Sąd zakończył we wtorek publikację orzeczeń po wydaniu trzech wyroków w innych sprawach. Jest to już trzeci z kolei dzień, w którym sąd zapowiedział wydawanie decyzji, lecz wbrew oczekiwaniom nie ogłosił jej w najbardziej oczekiwanej sprawie ceł. Jak dotąd sąd nie podał kolejnego potencjalnego terminu.
Choć Sąd zwykle wydaje orzeczenia w większości spraw w czerwcu, w tym roku proces ten rozpoczął się wcześniej. Komentatorzy spodziewali się szybkiej decyzji w sprawie dotyczącej ceł ze względu na jej wagę i potencjalne konsekwencje. Sąd ma zdecydować, czy Trump miał prawo użyć ustawy IEEPA (International Emergency Economic Powers Act) stosowanej do nakładania sankcji gospodarczych do nałożenia ceł. IEEPA stanowiła podstawę większości ogłoszonych taryf Trumpa, w tym 10 proc. ceł minimalnych, ceł na produkty z Kanady, Meksyku i Chin w związku z przemytem fentanylu, ceł na towary z Indii w związku z importem rosyjskiej ropy. IEEPA miałaby stanowić również podstawę ceł, którymi Trump grozi państwom europejskim w sprawie Grenlandii.
Sekretarz finansów USA Scott Bessent wyraził we wtorek pewność, że Sąd zdecyduje po myśli Białego Domu, bo nie odważy się unieważnić „sztandarowej polityki” prezydenta. Prezydent Trump ostrzegał z kolei, że przeciwny wyrok będzie oznaczać, że kraj „będzie miał przerąbane”.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)








