Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej w Merrillville w Indianie, jedno z najważniejszych miejsc pielgrzymkowych Polonii, usuwa zniszczenia i podlicza straty po przejściu tornada. Nawałnica, która nawiedziła region w czwartek, 11 czerwca, pozostawiła po sobie zniszczone drzewa, uszkodzone budynki i poważne problemy infrastrukturalne.
Nowy kustosz Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej w Merrillville w Indianie, ks. Ireneusz Bem, SDS, przyznaje, że mimo doświadczeń z huraganami i trzęsieniami ziemi w Kanadzie, nigdy wcześniej nie widział takiej siły żywiołu.

Według służb było to tornado kategorii EF-2, z wiatrem osiągającym prędkość od 111 do 135 mil na godzinę (179–218 km/h). Żywioł był częścią większego frontu burzowego, który przyniósł 20 tornad w stanach Illinois i Indiana.
Tuż przed nadejściem nawałnicy ok. godz. 7 p.m. w czwartek, 11 czerwca w sanktuarium kończyła się wieczorna msza święta. Wierni otrzymali na telefonach alerty ostrzegające przed tornadem, a po nabożeństwie ksiądz Bem zachęcał wszystkich do jak najszybszego powrotu do domów.
– Jakieś 15-20 minut później, krótko przed godz. 8 p.m., patrzyłem przez okno i nagle zerwał się potężny wiatr – wspomina ks. Bem.
W budynku sanktuarium przebywały także osoby przygotowujące posiłki na weekendowe uroczystości. Jak relacjonuje kustosz, część z nich zauważyła moment, w którym tornado dotknęło ziemi w okolicy. Kobiety schroniły się w kuchni, podczas gdy on obserwował sytuację przez okno.
– Zaczęły latać połówki drzew i różne elementy niesione przez wiatr. Dopiero później dowiedzieliśmy się, że poważnie uszkodzona została pobliska szkoła katolicka, a fragmenty jej dachu lądowały także na naszym terenie. W pewnym momencie przez okno nie było już nic widać. Wiatr, deszcz, piasek i kamienie tworzyły jedną ścianę – opowiada.
Jak podkreśla ks. Bem, skala zjawiska zrobiła na nim ogromne wrażenie. – Przeżyłem huragany na wschodnim wybrzeżu Kanady i trzęsienia ziemi na zachodnim wybrzeżu, ale to wyglądało najgorzej.
Największe zniszczenia od dziesięcioleci
Jednym z najbardziej widocznych skutków przejścia tornado są uszkodzenia głównej wieży sanktuarium. Silny wiatr zerwał część miedzianego poszycia znajdującego się pod krzyżem i koroną Matki Bożej. Obecnie trwają przygotowania do zabezpieczenia konstrukcji, jednak prace utrudnia wysokość obiektu oraz problemy z odpowiednim dźwigiem.
Według ks. Bema najpierw konieczne będzie zabezpieczenie uszkodzonego fragmentu wieży, a dopiero później możliwe będzie dokładne oszacowanie kosztów jej odbudowy.
We wtorek, 16 czerwca, kiedy rozmawialiśmy z kustoszem, sanktuarium nadal pozostawało bez prądu i internetu. – Nie mamy prądu, nie mamy internetu. Posługujemy się tylko tym, czym możemy. Telefony ładujemy dzięki małemu generatorowi. Najpierw słyszeliśmy, że prąd wróci w poniedziałek, potem we wtorek, a teraz mówi się o końcu tygodnia – relacjonował duchowny.
Powalone drzewa uszkodziły również część infrastruktury na terenie sanktuarium. Trwa szacowanie strat przy współpracy z firmą ubezpieczeniową. Rzeczoznawca odwiedził już obiekt i dokumentował szkody. Uszkodzenia odnotowano także w Millennium Hall, gdzie doszło do przecieków dachu oraz uszkodzenia jednego z pieców i systemu klimatyzacji.
