W czwartek o północy upłynął termin ultimatum kierownictwa PiS dla parlamentarzystów tej partii na złożenie deklaracji o nieprzynależeniu do stowarzyszeń - pod groźbą wykluczenia z partii. Sprawa dotyczyła przede wszystkim członków stowarzyszenia „Rozwój Plus”, które założył poseł PiS Mateusz Morawiecki.
Kaczyński w piątkowym oświadczeniu poinformował, że „trzydziestu kilku” posłów jego formacji „zrezygnowało z członkostwa”. - W związku z tym we wtorek w przyszłym tygodniu odbędzie się posiedzenie Komitetu Politycznego, który po prostu przyjmie ten fakt do wiadomości – podkreślił prezes PiS. Dodał, że sprawa ta jest związana z jednej strony ze stowarzyszeniem Morawieckiego, ale przede wszystkim - w jego ocenie - „z propozycją, która padła już wiele tygodni temu”, żeby podzielić partię.
Prezes PiS stwierdził, że w tej sytuacji kierownictwo partii nie mogło patrzeć na stowarzyszenie Morawieckiego „inaczej niż jako na element właśnie tego planu, planu podziału partii”. Dodał, że podpisanie deklaracji o nieprzynależeniu do stowarzyszeń miało być „niczym innym, jak zadeklarowaniem”, że nie będzie się uczestniczyło w przedsięwzięciu polegającym na „podziale partii”.
Później konferencję prasową zorganizował Morawiecki - lider Stowarzyszenia „Rozwój Plus”. B. premier przekonywał, że do samego końca chciał działać w ramach PiS i w oparciu o strategię „dwóch płuc” partii. - Nie możemy jednak zgodzić się na to, aby poprzez ultimata czy szantaż tak naprawdę strategia jeszcze niedawno uzgodniona wylądowała w koszu - stwierdził.
Poinformował ponadto, że jego stowarzyszenie liczy obecnie czterdziestu posłów, jednego senatora i trzech europosłów.
Jak wynika z informacji PAP, z grona 40 posłów i posłanek, o których mówił Morawiecki, 37 należy do partii Prawo i Sprawiedliwość, a troje posłów nie należy do partii: Marek Jakubiak (poseł niezrzeszony), Agnieszka Ścigaj (należąca do klubu PiS) i Andrzej Gut-Mostowy (również należący do klubu PiS). Senatorem, który nie podpisał oświadczenia wymaganego przez władze PiS, jest Włodzimierz Bernacki - profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, w przeszłości poseł i sekretarz stanu w resortach związanych z nauką.
Wśród osób, które nie również nie podpisały oświadczeń, znalazło się też trzech eurodeputowanych PiS: Michał Dworczyk, Piotr Müller i Waldemar Buda.
Morawiecki podkreślał w piątek, że nikt z posłów ze stowarzyszenia „Rozwój plus” nie uległ ultimatom i nie podpisał lojalki. - Samo to (oświadczenie i ultimatum - przyp. PAP) było słabym pomysłem, drodzy koledzy intryganci – powiedział Morawiecki. – Może o to wam chodziło, żeby wypchnąć nas z Prawa i Sprawiedliwości, ale to jest, niestety, skutek tych intryg, do których wy jesteście przyzwyczajeni – dodał. Dopytywany, o których „kolegach” mówi, zastrzegł, iż „nie będzie podawał żadnych personaliów”.
Na pytanie o twierdzenia, że ci, którzy nie podpisali oświadczenia, zrezygnowali z członkostwa w partii, Morawiecki zwrócił uwagę, że jego grono nie ma przygotowanych „żadnych kwestii, ani nie mają omówionych, ani klubu, ani dalszych kroków”. - Szczerze mówiąc, nawet wczoraj mieliśmy długą dyskusję i do końca wierzyliśmy w ramach naszego grona, że będzie tutaj zgoda – dodał.
Dopytywany o zapowiedzianą procedurę Komitetu Politycznego PiS odparł, że nie jest „ultra biegły” w procedurach. – Ale rozumiem, że koledzy będą chcieli nas wypchnąć do końca i jakoś tam doprowadzą tę procedurę do końca – powiedział Morawiecki. Nie sprecyzował, czy grupa parlamentarzystów usuwanych z partii będzie się od decyzji kierownictwa PiS odwoływać. Pytany, czy weźmie udział we wtorkowym posiedzeniu Komitetu Politycznego, Morawiecki odparł, że „nie planował tego”. - Nie dostałem zaproszenia jeszcze - dodał.
Na pytanie, czy przed posiedzeniem Komitetu Politycznego będzie próbował jeszcze szukać konsensusu, zadeklarował, że on i członkowie stowarzyszenia „Rozwój plus” są cały czas otwarci na porozumienie, gdyż - jak dodał – „zawsze można się cofnąć”.
Dodał, że jeszcze „parę godzin temu” wyciągnął rękę do prezesa PiS. - W związku z tym nie pytajcie dzisiaj o partię, nie pytajcie o klub, bo nie dyskutowaliśmy o tym – powiedział dziennikarzom Morawiecki. Zapowiedział też, że działacze „Rozwoju Plus” wyruszą w „wielką trasę” po Polsce.
Po oświadczeniu Kaczyńskiego europoseł PiS i członek stowarzyszenia Morawieckiego Piotr Müller napisał na platformie X, że „żaden z członków Prawa i Sprawiedliwości, który jest w stowarzyszeniu »Rozwój Plus« nie złożył rezygnacji z członkostwa w partii”. „Oświadczenia, które były przedstawiane do podpisu nie dotyczyły członkostwa w partii” - dodał.
