Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama POLONEZ

Zasypane serce oazy

Przez ponad półtora tysiąca lat spoczywało pod piaskami egipskiej pustyni. Nie wspominały o nim kroniki, nie zachowały się opowieści o jego upadku ani nawet najdrobniejsze legendy. Tymczasem istniało i niegdyś tętniło życiem. Między jego domami rozlegał się gwar targowisk, z pieców unosił się zapach świeżo wypiekanego chleba, a ulicami każdego dnia przechodzili kupcy, rzemieślnicy, rolnicy i dzieci. Dziś archeolodzy odsłaniają jego zabudowę niemal taką, jaką pozostawili ostatni mieszkańcy około 1600 lat temu. Odkrycie w oazie Dachla należy do najważniejszych znalezisk ostatnich lat.
Zasypane serce oazy

Autor: Adobe Stock

Większość ludzi kojarzy Egipt z faraonami, piramidami i złotymi maskami. Tymczasem historia tego kraju nie zakończyła się wraz z Kleopatrą ani z podbojem rzymskim. Przez ponad dwa i pół wieku Egipt był jedną z najbogatszych prowincji Cesarstwa Bizantyjskiego – wschodniej części dawnego Imperium Rzymskiego. Był spichlerzem imperium, dostarczającym ogromne ilości zboża do Konstantynopola, a jednocześnie miejscem, gdzie błyskawicznie rozwijało się chrześcijaństwo. Właśnie z tego okresu pochodzi niezwykłe miasto odkryte na terenie oazy Dachla.

 

Miasto spod piasku

Oazy Zachodniej Pustyni od tysięcy lat były czymś znacznie więcej niż zielonymi wyspami pośród bezkresnych piasków. Stanowiły strategiczne przystanki na szlakach handlowych przecinających Saharę. Karawany przewoziły tędy sól, przyprawy, tkaniny, metale i towary z głębi Afryki. Kto kontrolował oazy, kontrolował handel. Nic więc dziwnego, że powstawały tu dobrze zorganizowane osady.

Wykopaliska odsłoniły rozległe miasto zaprojektowane z niezwykłą starannością. Szerokie ulice biegnące z północy na południe przecinały drogi prowadzące ze wschodu na zachód, tworząc place i otwarte przestrzenie publiczne. Nie był to przypadkowy zbiór domów, lecz przemyślany organizm miejski z czytelnym układem komunikacyjnym i sprawnie funkcjonującą administracją. Co najbardziej zaskakuje, wiele budowli zachowało się w stanie pozwalającym niemal odtworzyć wygląd całych kwartałów miasta. To rzadkość, szczególnie w Egipcie, gdzie większość podobnych osad dawno uległa zniszczeniu lub została przykryta późniejszą zabudową.

Na obrzeżach archeolodzy odkryli dwie wieże strażnicze oraz potężnie ufortyfikowany budynek. To wyraźny sygnał, że mieszkańcy żyli pod stałą presją zagrożenia. Pustynia nie była pustką. Wędrowały przez nią nie tylko karawany, ale także rabusie i koczownicze plemiona. Bezpieczeństwo trzeba było sobie zapewnić.

Najbardziej charakterystycznym budynkiem okazała się bazylika chrześcijańska górująca nad jedną z głównych ulic. Jej rozmiary pokazują, jak ważną rolę odgrywała wówczas religia. Był to okres, gdy chrześcijaństwo stało się dominującą wiarą Egiptu, choć codzienne życie wciąż przenikały tradycje faraońskie oraz wpływy grecko-rzymskie.

Niemniej fascynujące są jednak zwykłe domy. W wielu zachowały się sklepione dachy, które doskonale chroniły wnętrza przed pustynnym upałem. Archeolodzy odkryli kuchnie, piece chlebowe, kamienne żarna i pomieszczenia gospodarcze. Dzięki temu można niemal zajrzeć do mieszkań ludzi żyjących szesnaście stuleci temu.

