Ponad 30 systemów wodociągowych padło ofiarą cyberataków w Minnesocie - poinformowały w ubiegłym tygodniu władze. Zapewniono, że nie wpłynęło to na jakość wody. Za ataki mogli odpowiadać hakerzy powiązani z Iranem - przekazały amerykańskie media, powołując się na urzędników.
Zgłoszenia do FBI w sprawie ataków wpłynęły też z sześciu innych stanów, w tym z Michigan, gdzie ofiarą działań hakerów padło dziewięć systemów wodociągowych.
„FBI oraz nasi partnerzy z innych agencji są w pełni zaangażowani w ochronę infrastruktury krytycznej i pozostajemy dobrze przygotowani do przeciwdziałania cyberzagrożeniom wszelkiego rodzaju” — zapewniła FBI oświadczeniu. Nie podano, kto stoi za tymi atakami.
Jednak, jak podał Hill, FBI oraz Agencja ds. Cyberbezpieczeństwa i Bezpieczeństwa Infrastruktury ostrzegły, że w przeszłości irańscy hakerzy atakowali systemy wodociągowe oraz inną infrastrukturę krytyczną.
W piątek prezydent USA Donald Trump przyznał, że nie uważa, by za atakami w Minnesocie stał Iran. Ocenił, że odpowiada za to demokratyczny gubernator Minnesoty Tim Walz i zarzucił władzom tego stanu niekompetencję.
„Trump dokładnie wie, kto odpowiada za ten atak i wie, że inne stany też zostały zaatakowane. Tak wygląda współczesna wojna. Pokazuje to, że nie istnieje plan na wygraną wojnę z Iranem” - ocenił Walz.
Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)

