Burmistrz Brandon Johnson podsumował trzy lata urzędowania w chicagowskim City Hall w rozmowie dla programu „The Point” stacji WGN 9. Zapytany o największe sukcesy swojej administracji, Johnson utrzymał wyważony ton i nie wskazał jednego przełomowego osiągnięcia. Podkreślił jednak, że jest wdzięczny za – jak powiedział – „wszystkie kluczowe inwestycje, które przyczyniły się do tworzenia bezpieczniejszych i bardziej przystępnych cenowo społeczności”.
Wiele decyzji politycznych Johnsona wywołało jednak ostrą krytykę, szczególnie w mediach społecznościowych. Burmistrz zapewnia jednak, że nie wpływa to na jego sposób podejmowania decyzji.
„Jeśli musimy narobić trochę hałasu i odejść od polityki przeszłości, żeby poprawić jakość życia ludzi pracy, to właśnie będziemy robić” – powiedział Johnson.
Jego polityka wielokrotnie prowadziła również do napięć z Radą Miasta Chicago. Jednym z najgłośniejszych sporów była sytuacja, w której grupa radnych przyjęła własną wersję budżetu wbrew stanowisku burmistrza – dokumentu, którego podpisania Johnson ostatecznie odmówił.
Do dziś pozostaje krytyczny wobec tamtego budżetu. „Mam nadzieję, że nie będziemy musieli zwalniać pracowników przez to, czego Rada Miasta nie zrobiła, czyli nie opodatkowała korporacji i najbogatszych” – powiedział burmistrz.
Były organizator związku zawodowych nauczycieli (Chicago Teachers Union, CTU) nadal zdecydowanie broni także publicznego systemu edukacji i sprzeciwia się cięciom budżetowym.
„Dlaczego wciąż oczekujemy, że ludzie pracy i mieszkańcy uboższych dzielnic mają tracić? Wielokrotnie udowodniono, że to się nie sprawdza. To, co działa, to pełne inwestowanie w nasze instytucje publiczne” – powiedział Johnson.
Burmistrz nie chciał jednoznacznie odpowiedzieć na pytania dotyczące planów walki o reelekcję w wyborach w 2027 roku. Zaznaczył jednak, że ma pełne wsparcie swojej rodziny. „Rozumieją odpowiedzialność, jaką mam wobec miasta. Rozumieją też, że to, czego chcę dla swojej rodziny, chcę dla każdej rodziny – inwestowania w młodych ludzi” – powiedział Johnson.
Już teraz wiadomo, że zatrzymaniem reelekcji Johnsona zainteresowanych jest kilku znanych polityków. Start w wyborach oficjalnie potwierdził demokratyczny kongresmen Mike Quigley. Wcześniej swoje zainteresowanie wyścigiem wyborczym sygnalizowali także skarbnik powiatu Cook Maria Pappas oraz biznesmen Joe Holberg. Wśród potencjalnych kandydatów wymieniani są również sekretarz stanu Illinois Alexi Giannoulias oraz rewident stanowa Susana Mendoza.
Joanna Trzos
[email protected]









