W małym miasteczku Robinson, w stanie Teksas, lokalna policja zaczęła wykorzystywać automatyczne kamery do odczytywania tablic rejestracyjnych (ALPR) firmy Flock Safety do skanowania i śledzenia ciągników siodłowych przejeżdżających przez miejscowość. Przegląd lokalnej polityki transportowej nastąpił po licznych skargach mieszkańców na hałas generowany przez ciężarówki. 30-dniowa analiza wykazała, że z 63 ciężarówek przejeżdżających przez miasto ponad połowa zmierzała do celów lokalnych. Warto zaznaczyć, że duże pojazdy komercyjne mają zakaz wjazdu do niektórych części metropolii i nie mogą korzystać z nich jako tras tranzytowych.
Sprawa szybko wywołała gorącą dyskusję w internecie. Jeden z użytkowników serwisu YouTube (@ISLANDTRUCKER) pod materiałem stacji 25 News KXXV podsumował sytuację krótko: „Szef policji powinien powiedzieć ludziom, że jeśli nie chcą słyszeć ciężarówek, to niech przestaną kupować rzeczy, które musimy im dostarczać”. Inny internauta zauważył, że „jakość życia mieszkańców byłaby znacznie gorsza bez ciężarówek”. Liczne komentarze zwracały również uwagę na rosnące zagrożenie dla prywatności obywateli.
Firma Flock Safety zmaga się z falą krytyki w całych Stanach Zjednoczonych. W wielu regionach kraju dochodzi do aktów wandalizmu i tworzenia społecznościowych map lokalizacji kamer. Według serwisu DeFlock, śledzącego systemy inwigilacji, ponad 100 miast w USA zrezygnowało już z usług Flock (anulując umowy lub dezaktywując urządzenia). Ogólnokrajowe protesty zmusiły prezesa spółki, Garretta Langleya, do ogłoszenia istotnych zmian na platformie – wprowadzono m.in. automatyczne skrócenie domyślnego okresu przechowywania danych do 7 dni oraz dodatkowe mechanizmy zapobiegające nadużyciom ze strony policji.
Warto jednak zauważyć, że podczas gdy prywatni obywatele głośno protestują przeciwko masowej inwigilacji, w branży transportowej obawy te są znacznie bardziej stonowane. Menedżer jednej z flot transportowych w rozmowie z magazynem „Commercial Carrier Journal” (CCJ) zauważył, że choć bezpośrednio nie korzysta z kamer Flock, otrzymywał już zdjęcia pojazdów od innych operatorów kamer na bramkach opłat i skrzyżowaniach.
„Rozumiem obawy o prywatność, ale kierowcy zawodowi korzystający z urządzeń ELD dobrze wiedzą, że nie ma żadnej prywatności w tym, gdzie się znajdują czy jak szybko jadą. Byłem w zeszłym tygodniu pod Mount Rushmore – tłumy turystów nagrywały wszystko wokół. Jestem pewien, że trafiłem na ich filmy wrzucone do sieci. Czy to też narusza moją prywatność?”.
Nie oszukujmy się – prywatność kierowców ciężarówek już dawno przestała obowiązywać. Dzisiejszy przewoźnik znajduje się pod nieustanną obserwacją technologiczną: systemy ELD, telematyka GPS, kamery pokładowe w kabinach, stałe skanowanie na stacjach wagowych (weigh stations) oraz częste inspekcje drogowe. Wszystkie te dane trafiają do baz rządowych i stanowią rekord publiczny.
Co więcej, firmy doradcze i analityczne, takie jak Central Analysis Bureau (CAB) – siostrzana spółka CCJ zajmująca się zarządzaniem ryzykiem transportowym – zbierają i analizują te dane dla ubezpieczycieli oraz brokerów, oceniając profil ryzyka każdego przewoźnika na rynku.
Joe Ohr, dyrektor operacyjny National Motor Freight Traffic Association (NMFTA), podkreśla, że kwestia prywatności ma mniejszy wpływ na społeczność zawodowych kierowców ciężarówek właśnie z powodu ciągłego monitoringu, któremu są poddawani w kabinie, na drodze, u klientów i na parkingach. Z kolei Jay Stanley, starszy analityk z American Civil Liberties Union (ACLU) – organizacji będącej głównym krytykiem systemu Flock – zauważa istotną różnicę prawną:
„Branża transportowa jest silnie uregulowana. Gdy kierowca jest w pracy, wykonuje obowiązki służbowe, a nie prywatne sprawy, takie jak wizyta u lekarza, udział w wiecu politycznym czy inne. W kontekście komercyjnym oczekiwanie prywatności jest naturalnie ograniczone”.