Z rozmów prowadzonych przez kustosza z księżmi od wielu lat związanymi z sanktuarium w Merrillville wynika, że podobnych zniszczeń nikt nie pamięta. W historii wspominana jest silna nawałnica z 2022 r., która powaliła wiele drzew, jednak nie uszkodziła budynków. Tym razem żywioł okazał się znacznie bardziej niszczycielski.
Wolontariusze ruszyli do pomocy
Już dzień po przejściu tornado do sanktuarium zaczęli przyjeżdżać wolontariusze. W sobotę, 13 czerwca w akcję porządkową zaangażowało się około 60 osób.
– Byli wśród nich nie tylko Polacy, ale także Amerykanie i członkowie Knights of Columbus (Rycerzy Kolumba). Przywieźli sprzęt, piły łańcuchowe i pracowali do późnego wieczora. To naprawdę ściska serce – mówi ks. Bem.
W najbliższą sobotę, 20 czerwca o godz. 9 a.m. odbędzie się kolejna akcja sprzątania terenu sanktuarium. Potrzebne są osoby, które pomogą usuwać gałęzie, liście i pozostałości po nawałnicy.
Sanktuarium zwraca się także o wsparcie finansowe na pokrycie kosztów napraw i dalszego porządkowania terenu. Na stronie internetowej sanktuarium salwatorianie.us można przekazywać datki na pokrycie kosztów napraw i sprzątania.
Przygotowania do sezonu pielgrzymkowego
Mimo trudnych warunków w niedzielę, 14 czerwca udało się zorganizować pierwszą dużą pielgrzymkę po przejściu tornado – doroczną pielgrzymkę kierowców ciężarówek.
Choć sanktuarium nadal pozostaje bez pełnego zasilania, nabożeństwa odbywały się dzięki prowizorycznemu oświetleniu. Nie działało nagłośnienie, ale uczestnicy mogli wziąć udział w procesji do Kaplicy Fatimskiej, która nie ucierpiała podczas nawałnicy, oraz w tradycyjnym poświęceniu pojazdów.
Jak przyznaje ks. Bem, atmosfera była bardzo pozytywna, choć z powodu braku prądu nie udało się przygotować tradycyjnego poczęstunku dla pielgrzymów.
Przed sanktuarium najważniejsze wydarzenia sezonu, w tym sierpniowa 39. Piesza Polonijna Pielgrzymka Maryjna z Chicago do Merrillville. Kustosz zapewnia, że odbędzie się zgodnie z planem choć przygotowania z powodu zniszczeń po tornado są znacznie utrudnione. Brak internetu i energii elektrycznej opóźnia załatwianie formalności związanych z pozwoleniami, ubezpieczeniami i kontaktami z samorządami na trasie pielgrzymki. Mimo to, jak podkreśla duchowny, instytucje i urzędy wykazują dużą wyrozumiałość dla sytuacji sanktuarium.
Kataklizmy i natura zaskakują
Na zakończenie rozmowy ks. Ireneusz Bem zwrócił uwagę, że podobne katastrofy naturalne wydają się występować coraz częściej i mieć coraz większą siłę.
– Kataklizmy i natura nas zaskakują. Wydaje się, że są coraz silniejsze i groźniejsze. Nie powinniśmy się jednak poddawać. Trzeba się zabezpieczać, ufać Panu Bogu i pomagać tym, którzy najbardziej cierpią.
Duchowny podkreśla, że choć sanktuarium poniosło poważne straty, wielu mieszkańców Merrillville znalazło się w jeszcze trudniejszej sytuacji.
– Widziałem miejsca, gdzie ludziom po prostu zniknęły domy z powierzchni ziemi. Nasze straty są poważne, ale niektórzy stracili wszystko. Jednocześnie doświadczyliśmy ogromnej solidarności. Telefony, wizyty, propozycje pomocy – to było coś niesamowitego. Taka reakcja ludzi daje nadzieję i pokazuje, jak wiele można osiągnąć wspólnym wysiłkiem – podkreśla kustosz sanktuarium, ks. Ireneusz Bem.
Joanna Trzos
[email protected]
Zdjęcia: Our Lady of Czestochowa Shrine in Merrillville, in USA - Salvatorians/Facebook