To właśnie takie znaleziska najmocniej działają na wyobraźnię. Nietrudno zobaczyć kobietę wyjmującą pachnące bochny z glinianego pieca, młynarza rozcierającego ziarno na mąkę czy dzieci bawiące się w cieniu domów. Historia przestaje być wtedy zbiorem dat i nazwisk. Staje się opowieścią o zwyczajnym życiu.

W ruinach odnaleziono również setki przedmiotów codziennego użytku: ceramiczne naczynia, butelki na oleje i perfumy, lampki oliwne oraz kamienne narzędzia do mielenia zboża. Wszystko wskazuje na to, że miasto było dobrze prosperującym, samowystarczalnym ośrodkiem, w którym mieszkańcy prowadzili intensywną działalność gospodarczą.

 

Głosy sprzed 1600 lat

Jednym z najcenniejszych odkryć okazało się niemal dwieście ostrakonów, czyli zapisanych fragmentów naczyń ceramicznych. W starożytności potłuczone skorupy pełniły rolę taniego papieru. Zamiast wyrzucać uszkodzone naczynia, wykorzystywano je do sporządzania notatek, rachunków i listów.

Napisy wykonano zarówno po grecku, jak i w języku koptyjskim – ostatnim stadium rozwoju języka starożytnych Egipcjan, zapisywanym alfabetem opartym głównie na literach greckich. Dokumenty opisują transakcje handlowe, korespondencję oraz sprawy życia codziennego. 

Dla historyków to prawdziwa kopalnia wiedzy. Monumentalne świątynie opowiadają historię władców. Ostrakony pozwalają natomiast zajrzeć do świata zwykłych ludzi – poznać ich zakupy, długi, interesy, rodzinne sprawy i codzienne troski. Takie źródła należą do prawdziwych rzadkości.

Odkrycie pokazuje również, jak silnie przenikały się różne kultury. Greka pozostawała językiem administracji i handlu, natomiast język koptyjski dominował w życiu miejscowej ludności oraz Kościoła. W jednym mieście spotykały się więc tradycje egipskie, rzymskie i chrześcijańskie, tworząc niezwykłą mozaikę kulturową.

Niemniej imponujący jest sam stan zachowania osady. Wiele bizantyjskich miast zostało przebudowanych, rozebranych lub zniszczonych przez kolejne stulecia. Tutaj pustynia odegrała rolę najlepszego konserwatora. Suche powietrze i warstwy piasku przez szesnaście wieków skutecznie chroniły budynki przed deszczem, roślinnością i działalnością człowieka. To właśnie dzięki temu współcześni badacze mogą dziś dosłownie chodzić ulicami miasta, którego mieszkańcy zniknęli z historii na wiele pokoleń.

 

„Złoty język”

Odkrycie w Dachli nie było jedyną archeologiczną sensacją ostatnich miesięcy. W starożytnym mieście Marina el-Alamein nad Morzem Śródziemnym odsłonięto osiemnaście grobowców, w tym ogromny granitowy sarkofag z ludzkimi szczątkami. Znaleziono tam także uszkodzonego sfinksa oraz szkielety z cienkimi złotymi blaszkami umieszczonymi w ustach zmarłych. Ten niezwykły zwyczaj, zwany „złotym językiem”, miał – według wierzeń grecko-rzymskich – umożliwić zmarłym przemawianie w zaświatach.

Jak się okazuje, największe tajemnice Egiptu nie zawsze kryją się we wnętrzach piramid. Niekiedy znacznie cenniejsze okazuje się odnalezienie miejsca, w którym nie mieszkali królowie ani kapłani, lecz zwyczajni ludzie. To oni tworzyli prawdziwą historię imperiów. Ich domy, piekarnie, kościoły i rachunki zapisane na kawałkach ceramiki mówią o przeszłości więcej niż niejeden pałac. A pustynia po raz kolejny udowodniła, że pod pozornie martwą powierzchnią wciąż potrafi skrywać całe miasta czekające na swoje drugie życie.

Monika Pawlak


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama