Historia płk. Romualda Lipińskiego
17 maja grupa członków tych organizacji wraz z członkami Koła Myśliwskiego Hubertus złożyli wizytę podopiecznemu Domu Opieki koło News Jersey, płk. Romualdowi Lipińskiemu, uczestnikowi bitwy o Monte Cassino, który w tym roku będzie celebrował 101. rocznicę urodzin. Pan pułkownik podzielił się wspomnieniami sprzed 82 lat. Na własnoręcznie wykonanej mapie wskazał działania polskich jednostek wchodzących w skład 12 Pułku Ułanów Podolskich oraz 5. Kresowej Dywizji Piechoty „Żubrów” w walce o klasztorne wzgórze. Członkowie grupy rekonstrukcyjnej przekazali weteranowi życzenia i okolicznościowe prezenty oraz kwiaty. Chicagowskiej delegacji przewodniczył dowódca 3DSK Wojciech Świc i Wacław Ustupski z Koła Hubertus.
Pułkownik Romuald Edward Lipiński, żołnierz 2. Korpusu Polskiego, uczestnik bitwy o Monte Cassino, weteran kampanii włoskiej, inżynier i naukowiec i badacz w dziedzinie energii jądrowej w amerykańskich instytucjach federalnych urodził się 25 lipca 1925 roku. W 1940 roku został wywieziony na Syberię. Po amnestii dla obywateli polskich wraz z rodziną dotarł do Kirgistanu. W lutym 1942 roku jego ojciec dostał przydział do 9. Dywizji Piechoty. Ze względu na tyfus rodzina nie wzięła udziału w pierwszej ewakuacji. Dotrzeć do polskiego wojska udało się po podróży przez Morze Kaspijskie i Teheran. W styczniu 1943 roku 18-letni Romuald otrzymał powołanie do wojska. Został żołnierzem 12 Pułku Ułanów Podolskich w plutonie moździerzy. Przeszedł szlak bojowy przez Irak, Palestynę, Egipt do Włoch, gdzie walczył pod Monte Cassino, o wyzwolenie Ankony i Bolonii. Po wojnie przybył do Anglii, gdzie podjął studia na Uniwersytecie Londyńskim. W 1953 roku przybył do USA. W 1961 roku ukończył studia uzyskując tytuł magistra inżyniera budownictwa. Pracował w agencjach rządowych przez 42 lata. W 2014 roku za wybitne zasługi w działalności na rzecz bezpieczeństwa energetycznego został odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Zasługi RP.
Spotkanie „Pestek” z Zofią Biernadską
Dzięki przychylności Jerzego Biernadskiego 6 czerwca grupa członkiń Pomocniczej Służby Kobiet PSK „Pestki” odwiedziła w chicagowskim domu blisko 104-letnią sanitariuszkę szpitala polowego w bitwie o Monte Cassino, mamę Pana Jerzego, Zofię Biernadską. Po wręczeniu niedawnej solenizantce kwiatów grupa licealistek pod dowództwem Lidii Gawlik-Żółtowskiej miała okazję wysłuchać wspomnień Pani Zofii o bitwie i rannych żołnierzach, którzy w ciężkim stanie trafiali na stoły operacyjne. Młodzież miała okazję poznać historię i żołnierski los oraz życie codzienne w czasie wojennej zawieruchy, pobycie na Syberii, niedźwiedziu Wojtku i wielu innych wydarzeniach, które były udziałem pani Zofii na Syberii, froncie włoskim oraz po przybyciu do Argentyny i Stanów Zjednoczonych.
Pani Zofia urodziła się 21 grudnia 1922 roku w miejscowości Gródek Jagielloński w obwodzie lwowskim na terenie obecnej Ukrainy. Po aresztowaniu w grudniu 1939 roku przez Sowietów matki, jako 18-letnia dziewczyna, której nie udało się dotrzeć do wujostwa we Lwowie została wywieziona w lutym 1940 roku bydlęcym wagonem do Kazachstanu. Po ogłoszeniu amnestii dotarła do Polskiej Armii gen. Władysława Andersa. Jako sanitariuszka w szpitalu polowym niosła pomoc rannym żołnierzom walczącym o Monte Cassino. W 1948 roku we Forli poślubiła kapitana Mikołaja Biernadskiego, z którym po rozformowaniu 2 Korpusu wyemigrowała do Londynu i dalej do Argentyny. Po 17 latach życia w Ameryce Południowej wraz z rodziną przybyła do Chicago, gdzie pracowała jako pedagog i harcerka. Współpracowała z druhem Jerzym Bazylewskim. Przez 40 lat wraz z Barbarą Ciepielą prowadziły zespół harcerski „Wichry” organizując setki spektakli i przedstawień patriotycznych, harcerskich i kościelnych. Udzielała się w wielu organizacjach polonijnych. W 2024 roku prezydent RP Andrzej Duda odznaczył ją Krzyżem Oficerskim Orderu Zasługi RP.
– Takie spotkania, to żywe lekcje historii, w których młode pokolenie Amerykanów polskiego pochodzenia ma okazję usłyszeć o wydarzeniach, które mogą jedynie poznać z podręczników. Naszym obowiązkiem jest pamiętać i przekazywać tę pamięć o bohaterach kolejnym pokoleniom – powiedziała Lidia Gawlik-Żółtowska.
Tekst i zdjęcia: Andrzej Baraniak/NEWSRP

