Projekt został odrzucony przy sprzeciwie wszystkich Demokratów i ośmiorga Republikanów podczas pierwszego głosowania proceduralnego, dotyczącego zakończenia debaty nad legislacją. Mimo fiaska, które zwiększa ryzyko częściowego paraliżu państwa, obie partie zadeklarowały chęć negocjacji i znalezienia kompromisu, by uniknąć shutdownu.
Wstrzymanie budżetu to głównie efekt sprzeciwu Demokratów wobec zwiększenia funduszy dla Ministerstwa Bezpieczeństwa Krajowego (DHS) i podległych mu służb imigracyjnych w obliczu zastrzelenia przez funkcjonariuszy federalnych Alexa Prettiego, uczestnika protestu przeciwko tym instytucjom w Minneapolis. Demokraci domagają się wprowadzenia do projektu licznych ograniczeń funkcjonowania służb imigracyjnych, w tym zakazu patrolowania miast i wchodzenia do domów przez funkcjonariuszy, oraz nałożenia obowiązku wprowadzenia kamer przyczepianych do mundurów i zakazu noszenia masek.
Zarówno Republikanie w Senacie, jak i prezydent Donald Trump sygnalizowali w czwartek chęć kompromisu. Potencjalnym rozwiązaniem może być wyłączenie z pakietu budżetowego ustawy o środkach dla DHS i przedłużenie finansowania resortu na dotychczasowym poziomie na kilka tygodni. Ma to dać czas na wypracowanie nowej wersji budżetu dla DHS.
- Mamy nadzieję, że nie dojdzie do shutdownu i właśnie nad tym pracujemy. Myślę, że jesteśmy już blisko - powiedział Trump podczas spotkania jego gabinetu w czwartek.
Jak dotąd Kongres przyjął trzy pakiety całorocznych ustaw budżetowych dla wielu agencji federalnych (tzw. minibusy), zaś obecny jest ostatnią częścią wymaganą do skompletowania budżetu. W jej skład, oprócz pieniędzy na DHS, wchodzą też budżety: Pentagonu oraz resortów transportu, mieszkalnictwa, zdrowia, edukacji i pracy. Jeśli do 30 stycznia nie uda się przegłosować ostatniego pakietu, właśnie te resorty - które zatrudniają zdecydowaną większość pracowników federalnych - dotknie shutdown.
Nawet jeśli obie strony wypracują kompromis, jest mało prawdopodobne, by mógł on zostać przyjęty przed końcem tygodnia. To z powodu faktu, że Izba Reprezentantów - która musiałaby zatwierdzić zmiany naniesione przez Senat - ma obecnie przerwę w obradach i kongresmeni przebywają w swoich okręgach.
Byłby już to drugi taki przypadek w obecnej kadencji Donalda Trumpa po rekordowym 43-dniowym całkowitym paraliżu państwa, trwającym od października do połowy listopada ubiegłego roku.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)








