Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama POLONEZ
czwartek, 16 lipca 2026 19:18

Moje książki są moimi przyjaciółmi | My Books are My Friends

Moje książki są moimi przyjaciółmi | My Books are My Friends

Autor: Adobe Stock

Jako autor powieści kryminalnych, poeta i felietonista Dziennika Związkowego pracuję w niewielkim gabinecie.

Jak wygląda moje miejsce do pracy? Gdybym je zmierzył, miałoby pewnie około 12 stóp szerokości i 14 stóp długości. To zdecydowanie nie jest duży pokój i niewiele się w nim znajduje: moje biurko, przy którym piszę, krzesło, na którym siedzę, kilka szafek na dokumenty oraz sześć regałów mieszczących około tysiąca książek. 

Kiedyś miałem niemal dziesięć razy więcej regałów. Pamiętam, jak przeprowadzaliśmy się z Mobile w Alabamie do Peorii w Illinois. Wynająłem wtedy ciężarówkę U-Haul i załadowałem do niej 330 pudeł pełnych książek. Nie pamiętam dokładnie, ile ich wtedy posiadałem, ale z pewnością było ich około dziesięciu tysięcy. 

Jak widać, ja po prostu kocham książki. Doskonale pamiętam pierwszą książkę, którą przeczytałem w 1952 roku, mając zaledwie cztery lata. To ona sprawiła, że stałem się człowiekiem zakochanym w książkach i słowach. Od tamtej chwili aż do przejścia na emeryturę w 2006 roku kupowałem książki niemal bez opamiętania. Kupowałem książki, z których chciałem nauczać studentów, książki, które sam pragnąłem przeczytać, książki, którymi chciałem dzielić się z przyjaciółmi i książki nad którymi chciałem płakać, analizować je krytycznie i pisać o nich artykuły naukowe. Kochałem książki tak, jak kocha się najlepszych przyjaciół. 

Pewnie zastanawiacie się teraz, co stało się z dziewięcioma tysiącami książek, których nie ma już w moim gabinecie. Cóż, wiele razy się przeprowadzaliśmy i za każdym razem oddawałem te książki, do których – jak czułem – już nigdy nie wrócę i których prawdopodobnie nikt więcej nie otworzy. 

Te około tysiąca tomów, które zostały ze mną, to książki, z którymi naprawdę nie potrafię się rozstać. Oddanie ich byłoby jak odcięcie się od ludzi, którzy są moimi najbliższymi przyjaciółmi – ludzi, których znam od czasów przedszkola, których pokochałem i którzy towarzyszyli mi na wszystkich drogach mojego życia. 

Pozwólcie, że opowiem wam o tych książkach, które są moimi najlepszymi przyjaciółmi.  

Książki wielkich polskich pisarzy, takich jak Henryk Sienkiewicz, Władysław Reymont, Wisława Szymborska, Czesław Miłosz i Isaac Bashevis Singer (wszyscy uhonorowani Literacką Nagrodą Nobla), opowiedziały mi bardzo wiele o kraju, z którego pochodzili moi rodzice. Dzięki nim zrozumiałem, jacy byli Polacy, o czym marzyli i co pamiętali, czego się bali i co kochali. 

Podobną rolę odegrali dla mnie wielcy pisarze amerykańscy: Walt Whitman, William Faulkner, Ernest Hemingway, Jack Kerouac i Toni Morrison. To oni nauczyli mnie, co znaczy być Amerykaninem, co znaczy otworzyć ramiona i przyjąć świat, który mnie – imigrantowi i uchodźcy – obiecywał tak wiele. Dzięki nim zrozumiałem, że Ameryka jest przede wszystkim marzeniem o nadziei. 

Wszyscy ci autorzy byli dla mnie kimś więcej niż tylko pisarzami. Stali się moimi nauczycielami. I stali się moimi przyjaciółmi. 

Kiedy dziś siedzę w swoim gabinecie, odwracam się od laptopa stojącego na biurku i patrzę na otaczające mnie regały, nie widzę jedynie książek. Widzę przyjaciół. Widzę ludzi, z którymi spędziłem niezliczone godziny, dni i tygodnie – w salach wykładowych, barach i kawiarniach. Gdy otwieram książki i czytam notatki zapisane kiedyś na marginesach, znów słyszę rozmowy, które prowadziłem z Miłoszem. Po raz kolejny przypomina mi, abym nigdy nie zapomniał o Polsce, z której pochodzili on i moi rodzice, i że bez względu na wszystko ta Polska zawsze będzie tam na mnie czekać, gotowa na mój powrót. 

 A Whitman obejmuje mnie ramieniem i wskazuje Amerykę rozciągającą się przed nami. Mówi, że Ameryką nie jest jej rząd, politycy ani potężne korporacje. Ameryką są zwykli ludzie – tacy, jak ty i ja. Ameryką jest kobieta wyprowadzająca psa na spacer w jasny poniedziałkowy poranek. Ameryką jest czarnoskóry sąsiad koszący obok trawnik. Ameryką jest mała dziewczynka siedząca na krawężniku po drugiej stronie ulicy i marząca, patrząc na leniwie płynące po niebie chmury. 

