Sprawę prowadził Benjamin Williams, sędzia Sądu Najwyższego hrabstwa Santa Clara. Oskarżeni odpowiadali za wandalizm i spisek w związku z zajęciem biura rektora uczelni podczas propalestyńskich protestów. Studentom groziła kara do trzech lat i ośmiu miesięcy więzienia, jednak brak porozumienia przysięgłych w kwestii obu zarzutów skłonił sędziego do zakończenia postępowania bez wydania wyroku.
Jak zauważył dziennik „New York Times”, zarzuty te należały do najpoważniejszych spośród tych postawionych uczestnikom demonstracji na kampusach w 2024 roku. Aresztowano wówczas ponad 3 tysiące osób, z których większość usłyszała zarzuty o wykroczenia, lub ich sprawy umorzono.
– Ta sprawa dotyczy grupy osób, które zniszczyły cudzą własność i spowodowały szkody w wysokości setek tysięcy dolarów. To działanie niezgodne z prawem, dlatego sprawa zostanie rozpatrzona ponownie – argumentował prokurator okręgowy hrabstwa Santa Clara, Jeff Rosen. Zapowiedział ponowne wniesienie oskarżenia.
13 protestujących aresztowano 5 czerwca 2024 roku po tym, jak zabarykadowali się w gabinecie rektora. Według aktu oskarżenia wybito okna, zniszczyli meble, unieruchomili kamery monitoringu i rozpylali sztuczną krew, domagając się wycofania uniwersyteckich inwestycji z firm wspierających izraelskie wojsko.
– To zwycięstwo dla tych młodych ludzi i dla wolności słowa. Mamy nadzieję, że będzie to sygnał, iż dla aktywizmu humanitarnego nie ma miejsca w sądzie karnym – podkreślił obrońca Anthony Brass.
Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski (PAP)








