Wisłoka miała świadomość tego, że chcąc zachować szansę na mistrzostwo musi sobotni mecz wygrać. Być może to ją usztywniło w pierwszej połowie, kiedy oddała inicjatywę i na przerwę schodziła przegrywając 1:2. Na szczęście w drugiej odsłonie biało-zieloni pokazali charakter, serce do walki i mentalność drużyny walczącej o najwyższe cele, co zaowocowało kompletem punktów.
„O pierwszej połowie chcielibyśmy jak najszybciej zapomnieć. Nie graliśmy dobrze, popełniliśmy ponadto kilka błędów. Wprawdzie objęliśmy prowadzenie po celnym trafieniu Patryka Knapa, ale dwie kolejne bramki zdobyli rywale. Od straty trzeciej uratował nas bramkarz Patryk Stechnij, który obronił rzut karny. Po przerwie zdecydowaliśmy się na roszady w składzie i zmianę taktyki. Z minuty na minutę graliśmy coraz lepiej. Efektem tego był wyrównujący gol Michała Piechoty i kilka sytuacji, po których powinny paść kolejne. Ostatecznie udało się przechylić szalę w ostatnich minutach gry. Grzegorz Czarniecki idealnie obsłużył Kalvina Głodzia, a ten nie zmarnował okazji, ustalając wynik meczu” – relacjonował trener Wisłoki Maciej Szczepiński.
Komplet punktów dawał nadzieję awansu na pierwsze miejsce w tabeli. Warunkiem było jednak potknięcie Chicago Nation FC w wyjazdowym pojedynku z Round Lake Evolution FC. Jednak lider po raz kolejny potwierdził swoją klasę i wygrywając 4:0, utrzymał nad Wisłoką dwupunktową przewagę. Hat trickiem popisał się Tyler Bagley, który w przeszłości był w składzie rezerw Interu Miami i czołowym strzelcem RWB Adrii Chicago.
W ostatniej kolejce sezonu regularnego Chicago Nation FC zagra w sobotę z Chicago Strikers. Tego samego dnia o godz. 6 pm na stadionie Field 0f Dreams w Champaign Wisłoka zmierzy się z Urbana City FC. W pierwszym meczu biało-zieloni wygrali 5:0 i jest to ich najwyższe zwycięstwo w tym sezonie. Również w rewanżu są faworytem. Ich rywal w ostatniej kolejce niczym nie zaimponował, przegrywając z Chicago KICS FC aż 0:6.
„Wygrana z Round Lake Evolution zapewniła nam drugie miejsce i wolny los w pierwszej rundzie play-off. Nie tracimy nadziei na tytuł, choć zdajemy sobie sprawę z tego, że będący na fali lider, pogubi punkty z niżej notowanymi Strikers. Nie oglądając się na innych, chcielibyśmy zakończyć sezon regularny miłym akcentem, a takim byłoby zwycięstwo w Champaign. Jak zaprezentujemy taką grę, jak w drugiej połowie sobotniego meczu, to z optymizmem możemy patrzeć na rywalizację w play-off i State Cup, tym bardziej, że wzmocniliśmy skład obrońcą Adrianem Gęsickim i bramkostrzelnym Kikisem Avalosem” – podkreślił szkoleniowiec Wisłoki.
Nie zwalniają tempa piłkarze Wisły Chicago. Najpierw w inauguracyjnej rundzie State Cup pokonali oni Gazelle 3:2, a kilka dni później w meczu Premier Soccer League SC Hammers 3:1. „Wiślacy” w pucharowej potyczce przegrywali już 0:2, ale mimo że grali w osłabieniu (czerwona kartka Mateusza Gruszki), potrafili odrobić straty i awansować do drugiej rundy. Kontaktową bramkę uzyskał Wiktor Pawlik, wyrównał Kamil Maćko, a grający trener Konrad Malinowski na kwadrans przed końcowym gwizdkiem sędziego ustalił wynik meczu.
Podobny przebieg miał pojedynek z SC Hammers. Ukraiński zespół prowadził do przerwy 1:0, ale po zmianie stron Wisła przejęła inicjatywę, odnosząc niezwykle cenne zwycięstwo. Stan rywalizacji wyrównał Daniel Siwiec, a Johnny Taraska dwoma celnymi trafieniami zapewnił nie zwycięstwo, ale również samodzielne przodownictwo w tabeli Major Division B.
Wciąż bez punktów pozostaje natomiast Błyskawica, która w Major Division A przegrała trzeci mecz z rzędu, tym razem z PAO 1:3. Pierwsze zwycięstwo w First Division odniosła Unia Chicago, pokonując Shogun Wind 4:2. Bohaterem meczu był Michał Kaczówka, który był autorem wszystkich czterech goli.
We wspomnianym State Cup bardzo dobrze spisali się także Czarni Jasło Chicago i Jagiellonia Chicago. Pierwsi pokonali Dunbar FC 3:0 po dwóch trafieniach Dennisa Dvoretskiego i jednym Łukasza Szcześniaka. „Jaga” natomiast wygrała z Ethos United 4:2. Zwycięstwo zagwarantowali jej Marcin Boratyński i Krzysztof Mariański, którzy zdobyli po dwie bramki.
W Lidze Podhalańskiej Szaflary nie wykorzystały szansy zapewnienia sobie wicemistrzowskiego tytułu. Zespół Michała Szaflarskiego przegrał z Ratułowem 1:3 i zakończył rozgrywki z 16 punktami. Taki sam dorobek ma Ratułów, ale jeżeli wygra w ostatniej kolejce z Podhalem, to właśnie on będzie zbierał gratulacje za drugie miejsce na podium. Pierwsze już dwa tygodnie temu zapewniła sobie Orawa, która w niedzielę zremisowała z Odrowążem 4:4, a o trzecie walczą jeszcze mające po 13 punktów Baciary i Podhale.
Dariusz Cisowski
[email protected]

