Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 17 września 2026 16:19

Nie ufam ludziom, bo kiedyś nauczyłem się, że bliskość boli

„Nie potrzebuję nikogo”. „Najlepiej liczyć tylko na siebie”. „Nie przywiązuję się, bo ludzie i tak odchodzą”. Czasami wypowiadamy te zdania z dumą. Nazywamy je niezależnością, siłą charakteru albo życiowym doświadczeniem. Ale za pozorną samowystarczalnością kryje się zupełnie inna historia. Historia człowieka, który bardzo wcześnie nauczył się, że bliskość może boleć.
Nie ufam ludziom, bo kiedyś nauczyłem się, że bliskość boli

Autor: Adobe Stock/AI

Dziecko uczy się szybko

Żadne dziecko nie potrzebuje podręcznika psychologii, żeby wyciągać wnioski o
świecie. Po prostu obserwuje. Co się dzieje, kiedy płaczę? Czy ktoś mnie pociesza, czy
słyszę: „Nie przesadzaj”? Co się dzieje, kiedy popełnię błąd? Czy nadal jestem
kochany? Czy rodzic jest przewidywalny? Czy mogę powiedzieć, że się boję? Czy moje
emocje są ważne? I właśnie z takich codziennych doświadczeń powoli powstaje
odpowiedź na jedno z najważniejszych pytań. Czy przy drugim człowieku jestem
bezpieczny?

Dziecko tworzy własną mapę świata

Alfred Adler uważał, że już we wczesnych latach życia tworzymy swoisty plan
poruszania się po świecie, który nazwał stylem życia. Nie jest to świadoma decyzja.
Dziecko interpretuje swoje doświadczenia i dochodzi do własnych wniosków na temat
siebie, innych ludzi i relacji.

Wyobraźmy sobie dziewczynkę wychowywaną przez emocjonalnie nieprzewidywalnego
rodzica. Jednego dnia rodzic jest czuły i zainteresowany. Następnego, zirytowany,
krytyczny albo niedostępny. Kiedy dziewczynka przychodzi ze swoim problemem,
czasem zostaje przytulona, a innym razem słyszy: „Daj mi spokój”, „Znowu
dramatyzujesz” albo „Nie mam teraz czasu”. Po pewnym czasie przestaje przychodzić. Nikt nie powiedział jej: „Nie ufaj ludziom”. Ona sama nauczyła się. Nie wiem, czy osoba, której potrzebuję, będzie dla mnie bezpieczna. Lepiej nie potrzebować za bardzo.
Mijają lata. Ta sama dziewczynka jest dziś dorosłą kobietą. Jest odpowiedzialna, samodzielna i świetnie radzi sobie zawodowo. Ludzie podziwiają jej siłę.

Tylko w bliskich relacjach coś zaczyna się komplikować. Kiedy partner staje się dla niej naprawdę ważny, pojawia się niepokój. Drobna krytyka brzmi jak odrzucenie. Późniejsza odpowiedź na wiadomość tekstową uruchamia automatycznie myśl. „Już mu nie zależy”. Podczas konfliktu zamiast powiedzieć: „Zraniło mnie to i potrzebuję, żebyś mnie teraz usłyszał”, zamyka się. „Nic mi nie jest”. „Poradzę sobie”. „Nie potrzebuję cię”. Partner widzi chłód. Ona próbuje tylko poczuć się bezpiecznie. Bo takie zachowanie może kiedyś było rozwiązaniem?

W podejściu adlerianowskim nie pytamy jedynie: „Dlaczego człowiek taki jest?” Pytamy
również: „Jaki cel spełnia jego zachowanie?” Jeżeli bliskość kiedyś oznaczała ryzyko, to
teraz dystans może dawać poczucie bezpieczeństwa. Jeżeli ważne osoby były
nieprzewidywalne, to kontrolowanie partnera może chwilowo uspokajać lęk. Jeżeli
proszenie o pomoc kończyło się rozczarowaniem, to nadmierna samowystarczalność
może chronić przed kolejnym zawodem. Jeżeli ktoś boi się porzucenia, może nawet
sam kończyć relacje, zanim druga osoba będzie miała możliwość odejścia. Odejdę
pierwszy, wtedy to ja kontroluję ból.

