Dzieci dorastają i coraz mniej potrzebują rodziców. Małżeństwo, które przez lata funkcjonowało wokół wychowywania dzieci i codziennych obowiązków, nagle musi odnaleźć nowy sposób bycia razem. Zmienia się ciało, energia, seksualność, sytuacja zawodowa. Starzeją się rodzice. Coraz wyraźniejsza staje się świadomość upływu czasu. I wtedy człowiek może zdać sobie sprawę, że nie poznaje siebie.
Czy to naprawdę kryzys wieku średniego?
W naszej kulturze kryzys wieku średniego przedstawiany jest stereotypowo. Nagła zmiana wyglądu, nowy samochód, romans, odejście z pracy czy desperacka próba odzyskania młodości przez operacje plastyczne lub inne zabiegi odmładzające. Psycholodzy mówią inaczej. Okres średniej dorosłości jest ważnym etapem rozwojowym, a nie automatycznie kryzysem. Badaczka rozwoju człowieka Margie Lachman zwraca uwagę, że jest to szczególny okres życia, w którym spotykają się zyski i straty, a człowiek często znajduje się pomiędzy potrzebami dorastających lub dorosłych dzieci a starzeniem się własnych rodziców.
Kiedy role przestają wystarczać
Przez dużą część dorosłego życia odpowiadamy na pytanie „kim jestem?” poprzez role jakie pełnimy. Jestem matką, ojcem, żoną, mężem, terapeutą, przedsiębiorcą, opiekunem, córką swoich rodziców. Problem pojawia się wtedy, kiedy niektóre z tych ról zaczynają się zmieniać.
Dziecko już mnie tak nie potrzebuje. Rodzic, który kiedyś opiekował się mną, teraz potrzebuje mojej pomocy. Małżeństwo wymaga ponownego zdefiniowania bliskości. Kariera może przestać być źródłem satysfakcji. Organizm przypomina, że nie mam dwudziestu pięciu lat. To właśnie wtedy zamiast pytania: „Co powinnam jeszcze zrobić?”, może pojawić się znacznie ważniejsze: „Co jest dla mnie teraz naprawdę ważne?”.
Znaczenie poczucia sensu
Z perspektywy psychologii pozytywnej poczucie sensu jest jednym z ważnych elementów dobrostanu. W modelu PERMA Martina Seligmana „znaczenie” oznacza poczucie, że nasze życie ma cel i służy czemuś większemu niż my sami. W okresie średniej dorosłości, kiedy zmieniają się role rodzinne, zawodowe i priorytety życiowe, potrzeba ponownego odnalezienia sensu jest szczególnie ważna. Dlatego pytania pojawiające się w połowie życia nie zawsze należy uciszać: „Czy jestem szczęśliwy?”, „Czego jeszcze chciałabym doświadczyć?”, „Które relacje są dla mnie ważne?”, „Czy moje życie jest zgodne z moimi wartościami?” oraz „Kim jestem poza rolami, które pełnię dla innych?”
Jak bezpiecznie rozpoznawać własne potrzeby?
Rozpoznawanie potrzeb nie musi zaczynać się od radykalnych decyzji. Bezpieczniej jest potraktować je jak proces obserwacji i małych eksperymentów.
Zatrzymuj się regularnie i nazywaj to, co czujesz. Raz dziennie zapisz kilka zdań w dzienniku. Co dało ci energię, co cię obciążyło, czego zabrakło. Z czasem mogą pojawić się powtarzające wzorce.
Oddzielaj potrzeby od impulsów. Złość, nuda czy nagła chęć ucieczki są ważnymi sygnałami, ale nie zawsze wskazują najlepsze rozwiązanie. Przed dużą decyzją daj sobie czas i sprawdź, czy podobna potrzeba utrzymuje się przez kilka tygodni.
Zastanów się nad wartościami. Wybierz trzy lub cztery rzeczy, które są dla ciebie ważne, na przykład bliskość, autonomia, bezpieczeństwo, rozwój albo twórczość. Następnie sprawdź, czy w codziennym życiu jest na nie miejsce.
Testuj zmiany w małej skali. Zamiast od razu rzucać pracę, możesz porozmawiać o innym zakresie obowiązków, zapisać się na kurs albo przeznaczyć jeden wieczór w tygodniu na nową aktywność. Mały eksperyment dostarcza informacji bez konieczności natychmiastowego przewracania życia do góry nogami.
Rozmawiaj wprost z bliskimi. Możesz powiedzieć: „Potrzebuję więcej czasu dla siebie”, albo: „Chciałabym, żebyśmy znaleźli nowy sposób spędzania czasu”. Mówienie o potrzebach nie oznacza, że inni mają je automatycznie spełnić, ale pozwala rozpocząć uczciwą rozmowę.
Uwzględniaj ciało i zdrowie. Sen, przewlekły ból, zmiany hormonalne, choroby, używki i przemęczenie mogą wpływać na nastrój oraz poczucie zagubienia. Warto omówić niepokojące objawy z lekarzem, zamiast przypisywać wszystko „kryzysowi wieku średniego”.
Pomocne może być również pytanie: „Czego potrzebuję więcej, czego mniej, a z czego mogę na razie zrezygnować?” Odpowiedź nie musi być ostateczna. Potrzeby zmieniają się wraz z sytuacją, zdrowiem i relacjami.
Kiedy warto skonsultować się ze specjalistą?
Nie każda zmiana nastroju wymaga terapii, ale nie trzeba czekać na całkowite załamanie, żeby poprosić o pomoc. Warto porozmawiać z psychologiem, psychoterapeutą lub lekarzem, jeśli obniżony nastrój, lęk, drażliwość albo poczucie pustki utrzymują się przez większość dni przez kilka tygodni. Warto również zwrócić uwagę na coraz częstsze sięganie po alkohol, leki lub inne substancje w celu radzenia sobie z emocjami, a także nagłe i nietypowe zmiany zachowania, bardzo małą potrzebę snu, gonitwę myśli, impulsywne wydawanie pieniędzy czy podejmowanie ryzykownych decyzji. Jeśli pojawiają się myśli o śmierci, samookaleczeniu lub odebraniu sobie życia, potrzebna jest pilna pomoc i ocena specjalisty.
Konsultacja pomoże odróżnić przejściowe zagubienie związane ze zmianą etapu życia od depresji, zaburzeń lękowych, problemów zdrowotnych lub sytuacji wymagającej konkretnych zmian. Rolą specjalisty nie jest podejmowanie decyzji za drugą osobę, ale pomoc w lepszym zrozumieniu własnego doświadczenia i znalezieniu bezpiecznego sposobu działania.
Nie trzeba burzyć życia, żeby je zmienić
Największym niebezpieczeństwem nie jest samo kwestionowanie dotychczasowego życia, lecz przekonanie, że aby odzyskać siebie, trzeba natychmiast wszystko zniszczyć.
Czasami zmiana rzeczywiście oznacza ważne decyzje. Ale najlepiej, gdy zaczyna się znacznie spokojniej. Od nowych zainteresowań, zadbania o ciało, odbudowania relacji, postawienia granic, podróży, nauki, zmiany sposobu pracy albo powrotu do czegoś, co kiedyś było ważne.
Średnia dorosłość może być momentem, w którym po latach pytania: „Czego potrzebują ode mnie inni?”, zaczynamy pytać: „Jak chcę przeżyć tę część życia, która jest jeszcze przede mną?”
I być może właśnie wtedy odkrywamy, że zdanie „nie poznaję siebie”, nie zawsze oznacza utratę siebie.
Czasami oznacza, że poznajemy siebie na nowo.

.jpg)