Jak działają kamery Flock Safety?
Zasilanie i montaż. Stacjonarne urządzenia zasilane panelem słonecznym lub baterią, montowane przy drogach publicznych i wjazdach do osiedli.
Sposób rejestracji. Zamiast ciągłego wideo, aparat wykonuje serię 6-12 zdjęć w momencie wykrycia przejeżdżającego pojazdu (nawet przy prędkościach do 100 mph z odległości do 75 stóp).
Sztuczna inteligencja. System AI odczytuje numer rejestracyjny, markę, model, kolor pojazdu oraz znaki szczególne (np. wgniecenia, relingi dachowe).
Bazy danych. Rejestry są porównywane w czasie rzeczywistym z bazami przestępstw, takimi jak National Crime Information Center (NCIC) w celu wykrycia skradzionych aut czy alertów Amber Alert (tylko w lipcu zlokalizowano ponad tysiąc zaginionych osób i 20 tys. skradzionych aut, a system wspiera rozwiązanie miliona przestępstw rocznie).
Standardowy czas przechowywania. Domyślnie 7 dni (z możliwością wydłużenia dla spraw śledczych na podstawie decyzji).
Prawnicy i eksperci branżowi ostrzegają, że wykorzystanie kamer wykracza daleko poza pierwotne zapobieganie przestępczości. Mecenas Matthew Leffler (znany jako The Armchair Attorney) ujawnił, że dane z kamer Flock zostały już użyte jako dowód w sprawie o naruszenie czasu pracy kierowcy (Hours of Service – HOS). System zarejestrował ruch ciężarówki w momencie, gdy w cyfrowym logbooku widniał postój.
„Spodziewam się, że w przyszłości takich przypadków będzie znacznie więcej” – ostrzega Leffler. „Miasta już używają nagrań do egzekwowania lokalnych ograniczeń wjazdu dla ciężarówek. Rozszerzenie tego na kontrole tonażu, zakazy trasowe, a z czasem nawet wykrywanie telefonu w ręku kierowcy jest wysoce prawdopodobne, jeśli pozwolą na to lokalne przepisy”.
Kluczową kwestią prawną pozostaje sposób egzekwowania mandatów. Sądowa skuteczność jest znacznie wyższa, gdy przed wystawieniem mandatu dane przeanalizuje żywy funkcjonariusz. Prezes Flock, Garrett Langley, sam przyznaje, że alert z kamery jest jedynie śladem śledczym: „Ostatecznym bezpiecznikiem jest człowiek. Policjant musi optycznie potwierdzić tablicę przed podjęciem interwencji”. Systemom Flock wciąż brakuje bezpośredniej integracji z miejskimi systemami, które wystawiają mandaty, co uniemożliwia automatyczne wystawianie mandatów za przekroczenie prędkości czy przejazd na czerwonym świetle.
Jednak jak zauważa Doug Marcello, adwokat specjalizujący się w prawie transportowym z kancelarii Saxton & Stump, policja teoretycznie może wyliczyć średnią prędkość pojazdu na podstawie czasu przejazdu między dwoma punktami. Kamery mogą być również wykorzystywane do odtwarzania przebiegu wypadków drogowych.
Co najważniejsze – i na co zwraca uwagę Joe Ohr – podczas gdy uzyskanie danych z telefonów czy ELD wymagało dotychczas nakazu sądowego (search warrant), do danych z kamer Flock policja ma dostęp bez żadnych nakazów. Sądy uznają bowiem tablice rejestracyjne w przestrzeni publicznej za informację jawną.
Podsumowując tę batalię, warto przytoczyć słowa cytowanego wcześniej menedżera jednej z firm transportowych: „Musimy zacząć myśleć o prywatności w nowy sposób. Jeśli przebywasz w przestrzeni publicznej, nie powinieneś racjonalnie oczekiwać pełnej prywatności. A jeśli chcesz prywatności w przestrzeni prywatnej – lepiej wyłącz wszystkie swoje urządzenia cyfrowe”.


