W piątek, 1 maja w Copernicus Center widzowie obejrzeli 150 artystów chóru, baletu i orkiestry, którzy zaprezentowali zapierające dech w piersiach widowisko z dynamiczną choreografią, wspaniałą muzyką oraz ponad 1500 olśniewających kostiumów reprezentujących bogate tradycje regionalne Polski. Majowy koncert artyści zainaugurowali wykonaniem „Poloneza” Wojciecha Kilara, skomponowanego do filmowej adaptacji „Pana Tadeusza” Adama Mickiewicza oraz „Mazura” ze „Strasznego Dworu” Stanisława Moniuszki. Te klasyczne utwory wprowadziły publiczność w podniosły, pełen entuzjazmu nastrój, podkreślając patriotyczny charakter wieczoru i jego wyjątkową rangę. Prezentowany w dalszej części wieczoru repertuar obejmował popularne i znane niemal wszystkim utwory w opracowaniu Miry Zimińskiej-Sygietyńskiej i Tadeusza Sygietyńskiego, m.in. „Krakowiak”, „Kukułeczka”, „Dwa serduszka”, ”Cyraneczka”, „To i hola”, „Muzyczka”,”Cyt, cyt” i „Polonez warszawski”.
Tańce góralskie w wykonaniu „Mazowsza” olśniły publiczność swoją ekspresją, werwą i żelazną dyscypliną sceniczną, podczas gdy oberki oraz kujawiaki wniosły dodatkową nutę liryzmu i miękkiego, kołyszącego rytmu. To w tych fragmentach występu „Mazowsze” ukazało swoją największą siłę – mistrzowskie połączenie choreograficznej precyzji z głęboką emocją i widowiskowym rozmachem.
W części solowej koncertu niezapomniane wrażenie wywarła „Aria Jontka” z opery Halka Stanisława Moniuszki w wykonaniu Adriana Domareckiego, który nadał tej partii niezwykłą szlachetność i dramatyczny ładunek. Paula Maciołek zachwyciła z kolei interpretacją „Prząśniczki” tego samego kompozytora – pełną lekkości, wdzięku i muzycznej precyzji. Z kolei Filip Micek w „Furmanie” – jednym z największych przebojów Miry Zimińskiej-Sygietyńskiej i Tadeusza Sygietyńskiego – zaprezentował zarówno znakomity warsztat wokalny, jak i talent aktorski, co publiczność nagrodziła owacjami na stojąco, nie pozwalając mu długo zejść ze sceny.
Wykonanie Obertasa in G major Henryka Wieniawskiego na skrzypce solo przez Julię Wrońską-Przedbora było popisem wirtuozerii i muzycznej finezji. Solistka wydobyła z utworu lekkość, śpiewność i blask, a zarazem nadała mu elegancki, niemal salonowy charakter. Antoni Kłeczek zaprezentował znakomite wykonania Koncertu fortepianowego f-moll Fryderyka Chopina i Menuet G-dur Ignacego Jana Paderewskiego. Jego interpretacje wyróżniały się dojrzałością muzyczną naturalnie podkreślając patriotyczny charakter twórczości obu twórców.
Baletowe wykonanie Etiudy b-moll Karola Szymanowskiego to pokaz niezwykłej szlachetności ruchu i muzycznej dyscypliny. Tancerze wydobyli z utworu zarówno jego liryczny, niemal medytacyjny charakter, jak i ukrytą w nim wewnętrzną dramaturgię, budując obraz pełen napięcia, elegancji i emocjonalnej głębi. Duża w tym zasługa choreografii zmarłego w 2007 roku Konrada Drzewieckiego. Sprawiła ona, że każdy gest i każdy układ sceniczny zdawały się wynikać bezpośrednio z frazy muzycznej, dzięki czemu całość nabrała wyjątkowej spójności i wyrafinowania.
Zespół pod batutą Bonieckiego przygotował także tzw. North American Medley, czyli barwną mieszankę melodii północnoamerykańskich, złożoną z popularnych i powszechnie rozpoznawalnych utworów. W programie znalazły się m.in. kompozycja Nacio Herba Browna „Singing in the Rain”, a także „The Time of My Life” Johna de Nicoli i Donalda Markowitza, utwory Eltona Johna, Benny’ego Goodmana, Leonarda Bernsteina. Artyści zinterpretowali te utwory z polską wrażliwością, dodając folkowe akcenty i precyzyjne choreografie, co stworzyło unikalny kontrast do tradycyjnego repertuaru zespołu. Łączyło je jednak mistrzostwo wykonania, dbałość o detale, wyrazistość sceniczna i silny ładunek emocjonalny, który widownia nie tylko dostrzegała, lecz także odczuwała, przenosząc się wraz z artystami na inny poziom przeżyć i interpretacji.
Narrację widowiska w części wieczoru prowadził Jacek Boniecki, dyrektor i dyrygent zespołu. Opowiadając o bieżącym tournée, podkreślił, że jego organizacja była ogromnym przedsięwzięciem logistycznym. Dodatkowym wyzwaniem dla występu w Copernicus Center okazał się brak miejsca na orkiestrę i skromne zaplecze garderobiane. Zastosowano prowizoryczne usprawnienia: usunięto kilka rzędów krzeseł, tworząc przestrzeń dla orkiestry oraz oddzielono parawanami przejścia dla artystów z odległych pomieszczeń, aby nie zakłócać przebiegu koncertu. Dyrektor podkreślił też szczególną rolę, jaką w codziennej działalności zespołu spełnia wsparcie i pomoc włodarzy Województwa Mazowieckiego. To ta pomoc w formie dotacji celowej pozwoliła na realizację projektu pt.: „Koncerty zagraniczne Państwowego Zespołu Ludowego Pieśni i Tańca ‘Mazowsze’ w 2026 roku”.
Wszystko, co robi „Mazowsze”, jest postrzegane jako pewien wzorzec mówiący nie tylko o polskim folklorze, ale o polskiej kulturze narodowej jako takiej. Ale „Mazowsze” to nie tylko fenomen artystyczny; to również inspiracja dla młodzieży polonijnej zaangażowanej lub chcącej się zaangażować w działalność polonijnych zespołach folklorystycznych stanowiąc dla nich wzór do naśladowania i dowód, że można, że da się zrobić. W imieniu tych wszystkich, którzy koncert obejrzeli, lecz również tych, którzy z różnych przyczyn nie mogli go obejrzeć, trzeba mieć tylko nadzieję, iż na następny występ „Mazowsza” publiczność chicagowska nie będzie czekała następne 16 lat.
Tekst i zdjęcia: Andrzej Moniuszko









