Do zdarzenia doszło w czwartek, 5 listopada nad ranem w dzielnicy Rogers Park na północy Chicago. Straż pożarna otrzymała zgłoszenie o pożarze dwupiętrowego domu szeregowego w rejonie 7000 N. Paulina St.
Jak poinformowały służby, płomienie objęły jeden townhouse w budynku składającym się z czterech domów. Ogień udało się opanować ok. godz. 4.15 a.m., a 15 minut później został całkowicie ugaszony.
Czterech mieszkańców zostało przewiezionych do okolicznych szpitali w stanie krytycznym. Nie udało się ich uratować. Zmarli to 22-letni mężczyzna, 13-letni chłopiec oraz dwie kobiety w wieku 46 i 69 lat.
Tożsamość ofiar pożaru nie została w czwartek jeszcze ujawniona przez Biuro Lekarza Sądowego Powiatu Cook. Według sąsiadów, była to jedna rodzina: matka, córka i jej dwoje dzieci.
Ewakuowano trzy inne osoby z sąsiednich domów. W pożarze zginął także pies.
Wstrząśnięci tragedią sąsiedzi gromadzili się przed budynkiem. Jeden z nich powiedział stacji FOX 32, że obudziły go krzyki osób wołających o pomoc. Inny mieszkaniec mówił, że mieszkańcy spalonego domu niedawno wspólnie świętowali Halloween.
Przyczyna pożaru nie była znana w czwartek rano. Miejscowa radna Maria Hadden (49. okręg) powiedziała, że nie ma dowodów wskazujących na celowe podpalenie, a budynek miał solidne ściany i zabezpieczenia przeciwpożarowe.
(jm)