Prywatna logika

Z tej perspektywy wiele zachowań, które nazywamy „trudnymi”, zaczyna mieć sens. Nie
oznacza to, że są zdrowe ani że nie ranią innych. Oznacza natomiast, że kiedyś były
najlepszym rozwiązaniem, jakie dziecko potrafiło znaleźć. Problem pojawia się wtedy,
gdy strategia stworzona przez ośmioletnie dziecko nadal kieruje życiem
czterdziestoletniego człowieka. Jest to prywatna logika, która staje się prawdą.
Adler wiele pisał o prywatnej logice, czyli przekonaniach, które człowiek traktuje jak
fakty.
„Jeżeli pokażę słabość, zostanę zraniony”. „Jeżeli komuś zaufam, stracę kontrolę”.
„Muszę radzić sobie sam”. „Jeżeli ktoś naprawdę mnie pozna, przestanie mnie kochać”.
Z czasem zaczynamy patrzeć na świat przez filtr tych przekonań. Zauważamy przede
wszystkim sytuacje, które je potwierdzają. Dlatego zmiana nie polega na wmówieniu
sobie: „Od dzisiaj ufam wszystkim”. To byłoby nie tylko nierealne, ale również
niebezpieczne. Dojrzałe zaufanie nie oznacza braku granic. Oznacza uczenie się, że
mogę obserwować drugiego człowieka, stopniowo go dopuszczać, mówić o swoich potrzebach, stawiać granice i sprawdzać, czy moje „dzisiaj” naprawdę przypomina moje
„kiedyś”.

Od ochrony do odwagi

Jednym z najważniejszych elementów terapii adlerowskiej jest zachęta
(encouragement). Nie chodzi o powiedzenie człowiekowi: „Po prostu zaufaj”. Chodzi o
pomoc w zdobyciu odwagi do zakwestionowania starej mapy. Może więc zamiast
„Nikogo nie potrzebuję” pojawić się: „Potrafię być samodzielny, ale mogę również
przyjąć pomoc”.
Zamiast: „Ludzie zawsze odchodzą” spróbuj: „Niektórzy odeszli. Nie oznacza to, że każdy odejdzie”. A zamiast: „Nie pokażę, że mi zależy” – „Mogę być blisko i nadal pozostać sobą”.
Być może właśnie to jest jedna z najtrudniejszych lekcji dorosłości. Zrozumieć, że nie
każda osoba, którą spotykamy dzisiaj, jest osobą, która zraniła nas kiedyś. Przeszłość może wyjaśniać, dlaczego nauczyliśmy się siebie chronić. Nie musi jednak decydować o tym, jak będziemy kochać.
Bo prawdziwym przeciwieństwem zranienia nie jest samotność. Jest nim doświadczenie
bezpiecznej relacji. Relacji, w której można być blisko, zachować własne granice i
wreszcie przekonać się, że przynależność nie musi boleć.

Dr Katarzyna Pilewicz, LCPC, CADC

doktor psychologii i specjalista od uzależnień. Ukończyła Adler University w Chicago w dziedzinie psychologii klinicznej. Doktorat obroniła w Walden University zajmując się wpływem psychologii pozytywnej na poprawę stanu psychiki człowieka. Autorka licznych publikacji popularnonaukowych w dziedzinie psychologii i higieny psychicznej w amerykańskim wydaniu Magazynu „Polonia” i w “Dzienniku Związkowym” w Chicago. Prowadzi swoją klinikę w dwóch lokalizacjach na przedmieściach Chicago, gdzie prowadzi psychoterapię dla młodzieży oraz dorosłych z problemami natury psychologicznej, pomagając w powrocie do wyższej jakości życia.

 

Psychological Counseling Center, PLLC

Deerfield Office:
405 Lake Cook Rd., Suite 203 
Deerfield, IL 60015

Schaumburg Office:
943 N. Plum Grove Rd., Suite B
Schaumburg, IL 60173

MAIN PHONE# (224) 303- 4099
Emergency Phone# (847) 907 1166

Fax# (224) 261-8772

www.psychologicalcounselingcenter.com
www.psychologiachicago.com

Like us on Facebook:
www.facebook.com/psychologicalcenterkasiapilewicz

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama