Podczas przesłuchania w sądzie powiatu Cook w Maywood w środę, 12 sierpnia, 41-letni agent ICE, Adam Saracco, przyznał się do winy w sprawie zarzutu naruszenia nietykalności cielesnej w kategorii wykroczeń (misdemeanor). Sędzia skazał go na rok nadzoru sądowego. Saracco był obecny osobiście na krótkim posiedzeniu, ale odmówił złożenia oświadczenia.
Do zdarzenia doszło 27 grudnia ub. r. na stacji benzynowej w Brookfield na zachodnich przedmieściach Chicago. Według policji, Robert Held, lokalny prawnik i uczestnik protestów, podążył za Saracco po opuszczeniu przez niego ośrodka zatrzymań ICE w pobliskim Broadview. Mężczyzna nagrywał agenta telefonem. Saracco miał zdenerwować się faktem nagrywania, podejść do Helda, a następnie powalić go na ziemię i próbować odebrać mu telefon.
„Nie chcę, żeby ktoś trzymał kamerę przed moją twarzą. Nie wiem, co on próbuje z tym zrobić” – powiedział Saracco na miejscu,według nagrania z kamery na mundurze policjanta.
Początkowo policja z Brookfield starała się o postawienie Saracco cięższego zarzutu w kategorii poważnych przestępstw (felony). Jednak prokuratura stanowa powiatu Cook uznała, że sprawa powinna być rozpatrywana jako wykroczenie.
Saracco to pierwszy i prawdopodobnie dotąd jedyny agent ICE, który usłyszał zarzuty w związku z zachowaniem wobec protestujących i cywilów podczas ubiegłorocznej operacji imigracyjnej Midway Blitz w rejonie Chicago. W chwili zdarzenia nie był na służbie.
Sprawa pojawia się w momencie rosnącej presji na władze powiatu Cook, aby badały doniesienia o nadużyciach ze strony federalnych funkcjonariuszy podczas operacji imigracyjnej. Prokurator stanowa powiatu Cook Eileen O’Neill Burke podkreśla jednak, że możliwości jej biura w sprawach dotyczących federalnych agentów są ograniczone, zwłaszcza gdy do zdarzeń dochodzi podczas wykonywania przez nich obowiązków służbowych, ponadto to organy ścigania muszą kierować sprawy do prokuratury.
Joanna Marszałek
[email protected]

