Departament sprawiedliwości napisał w komunikacie, że po raz pierwszy w historii około 1000 obserwatorów zostało skierowanych do wszystkich 50 stanów USA. Resort zaznaczył, że to największa taka misja w historii, a obserwatorzy będą sprawdzać przestrzeganie federalnych przepisów dotyczących praw wyborczych.
Portal Axios przypomniał, że resort podjął te bezprecedensowe działania po tym, gdy sądy odrzuciły jego próby zmuszenia poszczególnych stanów do wprowadzenia ograniczeń w głosowaniu w związku z zarzutami dotyczącymi udziału w wyborach osób niebędących obywatelami USA.
Wysłanie obserwatorów przez departament wpisuje się w kampanię administracji Donalda Trumpa, mającej na celu zwalczanie oszustw wyborczych. Badania wskazują jednak, że zjawisko to występuje na znacznie mniejszą skalę, niż sugeruje administracja - zaznaczył Axios.
Przedstawiciele departamentu poinformowali, że priorytetowo traktowane będą obszary, na których w przeszłości występowały problemy z dostępem do głosowania, a także miejsca, w których odbywają się zacięte rywalizacje wyborcze i gdzie może dochodzić do prób zastraszania wyborców - podał Reuters.
Według agencji w poprzednich tzw. wyborach połówkowych liczba obserwatorów była trzykrotnie niższa.
Niektórzy lokalni urzędnicy odpowiedzialni za organizację wyborów wyrazili obawy, że tak duża liczba obserwatorów może zastraszać wyborców lub w inny sposób zakłócać proces głosowania - napisał Axios.
Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)

