną ofensywą Demokratów.

O ile w Senacie o większości decyduje pojedyncze kilkanaście wyścigów, o tyle losy Izby Reprezentantów ważą się na poziomie kilkudziesięciu okręgów kongresowych w całym kraju. Margines błędu dla obu partii jest minimalny.

Jednym z powracających wątków w kampanii jest kwestia potencjalnej procedury impeachmentu wobec Donalda Trumpa.

Zarówno sam prezydent, jak i przewodniczący Izby Reprezentantów Mike Johnson publicznie ostrzegają wyborców, że przejęcie kontroli nad Izbą Reprezentantów przez Demokratów przełoży się na próby postawienia prezydenta w stan oskarżenia. Republikanie wykorzystują ten scenariusz do mobilizacji swojego elektoratu, przekonując, że wygrana Demokratów doprowadzi do kryzysu politycznego i zablokowania programu gospodarczego oraz imigracyjnego Białego Domu.

Daniel Bociąga
[email protected]
[email protected]

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama