Federalni prokuratorzy dostarczyli też wezwanie do sądu trzem innym przedstawicielom władz w Minnesocie oraz do biura prokuratora generalnego Minnesoty Keitha Ellisona - przekazała agencja, powołując się na źródło.
Jak podkreśliła stacja CBS, wysłanie wezwań do sądu to poważna eskalacja pomiędzy resortem sprawiedliwości a przedstawicielami władz Minnesoty, którzy spierają się wokół działań administracji Donalda Trumpa wymierzonych przeciwko imigrantom mieszkającym w stanie nielegalnie. Telewizja zaznaczyła, że wezwania wręczono w dniu wizyty w Minnesocie prokurator generalnej USA Pam Bondi.
- Gdy władze federalne wykorzystują swoje rządy w charakterze broni, próbując zastraszyć lokalnych liderów za to, że wykonują swoją pracę, każdy Amerykanin powinien być tym zaniepokojony - oświadczył Frey, komentując wezwanie do sądu. - Nie powinniśmy być zmuszeni do życia w kraju, w którym ludzie boją się, że federalne organy ścigania będą wykorzystane do rozgrywek politycznych albo do zdławienia miejscowych głosów osób, z którymi się nie zgadzają. Nie będziemy się bać w Minneapolis. Znamy różnicę między dobrem i złem i jako burmistrz będę wykonywał dalej pracę, do której zostałem wybrany: by dbać o bezpieczeństwo naszej społeczności i bronić naszych wartości - oznajmił.
Według stacji CBS śledztwo dotyczy domniemanego spisku mającego na celu utrudnianie pracy federalnym funkcjonariuszom służb migracyjnych.
Administracja Trumpa wysłała do stanu ok. 3 tys. agentów federalnych. Napięcia w Minneapolis nasiliły się po śmierci 37-letniej kobiety, zastrzelonej przez agenta ICE. Stało się to katalizatorem protestów i krytyki obecności federalnych służb w mieście.
W ubiegłym tygodniu prezydent USA zagroził użyciem w Minnesocie ustawy o powstaniach zbrojnych (Insurrection Act), która pozwala na wykorzystanie wojska do pacyfikacji zamieszek. Później Trump powiedział, że na razie nie ma takiej potrzeby.
Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)








