Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama POLONEZ

Piłkarski Superpuchar - trofeum dla Lecha Poznań

Piłkarze Lecha Poznań pokonali Górnika Zabrze 3:1 (1:1) w meczu o Superpuchar Polski i po raz siódmy sięgnęli po to trofeum.
Piłkarski Superpuchar - trofeum dla Lecha Poznań
Piłkarze Lecha Poznań cieszą się podczas dekoradcji po meczu o Superpuchar Polski z Górnikiem Zabrze

Autor: PAP/Paweł Jaskółka

Lech Poznań – Górnik Zabrze 3:1 (1:1).

Bramki: 0:1 Maksym Chłań (14), 1:1 Antoni Kozubal (27), 2:1 Mikael Ishak (47), 3:1 Pablo Rodriguez (69).

Żółte kartki – Lech Poznań: Antoni Kozubal, Gisli Thordarson. Górnik Zabrze: Bastien Donio, Michal Sacek.

Sędziował: Damian Kos (Wejherowo). Widzów: 37 843.

Lech Poznań: Mateusz Lis – Joel Pereira, Wojciech Mońka, Terry Yegbe, Michał Gurgul - Patrik Walemark (65. Leo Bengtsson), Radosław Murawski (65. Filip Jagiełło), Pablo Rodriguez (79. Allahyar Sayyadmanesh), Antoni Kozubal (73. Gisli Thordarson), Luis Palma – Mikael Ishak (65. Yannick Agnero).

Górnik Zabrze: Philipp Schulze – Michal Sacek, Rafał Janicki, Josema, Erik Janza (66. Ondrej Zmrzly) – Taofeek Ismaheel (66. Yvan Ikia Dimi), Jarosław Kubicki (40. Bastien Donio), Kacper Urbański 73. Bruno Durdov), Lukas Sadilek, Maksym Chłań – Erik Prekop (66. Sondre Liseth).

Niemal komplet publiczności obejrzał w Poznaniu całkiem dobre spotkanie dwóch najlepszych zespołów poprzedniego sezonu. Superpuchar Polski zasłużenie trafił w ręce Lecha, który zdobył go po raz siódmy i w tej rywalizacji jest najbardziej utytułowanym klubem w kraju.

Obaj trenerzy postawili na najmocniejsze składy, na boisku pojawili się także nowi piłkarze. Niels Frederiksen desygnował do gry od pierwszej minuty bramkarza Mateusza Lisa i obrońcę Terry’ego Yegbe. Z kolei opiekun gości Michal Gasparik także postawił na nowego golkipera Philippa Schulze, w ataku zagrał Erik Prekop, a drugiej linii pojawili się Kacper Urbański oraz Taofeek Ismaheel, który wrócił z wypożyczenia z... Lecha.

Dla obu zespołów był to nie tylko mecz o trofeum, ale również sprawdzian generalny przed pierwszymi starciami 2. rundy eliminacji Ligi Mistrzów.

Krótko po rozpoczęciu spotkania na trybunie, na której zasiadają najzagorzalsi fani „Kolejorza”, rozłożono ogromny transparent obrażający prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej Cezarego Kuleszę. Pod podobizną szefa związku umieszczono napis: „Łączy was wóda”. W ten sposób kibice Lecha wyrazili swoje niezadowolenie z próby przeniesienia miejsca rozegrania spotkania o Superpuchar z Poznania do Wrocławia, a taka sytuacja miała miejsce dwa miesiące temu. Kuleszy nie było na meczu, choć PZPN był jego organizatorem, gdyż udał się do USA na finał mistrzostw świata.

Pojedynek z animuszem rozpoczęli lechici. Już w drugiej minucie Patrik Walemark odebrał piłkę obrońcy, dograł do Mikaela Ishaka, który minimalnie uderzył nad poprzeczką. Po chwili Antoni Kozubal miał szanse otworzyć wynik, ale zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału.

Górnicy sprawiali wrażenie nieco stłamszonych naporem miejscowych, mimo to w dość niezwykłych okolicznościach objęli prowadzenie. Po rzucie rożnym dla Lecha, goście szybko przejęli piłkę i wyprowadzili zabójczy kontratak. Kacper Urbański podał do Maksyma Chłania, a Ukrainiec pewnie pokonał Lisa.

Zdobyty gol dodał Zabrzanom pewności siebie, ale Poznaniacy nie sprawiali wrażenia zdeprymowanych i szybko wrócili do swojego rytmu.

W 27. min Walemark przeprowadził akcję prawą stroną, a umiejętnie sfinalizował ją Kozubal. Górnik próbował strzałami z dystansu zaskoczyć Lisa, z kolei gospodarze rozerwać defensywę przeciwnika starali się głównie krótkimi podaniami i koronkowymi akcjami. Niezłą okazję miał Pablo Rodriguez, ale przestrzelił zza pola karnego.

Pierwsza akcja w wykonaniu mistrza Polski zakończyła się golem Ishaka. Piłka wędrowała jak po sznurku, a szwedzki kapitan „Kolejorza” nie miał większych kłopotów z umieszczeniem jej w siatce.

Gospodarze chcieli pójść za ciosem, ale też niewiele brakowało, by Chłań doprowadził do remisu. Potężne uderzenie Ukraińca z najwyższym trudem obronił Lis.

W 65. minucie obaj szkoleniowcy dokonali po trzy zmiany w składach, ale grę szybciej uporządkowali lechici. Strzał rezerwowego napastnika Yannicka Agnero nie był zbyt silny, lecz Shulze odbił piłkę przed siebie, a nadbiegający Rodriguez dopełnił tyko formalności.

To był kluczowy moment spotkania, choć goście szukali jeszcze kontaktowej bramki. Yvan Ikia Dimi idealnie obsłużył Chłania, któremu znów zabrakło skuteczności. Kilka minut później górnicy wywalczyli rzut wolny ok. 18 metrów od bramki Lisa, lecz Dimi nie znalazł dziury w murze i Poznaniacy szybko zażegnali niebezpieczeństwo.

W doliczonym czasie gry po ładnej, wielopodaniowej akcji Agnero trafił do siatki, ale sędzia po wideoweryfikacji anulował gola i skończyło się 3:1.

Marcin Pawlicki (PAP)


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama