W dziejach Chicago nie brakowało zdarzeń, które wyrastały z lokalnych konfliktów, lecz szybko nabierały znaczenia dla całego kraju i świata. Jednym z nich był Haymarket Riot – dramatyczny i przełomowy moment, który na trwałe wpłynął na rozwój ruchu pracowniczego, kształt prawa pracy oraz sposób postrzegania społecznych protestów.
Pod koniec XIX wieku Stany Zjednoczone przechodziły przemysłową rewolucję. W ciągu zaledwie jednej dekady liczba pracowników przemysłowych wzrosła z około 2,7 miliona do ponad 4 milionów. Jeszcze szybciej rosła produkcja – między 1880 a 1890 rokiem niemal się podwoiła. Co istotne, liczba zakładów przemysłowych nie zwiększała się równie dynamicznie. Oznaczało to jedno: fabryki stawały się większe i nastawione na coraz intensywniejszą produkcję. Dla robotników przekładało się to na 14-godzinny dzień pracy, brak ochrony prawnej i świadczeń socjalnych oraz wynagrodzenia balansujące na granicy przetrwania. W takich warunkach narastało napięcie społeczne, które z czasem przerodziło się w otwarty konflikt pomiędzy pracownikami a fabrykantami. Coraz częściej wybuchały strajki, nierzadko krwawo tłumione przez policję.
Zamieszki
Latem 1884 roku Federacja Związków Zawodowych i Związków Pracowniczych – poprzedniczka American Federation of Labor – ogłosiła, że 1 maja 1886 roku stanie się początkiem ogólnokrajowej walki o ośmiogodzinny dzień pracy. Nie był to postulat szczególnie radykalny. Już od 1867 roku zarówno pracownicy federalni, jak i zatrudnieni w stanie Illinois formalnie byli objęci przepisami wprowadzającymi ośmiogodzinny dzień pracy. Problem polegał jednak na tym, że rząd federalny nie egzekwował własnego prawa, a w Illinois pracodawcy zmuszali robotników do podpisywania oświadczeń o zrzeczeniu się tych uprawnień jako warunku zatrudnienia.
Na początku maja 1886 roku Chicago stało się centrum ogólnokrajowego ruchu robotniczego walczącego o prawa robotników. 1 i 2 maja na ulice miasta wyszło około 35 tysięcy ludzi, aby wziąć udział w pokojowych marszach i demonstracjach. 3 maja napięcie zaczęło narastać. Przed fabryką McCormick Harvesting Machine Company zebrał się tłum liczący około 1000-1500 strajkujących. Protest dotyczył m.in. zatrudniania łamistrajków, którzy opuszczali właśnie zakład po zakończonej zmianie. W pewnym momencie doszło do konfrontacji – w kierunku wychodzących pracowników poleciały kamienie. Na miejsce wkroczyła policja, która niemal natychmiast otworzyła ogień, zabijając sześć osób i raniąc kilkadziesiąt kolejnych.
Ósemka z Haymarket
Wydarzenia te wywołały oburzenie i doprowadziły do zorganizowania kolejnego wiecu już następnego dnia. 4 maja wieczorem na Haymarket Square zebrało się około 2-3 tysięcy osób, choć z powodu złej pogody liczba uczestników stopniowo malała. Demonstracja miała charakter pokojowy, co potwierdził obecny na miejscu burmistrz Carter Harrison, który obserwował przebieg zgromadzenia i opuścił je, uznając sytuację za spokojną. Gdy wiec dobiegał końca i na placu pozostawało już tylko kilkaset osób, na miejsce wkroczyło 176 uzbrojonych policjantów z rozkazem rozwiązania zgromadzenia. W tym momencie nieustalony do dziś sprawca rzucił w kierunku funkcjonariuszy bombę.
Wybuch wywołał panikę. Policja zaczęła strzelać na oślep, a w chaosie część funkcjonariuszy trafiła własnych kolegów. Ostatecznie zginęło siedmiu policjantów, z czego tylko jeden bezpośrednio w wyniku eksplozji. Śmierć poniosło również co najmniej czterech cywilów, a kilkadziesiąt osób zostało rannych.
Następnego dnia miasto zostało sparaliżowane falą represji. Policja i służby porządkowe rozpoczęły przeszukania domów działaczy robotniczych oraz masowe aresztowania przywódców ruchów pracowniczych w Chicago. Ostatecznie przed sądem postawiono ośmiu mężczyzn, reprezentujących różne środowiska ruchu robotniczego i anarchistycznego: Augusta Spiesa, Alberta Parsonsa, Samuela Fieldena, Adolpha Fischera, George’a Engela, Michaela Schwaba, Oscara Neebe oraz młodego stolarza Louisa Lingga. Tego ostatniego oskarżono o rzucenie bomby, choć w czasie zamachu widziany był ponad milę dalej. Alberta Parsona nie było nawet w czasie wybuchu na wiecu – wraz z żoną, również działaczką robotniczą, opuścił zgromadzenie wcześniej z powodu deszczu. Nie przeszkodziło to jednak w postawieniu mu zarzutu morderstwa. Proces „Ósemki z Haymarket”, jak ich nazywano, przeszedł do historii jako jeden z najbardziej kontrowersyjnych w dziejach Stanów Zjednoczonych.
Zagadkowa śmierć Louisa
Już dwa miesiące po aresztowaniu ława przysięgłych ogłosiła wyrok. Siedmiu oskarżonych skazano na karę śmierci przez powieszenie, a Oscara Neebe na 15 lat ciężkich robót. Na dzień przed planowaną egzekucją, pod wpływem narastających zarzutów o upolitycznienie procesu i brak rzetelnych dowodów, gubernator Richard Oglesby zamienił wyroki śmierci dla Samuela Fieldena i Michaela Schwaba na dożywotnie więzienie. Rankiem 10 listopada w celi znaleziono Louisa Lingga z głową rozerwaną w wyniku eksplozji niewielkiego ładunku wybuchowego. Okoliczności jego śmierci – oficjalnie uznanej za samobójstwo – nigdy nie zostały wyjaśnione.
Następnego dnia, 11 listopada 1887 roku, na szubienicy zginęli: Adolph Fischer, George Engel, Albert Parsons oraz August Spies. Kilka lat później, w czerwcu 1893 roku, gubernator Illinois John Peter Altgeld ułaskawił trzech pozostałych przy życiu skazanych, jednocześnie ostro krytykując przebieg procesu i wskazując na poważne naruszenia zasad sprawiedliwości.
Wydarzenia na Haymarket nabrały wymiaru międzynarodowego w lipcu 1889 roku, kiedy podczas kongresu robotniczego w Paryżu amerykańscy delegaci wystąpili z postulatem ustanowienia 1 maja Międzynarodowym Dniem Pracy. Data ta miała upamiętniać ofiary z Haymarket oraz walkę o prawa robotników.
Dziś 1 maja jest świętem pracy w niemal wszystkich uprzemysłowionych krajach świata. W Stanach Zjednoczonych przez pewien czas funkcjonowały jednak dwie tradycje – część ruchu robotniczego obchodziła święto w maju, jednak po rewolucji w Rosji data ta zaczęła być coraz silniej kojarzona z ruchem komunistycznym. Dlatego oficjalne Labor Day ustanowiono na pierwszy poniedziałek września.
W okresie zimnej wojny Kongres USA ustanowił 1 maja jako Loyalty Day – dzień lojalności wobec Stanów Zjednoczonych, podkreślający znaczenie amerykańskiej historii i demokratycznych wartości.
Maggie Sawicka








