W sobotę termometry wskażą maksymalnie 38 st. C na krańcach zachodnich kraju, na północy od 31 st. C, około 35 st. C w centrum. Najchłodniej zaś w rejonach podgórskich, a dokładnie na Podhalu, gdzie termometry wskażą od 28 do 31 stopni.
Z kolei w niedzielę najwyższa temperatura może na zachodzie wynieść lokalnie nawet do 42 st. C. Na północnym wschodzie osiągnie wartości od 34 st. C, natomiast w centrum około 38 st. C. Najchłodniej będzie w rejonach podgórskich Karpat - od 29 do 32 st. C.
W związku z wysokimi temperaturami, władze oraz służby w różnych obszarach Polski apelują o ostrożność oraz podejmują działania, które mają na celu zminimalizować potencjalne negatywne skutki pogody.
Rzecznik prasowy spółki Szpitale Pomorskie (zarządzającej m.in. SOR-ami w Gdyni i Wejherowie) Krzysztof Piotrowski powiedział PAP, że personel medyczny pracuje obecnie pod ogromnym obciążeniem. – Mamy dziś do czynienia z pełną paletą przypadków powiązanych z wysokimi temperaturami. Odnotowujemy zdecydowanie więcej zasłabnięć, poparzeń oraz zaburzeń rytmu serca i zawałów. Ze względu na utraty przytomności i osłabienie, u pacjentów dochodzi także do upadków, co skutkuje większą liczbą urazów – przekazał Piotrowski.
Polska to jedno z wielu państw Europy mierzących się z wysokimi temperaturami.
Z piątku na sobotę duńskie służby meteorologiczne odnotowały najcieplejszą czerwcową noc w historii pomiarów - w Nordby na wyspie Fanoe, w południowo-zachodniej Danii, temperatura wyniosła 22,5 stopnia Celsjusza. Przekroczenie 20 stopni oznacza, że była to noc tropikalna, co jest rzadkim zjawiskiem dla Skandynawii. Poprzedni rekord, 22,4 stopnia Celsjusza, odnotowano w Sandvig na Zelandii w 1917 roku oraz w Roenne na Bornholmie w 2022 roku.
Według informacji mediów, w Kopenhadze już od sobotniego poranka na plażach i drewnianych pomostach zebrały się tłumy. W stolicy temperatura wody na niektórych miejscach osiągnęła nawet 23 stopnie Celsjusza.
Również sąsiadująca z Polską Słowacja wprowadza zmiany w związki z wysokimi temperaturami. Chodzi o obowiązek zmniejszenia prędkości pociągów, które przejeżdżają przez miejsca z najwyższymi alertami dot. wysokich temperatur. Pociągi te będą musiały zwolnić do 80 km/godz. Może to doprowadzić do opóźnień, w tym pociągów jadących do i z Polski.
We Francji natomiast fala upałów trwa od tygodnia i przyniosła ze sobą niespotykane wcześniej wysokie temperatury - w ciągu dnia i w nocy. Jak zapowiedział urząd Meteo France, czerwony, najwyższy alert pogodowy z powodu upałów zostanie odwołany w niedzielę wieczorem. Obowiązuje on nadal w 37 departamentach, w tym w regionie paryskim i oznacza, że lokalnie temperatury wciąż mogą sięgnąć 40-42 stopni Celsjusza. Natomiast odczuwalny jest spadek temperatur przed świtem i rankiem.
Szpitale publiczne w regionie paryskim w sobotę podały, że służby ratownicze SAMU odebrały w mijającym tygodniu o 80 proc. więcej zgłoszeń telefonicznych niż zwykle.
Zwracając uwagę na falę upałów we Francji, dziennik „Le Figaro” ocenił, iż „przy każdym szczycie wysokich temperatur kraj zauważa, że jest nieprzygotowany”. Zauważa jednak, że istnieją „ambitne plany”, ale fundusze są okrajane, i ani państwo, ani samorządy nie wypracowały odpowiedzi na miarę zmian klimatu. (PAP)

