Scenariusze na wypadek amerykańskiego ataku na Kanadę opisał we wtorek dziennik „The Globe and Mail”, powołując się na źródła rządowe i podkreślając, że kanadyjskie wojsko po raz pierwszy od stu lat rozważa taki rozwój wypadków. Dziennik podkreślił, że nie jest to jednak jeszcze plan działań dla wojska.
Wojskowi eksperci zakładają, że amerykańskie wojska pokonałyby mniej liczne kanadyjskie oddziały w ciągu tygodnia. Dlatego właśnie rozważane są możliwości oporu, w których zarówno niewielkie oddziały wojska jak i uzbrojonych cywilów mogłyby operować w formie zasadzek, sabotażu, ataków dronami i szybkich uderzeń na wybrane cele. „Modele kanadyjskich ekspertów wykorzystują taktykę stosowaną przez afgańskich mudżahedinów w trakcie inwazji ZSRR na Afganistan w latach 1979-1989” – napisał dziennik.
O podobnych możliwościach pisała w ub.r. w magazynie naukowym The Conversation specjalizująca się w analizie działań ugrupowań partyzanckich profesor Aisha Ahmad z Uniwersytetu Toronto. Podkreślała, że „wojskowa inwazja na Kanadę doprowadziłaby raczej do dziesięcioleci gwałtownego oporu, który ostatecznie zniszczyłby USA”. Jej zdaniem w takiej formie działań Kanadyjczycy byliby skuteczni.
Prezydent USA Donald Trump wielokrotnie w ciągu minionego roku mówił o Kanadzie jako „51. stanie”, a w nocy z poniedziałku na wtorek zamieścił w swoich mediach społecznościowych zdjęcie spotkania, na którym prezentuje mapę, na której amerykańską flagą oznaczono także Kanadę oraz Grenlandię. Amerykańska telewizja NBC podała w miniony weekend, że od kilku tygodni Trump miał się uskarżać, że Kanada jest podatna na ataki wrogich USA państw w Arktyce.
W opublikowanym w ub. tygodniu sondażu ośrodka EKOS, 59 proc. Kanadyjczyków odpowiadało, że mimo niewielkich szans na wygraną Kanada powinna się bronić. Za obroną opowiadają się wyborcy Partii Liberalnej (73 proc.) i lewicowej NDP (78 proc.), wśród wyborców Bloc Quebecois, skoncentrowanego na Quebeku, również przeważają zwolennicy obrony (46 proc., przy 31 proc. zwolenników ustępstw). Wśród wyborców konserwatywnych bronić się chce tylko 38 proc.
z Toronto Anna Lach (PAP)