Wiceprezes PiS i kandydat tej partii na premiera Przemysław Czarnek uważa, że Morawiecki od dawna miał projekt budowy innej partii politycznej. - Jego ambicje personalne na przyszłość nie mieściły się w PiS-ie, przekonał do swojego projektu trzydziestu kilku posłów, szkoda - stwierdził.
Czarnek relacjonował też, że pod koniec kwietnia uczestniczył w rozmowie z Kaczyńskim i Morawieckim oraz że były premier „przez ponad dwie godziny przekonywał, że musi stworzyć nową partię polityczną”. - Tłumaczyłem wtedy Mateuszowi Morawieckiemu, że to jest bez sensu, że łowić elektorat po lewej stronie sceny politycznej można, ale ze wspólnej łodzi PiS, że będzie to zdecydowanie bardziej efektywne i da możliwość zwycięstwa nad (Donaldem) Tuskiem. Mateusz Morawiecki przez jakiś czas przyjął tę argumentację - mówił Czarnek.
Jak stwierdził, gdy przez tygodniem Prezydium Komitetu Politycznego PiS powiedziało „sprawdzam”, pokazało to „prawdziwe oblicze tego projektu, który nazywa się stowarzyszenie »Rozwój Plus«”, jakim jest tworzenie nowej partii politycznej.
Marszałek Sejmu, lider Nowej Lewicy Włodzimierz Czarzasty, komentując w piątek sytuację w PiS, ocenił, że rozłam w tej partii najpewniej będzie oznaczał również zmiany w parlamencie. Pewnie powstanie nowy klub; Lewica nie przejmuje się za bardzo podziałami w PiS-ie - powiedział.
Zgodnie ze statutem PiS członkostwo w partii może ustać wskutek m.in. członkostwa w organizacji, „której cele są sprzeczne z celami, zasadami ideowymi, programem lub interesem PiS” albo czynnego wspierania takiej organizacji.
W 25-letniej historii ugrupowania doszło już czterokrotnie do dużego rozłamu. W 2010 r. PiS opuścili ludzie, którzy tworzyli sztab wyborczy Kaczyńskiego, oskarżani o kreowanie zbyt pokojowego obrazu prezesa PiS (Joanna Kluzik-Rostkowska, Elżbieta Jakubiak, Paweł Kowal, Paweł Poncyljusz, Michał Kamiński, Adam Bielan). Utworzyli oni ugrupowanie o nazwie tożsamej z hasłem Kaczyńskiego w wyborach - Polska Jest Najważniejsza. W kolejnych wyborach parlamentarnych w 2011 roku PJN nie przekroczyło jednak progu wyborczego, a politycy z tej formacji po latach znaleźli się w PO lub w jej kręgu (Kluzik-Rostkowska, Kowal, Poncyljusz), PSL (Kamiński), ale również ponownie w PiS (Bielan).
W 2023 r. dla działaczy partii niewiadomą pozostawała pozycja Morawieckiego, który po odejściu z urzędu premiera zaczął być postrzegany, m.in. przez swoich zwolenników, jako potencjalny następca prezesa PiS. Jednocześnie swoje wpływy budowały środowiska związane z politykami dawnej Suwerennej Polski Zbigniewa Ziobry czy z Przemysławem Czarnkiem.
Na początku 2024 r. środowisko Suwerennej Polski krytykowało sposób prowadzenia partii i końcówkę rządów Morawieckiego, choć miało to miejsce jeszcze za czasów jego rządów. W 2024 r. pojawiły się też pierwsze medialne doniesienia o założeniu własnego środowiska przez b. premiera, czy szerszym projekcie politycznym z prezydentem Andrzejem Dudą, czemu Morawiecki ostatecznie zaprzeczył.
Od połowy 2024 r. w PiS poszukiwano kandydata partii na prezydenta. Na liście potencjalnych osób byli m.in. Morawiecki, Czarnek, Tobiasz Bocheński czy ówczesny prezes IPN Karol Nawrocki. Prezes PiS ocenił wtedy, że byłoby to „skrajnie nierozsądne”, aby nie umieścić Morawieckiego na liście kandydatów, ale „nie jest on idealnym kandydatem z perspektywy zwycięstwa”. Ostatecznie w listopadzie 2024 r. PiS poparło Nawrockiego, co pośrednio pozwoliło uniknąć wyraźnego uprzywilejowania którejkolwiek z partyjnych frakcji.
Napięcia powróciły jesienią 2024 r., kiedy PiS połączyło się z Suwerenną Polską. W efekcie do grona wiceprezesów PiS dołączyli liderzy SP – Zbigniew Ziobro oraz Patryk Jaki. Decyzja wywołała mieszane reakcje wewnątrz ugrupowania – z jednej strony była postrzegana jako krok w kierunku konsolidacji prawicy po utracie władzy. „Harcerze” (frakcja Mateusza Morawieckiego) publicznie podkreślali jednak, że są przeciwnikami połączenia obu partii i obawiali się, że wzmocnienie tzw. ziobrystów zmieni wewnętrzną równowagę.
W marcu tego roku prezes PiS Jarosław Kaczyński ogłosił, że kandydatem partii na premiera będzie Przemysław Czarnek. (PAP)