Wszystkie książki stojące na półkach wokół mnie są moimi najstarszymi i najlepszymi przyjaciółmi. Były przy mnie w chwilach największego smutku i największej radości. I pozostaną tutaj nawet wtedy, gdy mnie już zabraknie. 

 


 

My Books are My Friends

As a writer writing mystery novels and poems and columns for the Dziennik Zwiazkowy, I write in a small study. 

And what’s my study look like?  If I were to measure it, it would probably seem like a space 12 feet wide and 14 feet long.  It’s definitely not a big room, and there’s not much in the room: just me and the desk I write at, the chair I sit on, a couple file cabinets and 6 bookcases containing about a 1,000 books.  

I used to have about 10 times more bookcases.  I remember one time when we moved from Mobile, Alabama to Peoria, Illinois, I rented a U-Haul and filled it with 330 boxes of books.   I’m not sure exactly how many books I had back then, but it was probably about 10,000.  

You see, I love books.  I remember the first book I read in 1952 when I was 4 years old.  It turned me into the book-loving, word-writing person I am today.  From that time until 2006 when I retired from teaching, I bought so many books.  I bought books I wanted to teach and books I wanted to read and books I wanted to share with friends and books I wanted to weep over and books I wanted to critically analyze and write academic articles about.  I loved books like they were my best friends.  

So you’re probably wondering what happened to those 9,000 books that aren’t in my study any longer.  Well, we’ve moved a lot, and every time we move I find myself giving away the books that I feel I’ll probably never re-read and will never be touched by again.  

The 1,000 or so books I have now are the ones I truly love and feel I can never part with.  Parting with them would be like cutting myself off from the people who are my best friends, people who I’ve known since kindergarten, people I’ve come to love, people who have walked with me on all the paths I’ve taken in my life.

Let me tell you about these books that are my best friends.

Books by great Polish writers like Henryk Sienkiewicz, Ladislas Reymont, Wislawa Szymborska, Czeslaw Milosz, and Isaac Bashevis Singer (all of whom won Nobel Prizes) told me so much of what I wanted to know about the country my parents came from.  These authors taught me what the people of Poland were like, what they dreamt and what they remembered, what they feared and what they loved.

And the great American writers like Walt Whitman, William Fauklner, Ernest Hemingway, Jack Kerouac, and Toni Morrison did much the same.  They taught me what it meant to be an American, what it meant to open my arms up and embrace a world that promised me, an immigrant and a refugee, so much.  These authors taught me that America is the dream of hope.

All of these writers were more than just writers.  They became my teachers, and they became my friends.  

When I sit in my study now and turn from the laptop on my desk and look at the books around me, I see more than books.  I see my friends.  I see the people I spent hours and days and weeks with in classrooms and bars and coffee shops. When I open my books and read the comments I wrote in the margins, I once again hear the conversations that Milosz and I had.   Once again, he’s reminding me to never forget the Poland he and my parents came from and that, no matter what happens, that Poland will always be there ready for my return.  

And in his books Whitman is putting his arms around my shoulders and pointing to the America in front of us and telling me America is not in its government and its politicians and its massive corporations, America is in its common people, people like you and me.  America is the woman walking her dog on a bright Monday morning, and America is the black man mowing his lawn next door, and America is the little girl sitting on the curb across the street and dreaming about the clouds drifting by.  

All these books on the bookshelves around me are my best and oldest friends.  They have stood beside me in times of absolute sorrow and absolute joy, and they will always be here even when I’m gone.

John Guzlowski

amerykański pisarz i poeta polskiego pochodzenia. Publikował w wielu pismach literackich, zarówno w USA, jak i za granicą, m.in. w „Writer’s Almanac”, „Akcent”, „Ontario Review” i „North American Review”. Jego wiersze i eseje opisujące przeżycia jego rodziców – robotników przymusowych w nazistowskich Niemczech oraz uchodźców wojennych, którzy emigrowali do Chicago – ukazały się we wspomnieniowym tomie pt. „Echoes of Tattered Tongues”. W 2017 roku książka ta zdobyła nagrodę poetycką im. Benjamina Franklina oraz nagrodę literacką Erica Hoffera za najbardziej prowokującą do myślenia książkę roku. Jest również autorem serii powieści kryminalnych o Hanku i Marvinie, których akcja toczy się w Chicago oraz powieści wojennej pt. „Retreat— A Love Story”. John Guzlowski jest emerytowanym profesorem Eastern Illinois University.
-
John Guzlowski's writing has been featured in Garrison Keillor’s Writer’s Almanac, Akcent, Ontario Review, North American Review, and other journals here and abroad. His poems and personal essays about his Polish parents’ experiences as slave laborers in Nazi Germany and refugees in Chicago appear in his memoir Echoes of Tattered Tongues. Echoes received the 2017 Benjamin Franklin Poetry Award and the Eric Hoffer Foundation's Montaigne Award for most thought-provoking book of the year. He is also the author of two Hank Purcell mysteries and the war novel Road of Bones. Guzlowski is a Professor Emeritus at Eastern Illinois University.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama