Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama KD Market

Przyczepy chłodnie w dobie drogiego diesla

Początek roku nie oszczędza przewoźników. Ceny oleju napędowego wystrzeliły w górę o blisko 2 dolary na galonie w porównaniu do stycznia, osiągając pod koniec kwietnia krajową średnią na poziomie 5,35 dol. Choć ostatnie trzy tygodnie przyniosły lekką korektę (spadek o około 30 centów), koszty operacyjne pozostają na rekordowo wysokim poziomie.
Przyczepy chłodnie w dobie drogiego diesla

Autor: Adobe Stock

O ile cała branża transportowa zaciska pasa, o tyle firmy transportowe oferujące przewozy mrożonych towarów znajdują się w podwójnym ogniu – muszą tankować nie tylko ciągniki, ale i agregaty (Transport Refrigeration Unit, TRU).

Zasady operowania przyczepy-lodówki są proste, ale bezlitosne dla portfela, Agregat jednotemperaturowy zużywa średnio 0,8 galona na godzinę pracy, a agregat multitemperaturowy spala od 0,9 do 1 galona na godzinę. Do tego sytuację pogarszają coraz ostrzejsze wymogi spedytorow. Od czasu wprowadzenia Food Safety Act w 2011 roku, branża wymaga utrzymania temperatury z dokładnością do 1-2 stopni na każdym etapie łańcucha dostaw. Dla agregatu oznacza to niemal ciągłą pracę, aby sprostać tym rygorystycznym widełkom. Poniżej przedstawiamy trzy podstawowe błędy generujące ekstra koszty:

Chłodzenie zamiast podtrzymywania. Największy mit branży to że agregat służy do obniżania temperatury towaru. Agregaty są projektowane do podtrzymywania temperatury. Jeśli załadujesz „ciepły” towar prosto z pola (np. brokuły czy melony), jednostka będzie walczyć o każdy stopień, pracując na maksymalnych obrotach i częściej wchodząc w tryb odmrażania (defrost), co drastycznie zwiększa spalanie.

Zła cyrkulacja powietrza. Towar załadowany zbyt ciasno przy ścianach lub owinięty szczelnie folią stretch blokuje przepływ powietrza. Efekt? Agregat „myśli”, że w środku jest za ciepło i pracuje intensywniej, mimo że problemem jest tylko brak cyrkulacji.

Degradacja izolacji. Z wiekiem pianka w ścianach naczepy traci swoje właściwości (współczynnik R). Największym wrogiem jest woda – każda dziura w poszyciu, która nie zostanie od razu załatana, pozwala wilgoci zniszczyć strukturę izolacji, zamieniając naczepę w „termos z dziurą”.

Nie zawsze musisz wymieniać na nowe wszystkie naczepy, by płacić mniej za ich użytkowanie. W wielu przypadkach wystarczą podstawowe systematyczne sprawdziany:
• Test światła dziennego. Wejdź do środka naczepy, zamknij drzwi i sprawdź, czy gdziekolwiek przebija światło. Jeśli widzisz słońce, tracisz pieniądze przez nieszczelne uszczelki.
• Czystość cewek. Zabrudzone cewki agregatu to mniejsza wydajność i wyższe spalanie. Regularny serwis to podstawa.
• Automatyzacja. Nowoczesne agregaty pozwalają na ustawienie konkretnych profili (np. „Dairy”). Kierowca naciska jeden przycisk, a komputer sam dba o optymalne parametry pracy, eliminując błąd ludzki.

Jeśli operujesz w Kalifornii, przygotuj się na zmiany. Od połowy 2023 r. obowiązują przepisy o tzw. „ever-compliant units”. Stary siedmioletni cykl życia jednostek odchodzi do lamusa – do 2030 roku każdy sprzęt wjeżdżający do CA będzie musiał spełniać rygorystyczne normy emisji, co wiąże się z droższą technologią i bardziej skomplikowanym serwisem (zawory EGR, systemy szynowe).

Wielu właścicieli firm transportowych chętnie zainwestowaloby w elektryczne chłodnie, ale koszt elektrycznej naczepy chłodniczej jest obecnie niemal czterokrotnie wyższy od standardowej. Bez rządowych dopłat i większej konkurencji na rynku producentów, masowa adaptacja „elektryków” pozostaje w zawieszeniu.

Podsumowując: w dobie drogiego diesla, Twoim największym sojusznikiem jest szczelna naczepa i edukacja kierowców w zakresie prawidłowego załadunku. Każda godzina pracy agregatu mniej to konkretne dolary pozostające w kieszeni.

Szerokiej i bezpiecznej drogi życzy All About Trucks & TransLab. 
We put Truckers first.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama