Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 22 października 2026 19:10

Kontrowersyjny podatek od zatrudnienia i nowa opłata od opakowań w przedwyborczym budżecie burmistrza Johnsona

Burmistrz Chicago Brandon Johnson, ubiegający się o reelekcję w przyszłorocznych wyborach, w środę przedstawił projekt budżetu, który ma pomóc w pokryciu deficytu wynoszącego 880 mln dolarów. Plan nie przewiduje podwyżki podatku od nieruchomości, lecz zawiera szereg innych kontrowersyjnych propozycji mających zwiększyć dochody miasta. Wraca między innymi pomysł opodatkowania dużych pracodawców, który Johnson bezskutecznie próbował przeforsować w ubiegłym roku. Nowością jest propozycja wprowadzenia opłaty od opakowań przesyłek dostarczanych pod chicagowskie adresy.
Kontrowersyjny podatek od zatrudnienia i nowa opłata od opakowań w przedwyborczym budżecie burmistrza Johnsona

Autor: Adobe Stock

Budżet burmistrza Chicago Brandona Johnsona na 2027 rok, przedstawiony w środę, 21 października, na forum Rady Miasta, opiewa na 17,6 miliarda dolarów i zakłada deficyt przekraczający 882 miliony dolarów. Aby go pokryć, burmistrz proponuje, aby firmy zatrudniające co najmniej 125 pracowników na pełny etat płaciły 25 dolarów miesięcznie za każdego zatrudnionego.

Johnson określa opłatę mianem „podatku od sprawiedliwego zatrudnienia” (equitable employer tax), choć jest ona powszechnie znana jako „podatek od głowy” (head tax). Burmistrz argumentuje, że podatek objąłby mniej niż 3 proc. pracowników w Chicago i że duże korporacje powinny wnosić większy wkład w finansowanie miast. Jego administracja szacuje, że head tax przyniósłby miastu około 101 mln dolarów rocznie.

Firmy, które zatrudniają pracowników w rejonach Chicago będących w niekorzystnej sytuacji społeczno-ekonomicznej (głównie na południu i zachodzie miasta), mogłyby ubiegać się o ulgi podatkowe pokrywające koszt podatku za każdego pracownika zatrudnionego na tych obszarach. Według Johnsona miałoby to zachęcić firmy do inwestycji i przenoszenia się w te okolice.

Krytycy twierdzą, że podatek zahamuje wzrost zatrudnienia i zniechęci firmy do działalności w Chicago. W ubiegłym roku Rada Miasta odrzuciła podobny pomysł burmistrza – podatku w wysokości 21 dolarów miesięcznie od pracownika. Przeciwna pomysłowi koalicja radnych przedstawiła wówczas alternatywny plan budżetowy, którego burmistrz nigdy nie podpisał.

Większość radnych od razu opowiedziała się przeciwko podatkowi. Nazwała pomysł „skazanym na porażkę już na samym starcie”. Już we wrześniu 29 radnych należących do koalicji budżetowej wysłało do burmistrza list, w którym zadeklarowali gotowość do współpracy, ale sprzeciwili się podatkowi od zatrudnienia oraz innym rozwiązaniom zwiększającym koszty dla firm w Chicago. Radni podkreślili, że luka budżetowa, choć mniejsza niż szacowano, nadal stanowi „wyzwanie fiskalne najwyższej rangi”.

Projekt Johnsona obejmuje też inne nowe źródła dochodów. Burmistrz chce wprowadzić podatek od opakowań, wzorowany na obowiązującym już w Chicago podatku od toreb na zakupy. 15-centową opłatą objęte byłyby paczki dostarczane pod adresy w Chicago, jednorazowe kartony, koperty kurierskie i opakowania ochronne używane do pakowania i dostarczania towarów. Zdaniem Johnsona opakowania stanowią „największą kategorię odpadów w Ameryce”, a mieszkańcy Chicago wyrzucają je do śmieci zamiast na recykling. Nowa opłata przyniosłaby miastu 9 milionów dolarów rocznie. Z podatku zwolnione byłyby opakowania na leki, artykuły medyczne i towary spożywcze, w tym pojemniki na jedzenie na wynos.

Kolejną propozycją jest podniesienie podatku od zakładów sportowych z 10,25 proc. do 20 proc., co miałoby wnieść do miejskiej kasy około 37 milionów dolarów rocznie. Miejski podatek od zakładów sportowych i tak jest już kwestionowany w sądzie. Jego przeciwnicy argumentują, że jedynie stan Illinois ma prawo nakładać tego rodzaju podatek.

Plan Johnsona zakłada też podniesienie podatku od wynajmu sprzętu i oprogramowania w chmurze z 15 do 20 proc., co ma przynieść 234 miliony dolarów. Zdaniem burmistrza ma to zagwarantować, że firmy z branży „big tech” będą płacić sprawiedliwą część podatków.

Dodatkowe 18 milionów dolarów ma pochodzić z rozszerzenia wykorzystania automatycznych kamer do wystawiania mandatów kierowcom blokującym pasy rowerowe i autobusowe.

Administracja burmistrza chce też zaciągnąć pożyczkę w wysokości 480 mln dolarów na szybsze wypłacenie zatwierdzonych już odszkodowań związanych z przypadkami nadużyć policji. Według administracji takie rozwiązanie mogłoby ograniczyć koszty prawne, lecz wielu radnych obawia się wysokich odsetek i kosztów pożyczki.

Nowe wydatki zaproponowane przez burmistrza opiewają łącznie na 131,5 miliona dolarów i obejmują m.in. ponowne otwarcie kolejnej miejskiej poradni zdrowia psychicznego oraz rozszerzenie programów społecznych, w tym utworzenie dodatkowych 7 tysięcy miejsc pracy dla młodzieży. Oba te postulaty były ważną częścią obietnic wyborczych Johnsona w 2023 roku. Dodatkowe pieniądze mają pójść na walkę z bezdomnością i pomoc w opłacaniu czynszu.

We wrześniu, po długim wyczekiwaniu, Johnson ogłosił swoją decyzję o ponownym ubieganiu się o fotel burmistrza w wyborach municypalnych w Chicago w lutym 2027 r. Jednak wrześniowy sondaż Uniwersytetu Chicagowskiego wykazał, że popiera go jedynie 22 proc. ankietowanych mieszkańców.

Johnson zmierzy się z kilkunastoma kandydatami, w tym uważanym za faworyta Alexim Giannouliasem, obecnym sekretarzem stanu Illinois, który dysponuje ogromnym funduszem wyborczym. We wtorek Giannouliasa oficjalnie poparły dwa potężne związki zawodowe SEIU reprezentujące 50 tys. pracowników.

Środowe wystąpienie burmistrza Johnsona ws. budżetu zapoczątkowało serię przesłuchań i debat, która zakończy się głosowaniem nad budżetem przed końcem 2026 r.

Joanna Marszałek
[email protected]

 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama