21 października 2021 roku Ana Abulaban siedziała w salonie swojego apartamentu w Spire San Diego. Był z nią Rayburn Barron, znajomy. Rozmawiali, śmiali się, nie mając pojęcia, że ktoś ich podsłuchuje. Tymczasem kilka kilometrów dalej, w hotelowym pokoju, Ali Abulaban ściskał telefon przy uchu i słyszał każde ich słowo. Pochylił się nad stołem, wciągnął kreskę kokainy i niemal natychmiast poczuł uderzenie adrenaliny – przyspieszone tętno, rozszerzone źrenice i narastający gniew. Sięgnął po pistolet i wyszedł, nie zastanawiając się nad tym, że każdy jego krok zostawi ślad, że zarejestrują go kamery przy wjeździe do garażu, w windzie i w holu, ani że zostanie nagrany, gdy otworzy drzwi kluczem, którego nie powinien mieć. Sąsiednia kamera uchwyciła jeszcze dźwięk strzałów i jeden agonalny krzyk Any.
Milion obserwujących
Ali Abulaban na TikToku znany był jako JinnKid i zgromadził niemal milion obserwujących. Specjalizował się w imitacjach Tony’ego Montany ze „Scarface”, wykrzykiwał kultowe kwestie, celował palcem w kamerę i wchodził w rolę z niezwykłą precyzją. Komentujący jego nagrania pisali, że jest genialny, że ma charyzmę i że powinien trafić do Hollywood.
Zanim zdobył popularność, mieszkał z żoną Aną i pięcioletnią córką w Wirginii, gdzie życie wydawało się uporządkowane i stabilne. Rodzina, mieszkanie i TikTok jako hobby, które stopniowo zaczynało przynosić dochód. W lutym 2021 roku przeprowadzili się do San Diego i właśnie wtedy wszystko zaczęło się rozpadać. W ciągu kilku miesięcy policja była wzywana do ich apartamentu aż dziewięć razy – powodem były awantury, podejrzenia zdrad i przemoc. Pewnego dnia Ali zaatakował Anę po tym, jak zobaczył na jej telefonie wiadomości od innego mężczyzny i pchnął ją tak mocno, że uderzyła głową o kant łóżka. W sierpniu 2021 roku Ana zgłosiła przemoc domową, a w październiku poprosiła go, by się wyprowadził.
Jedna kula dla żony
Ali przeniósł się do hotelu, ale zanim wyszedł z mieszkania, dorobił kopię karty dostępu. 21 października, gdy jego córka była w szkole, wrócił do apartamentu i otworzył drzwi kluczem, którego nie powinien posiadać. Następnie na tablecie pięcioletniej córki zainstalował aplikację umożliwiającą zdalny nasłuch. Urządzenie działało jak mikrofon, przekazując dźwięk z mieszkania bezpośrednio na jego telefon. Po wszystkim wrócił do hotelu i zaczął czekać.
Kilka godzin później usłyszał głos mężczyzny – Rayburna Barrona, znajomego Any, który według prokuratury był jedynie znajomym, choć Ali był przekonany, że to jej kochanek. Rozbawiona rozmowa i swobodny ton, słyszane na żywo przez tablet, wywołały w nim narastającą wściekłość. Przed wyjściem wciągnął kolejną porcję kokainy, którą później określił jako „największą dawkę w swoim życiu”, po czym wziął pistolet i ruszył do mieszkania.
Gdy wszedł do środka, Ana i Rayburn siedzieli na kanapie. Nie dał im czasu na reakcję – do mężczyzny strzelił kilka razy, trafiając go w głowę i szyję, a do Any oddał jeden strzał, również w głowę. W sumie padło sześć strzałów. Następnie wybiegł z mieszkania, zjechał windą, wsiadł do samochodu i pojechał odebrać córkę ze szkoły. Po drodze powiedział jej, że „skrzywdził mamę”.
Zachowywał się chaotycznie. Najpierw zadzwonił do matki i przyznał się do morderstwa, a następnie na numer 911, twierdząc, że ofiary były już martwe, gdy przyjechał do apartamentu. Niedługo później policja zatrzymała go na autostradzie. W samochodzie nadal znajdowała się jego przerażona córka.
Bilet do piekła
Proces był długi i burzliwy. Obrona próbowała przekonać sąd, że Ali był człowiekiem chorym psychicznie, uzależnionym od kokainy, wychowanym w traumie i działającym w afekcie, a więc niezdolnym do racjonalnego myślenia ani kontrolowania własnych impulsów. Wskazywała także na możliwe niezdiagnozowane zaburzenie dwubiegunowe oraz na to, że relacja między małżonkami była burzliwa i pełna napięć po obu stronach.
Prokuratura odpowiadała konkretnymi faktami, podkreślając, że Ali wcześniej dorobił klucz, zaplanował powrót do mieszkania i świadomie zainstalował podsłuch, a następnie słuchał rozmowy w czasie rzeczywistym, jadąc windą na 35. piętro. „Afekt nie istnieje, gdy ktoś przygotowuje się do wejścia, podsłuchuje i przychodzi uzbrojony” – powiedziała prokurator w mowie końcowej.
Ali zeznawał osobiście, płakał, tłumaczył się i przepraszał, jednak sędzia nie pozostawił wątpliwości co do swojej oceny. „Gdy obejrzałem jego filmy z »Scarface«, zrozumiałem, że w chwili popełnienia zbrodni stał się tą postacią – działał z zimną krwią i bez wyrzutów sumienia, a jego łzy są łzami nad samym sobą. Umrze w więzieniu” – powiedział. Na sali rozległy się oklaski, a Abulaban odwrócił się i zaczął ironicznie klaskać razem z publicznością.
W maju 2024 roku ława przysięgłych uznała go winnym dwóch zarzutów morderstwa pierwszego stopnia, a we wrześniu 2024 roku zapadł wyrok dożywotniego pozbawienia wolności bez możliwości warunkowego zwolnienia. Otrzymał dwa wyroki odbywane jeden po drugim. Ali stwierdził, że kara jest niesprawiedliwa, ponieważ w chwili zbrodni był pod wpływem narkotyków, i dodał na koniec, że czuje się, jakby był wysyłany do piekła.
Jego konto na TikToku istniało do momentu aresztowania, po czym jego profil „JinnKid” został usunięty, a fani zaczęli kasować nagrania. Internet, który wcześniej uczynił go gwiazdą, w ciągu kilku godzin zamienił go w symbol przemocy. Pod ostatnimi filmami zamiast żartów pojawiły się setki komentarzy odnoszących się do krwi, podsłuchu i ciał znalezionych w apartamencie w San Diego.
Joanna Tomaszewska









