Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama POLONEZ
czwartek, 16 lipca 2026 19:14

Sąd Najwyższy w Polsce utrzymał wyrok 25 lat dla Krzysztofa Lebiedzińskiego z przedmieść Chicago

Sąd Najwyższy w Polsce w środę, 15 lipca odrzucił wniosek o kasację wyroku 25 lat więzienia dla Krzysztofa Lebiedzińskiego, do niedawna mieszkańca zachodnich przedmieść Chicago, za zabójstwo przed laty ciotki w Polsce. 16 lipca minęło 26 lat od śmierci Barbary Lebiedzińskiej w woj. podlaskim. Wyrok jest ostateczny.
Sąd Najwyższy w Polsce utrzymał wyrok 25 lat dla Krzysztofa Lebiedzińskiego z przedmieść Chicago
Krzysztof Lebiedziński, Barbara Lebiedzińska

Autor: arch. policji/arch. rodz.

Krzysztof Lebiedziński, wydany Polsce na drodze ekstradycji w 2023 r., rok później został tam skazany na 25 lat więzienia za zabójstwo na tle seksualnym i ze szczególnym okrucieństwem swojej krewnej w 2000 roku, gdy był nastolatkiem, w Surażu w woj. podlaskim. Parę lat po zdarzeniu zamieszkał w rejonie Chicago.

Wyrok Sądu Okręgowego został podtrzymany w 2025 r. przez Sąd Apelacyjny w Białymstoku. Już wówczas obrońcy skazanego zapowiadali złożenie wniosku o kasację do Sądu Najwyższego. Chcieli uniewinnienia, uchylenia wyroku lub łagodniejszej kary.

Jednak 15 lipca br. Izba Karna Sądu Najwyższego w Warszawie odrzuciła wniosek o kasację wyroku złożony przez obrońców 41-letniego obecnie Krzysztofa L. Według portalu e-Sprawa Sądu Najwyższego oraz relacji córki ofiary, Agnieszki Lavelle, zespół sędziowski oddalił wniosek jako „oczywiście bezzasadny”.

Decyzja Sądu Najwyższego kończy 6-letnie postępowanie, które rozpoczęło się aresztowaniem Lebiedzińskiego w grudniu 2020 r. przez amerykańskie służby na wniosek polskiej strony o ekstradycję. Rodzina mieszkała w Medinah w powiecie DuPage. Lebiedziński założył w Stanach rodzinę i prowadził firmę budowlaną. W aktach policyjnych znajduje się informacja o tym, że w 2013 roku był aresztowany w związku z przemocą domową.

Do przestępstwa w Polsce doszło w nocy z 15 na 16 lipca 2000 r. Barbara Lebiedzińska została zaatakowana w swoim domu w podlaskim Surażu. Autopsja wykazała, że zmarła w wyniku uduszenia, ale przed śmiercią została brutalnie pobita. 15-letni wówczas Krzysztof L. był bratankiem męża ofiary.

Kobieta doznała rozlicznych urazów, miała obrzęki i deformacje twarzy, złamaną kość nosową, siniaki, krwiaki, rozliczne rany i otarcia. Złamane żebra raniły płuca, kobieta doznała również pęknięcia śledziony – śledczy uważają, że morderca skakał po jej klatce piersiowej. Sprawca usiłował zatrzeć ślady morderstwa, wywołując pożar w domu ofiary.

„To dla nas ogromna ulga, że po tylu latach doczekaliśmy się wreszcie zakończenia”  – napisała do nas po ogłoszeniu decyzji Sądu Najwyższego Agnieszka Lavelle, która mieszka w Nowym Jorku, lecz brała udział we wszystkich procesach. „Sąd powiedział, że moc dowodów jest tak ogromna, że jest nie do podważenia. Obrona starała się o obniżenie kary na 15 lat, w związku z tym, że (sprawca – red.) był małoletni, sąd powiedział, że kara jest i tak obniżona, bo dostał tylko 25 lat, a za to przestępstwo powinien dostać dożywocie. 16 lipca mija 26 rocznica śmierci mamy” – przypomniała córka ofiary.

Joanna Marszałek
[email protected]

 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama