Najsłynniejszy komik kina, twórca „Włóczęgi”, zmarł dwa miesiące wcześniej, w Boże Narodzenie 1977 roku. Miał 88 lat. Tłumy patrzyły, jak trumnę z ciałem aktora spuszczono w dół, a potem zasypano ziemią. Czy wśród gapiów był ten, który niedługo później zakłócił wieczny odpoczynek mistrza komedii?
Nazista czy fanatyk?
Kto ukradł ciało Chaplina? Jaki miał cel? Zanim odkryto prawdę, świat oszalał na punkcie najróżniejszych teorii. Media spekulowały, że zwłoki wykradli neonaziści, mszcząc się za powstanie „Wielkiego dyktatora” – filmu, w którym Chaplin bezlitośnie wyśmiewał Hitlera. Pojawiały się również domysły o motywach antysemickich. Ich zwolennicy twierdzili, że ktoś chciał zaprotestować przeciwko pochówkowi Chaplina na chrześcijańskim cmentarzu. Problem w tym, że aktor nigdy nie należał do żadnej wspólnoty religijnej.
Krążyła też wersja o oszalałych fanach, którzy postanowili zabrać idola do siebie. Inni upierali się, że ekscentryczny Anglik repatriował w ten sposób zwłoki rodaka do ojczyzny. Podejrzewano nawet rodzinę Chaplinów. „Dlaczego milczą na temat żądań okupu?” – pytali spekulanci. Prawda okazała się znacznie bardziej przyziemna. Nie było w niej ideologii, zemsty ani śladów kultu.
Najpierw policja zadzwoniła do Oony Chaplin, wdowy po aktorze. „Poinformowali: ktoś rozkopał grób i pani męża tam nie ma” – wspominał syn komika, Eugene, w rozmowie z gazetą „The Independent”. Kilka dni później w domu Oony znów zadzwonił telefon. Tym razem nieznany głos zażądał 600 tysięcy franków szwajcarskich za zwrot ciała. Kobieta kategorycznie odmówiła. „Charlie uznałby to za niezły żart” – odpowiedziała porywaczom.
Odmowa bynajmniej ich nie zniechęciła. Przez następne dwa tygodnie Oona i jej prawnik odebrali 27 telefonów z żądaniami okupu. Żona Chaplina nadal nie ustępowała. Porywacze zmienili więc taktykę i zaczęli grozić dzieciom pary. Policja założyła podsłuchy na telefonach Chaplinów, a rodzinie nakazano przeciągać negocjacje, aby zyskać czas na namierzenie przestępców. Jednocześnie obserwowano każdą budkę telefoniczną w okolicy. Było ich dwieście.
Polak i Bułgar
16 maja policja namierzyła w jednej z nich mężczyznę. Zatrzymano go, gdy rozmawiał z rodziną Chaplinów. Chwilę później aresztowano jego kompana. Byli to dwaj mechanicy samochodowi, uchodźcy z Europy Wschodniej: 24-letni Polak Roman Wardas, znany jako „Mr Rochat”, oraz 38-letni Bułgar Ganczo Ganew. Szukający szybkiej gotówki mężczyźni przyznali się do winy i zaprowadzili policjantów na pole kukurydzy nieopodal wioski Noville. Tam odkopano trumnę z nienaruszonym ciałem Chaplina. Po jedenastu tygodniach poszukiwań jedna z najdziwniejszych zagadek kryminalnych świata została wreszcie rozwiązana.
Wardas tłumaczył w sądzie, że pomysł zrodził się po przeczytaniu artykułu we włoskiej gazecie, opisującego próbę wymuszenia okupu za skradzione zwłoki. „Miałem problemy finansowe. Ukradłem ciało Charliego Chaplina, by je rozwiązać” – wyjaśniał. To on był mózgiem szalonej operacji. Ganewa nie musiał jednak długo namawiać. Obaj mieszkali w Szwajcarii bez grosza przy duszy i wierzyli, że okup pozwoli im przetrwać w kraju, który nie oferował im wielu możliwości zarobku.
Na kradzież wybrali noc z 1 na 2 marca. Pod osłoną mroku ruszyli na cmentarz, rozkopali świeży grób, wydobyli trumnę i załadowali ją do samochodu Ganewa. Był to jednak plan B. Początkowo zamierzali jedynie przekopać grób głębiej i przysypać trumnę ziemią, aby wyglądało na to, że zniknęła, choć nadal znajdowałaby się na cmentarzu. Rozpętała się jednak burza. Padał ulewny deszcz, ziemia zrobiła się ciężka i mężczyźni nie dawali rady kopać. Postanowili więc przewieźć zwłoki na pole kukurydzy, około półtora kilometra od domu Chaplinów. Tam ukryli trumnę w płytkim, prowizorycznym grobie.
Ganew i Wardas twierdzili później zgodnie, że początkowo nie planowali wywozić ciała z cmentarza. Deszcz i grząska ziemia zmusiły ich do improwizacji. Sam pomysł nie był zresztą nowy. Groby sławnych ludzi od dawna kusiły przestępców obietnicą łatwych pieniędzy. W 1876 roku próbowano wykraść ciało Abrahama Lincolna, aby wymienić je na uwolnienie skazanego wspólnika. Próba włamania do mauzoleum Elvisa Presleya nastąpiła natomiast krótko po jego śmierci w 1977 roku.
Ostatni absurd
Sprawa trafiła przed sąd w grudniu 1978 roku. Wardasa skazano na cztery i pół roku ciężkich robót. Ganew, którego uznano za postać drugoplanową, otrzymał osiemnastomiesięczny wyrok w zawieszeniu. Obaj okazywali skruchę. Eugene Chaplin wspominał później, że Polak i Bułgar napisali do jego matki listy z przeprosinami. Oona była gotowa puścić całą sprawę w niepamięć i nie domagała się dodatkowych represji wobec sprawców. Podobno sama miała wyjątkowe poczucie humoru.
Ciało Charliego Chaplina ponownie pochowano w grobie, z którego skradziono je jedenaście tygodni wcześniej. Tym razem rodzina zadbała, aby sytuacja nigdy się nie powtórzyła. Trumnę umieszczono w grubym betonowym sarkofagu, tworząc praktycznie niezniszczalną konstrukcję.
Kradzież zwłok Chaplina do dziś uchodzi za jedną z najbardziej niedorzecznych prób wymuszenia okupu. Dwaj zdesperowani imigranci, zainspirowani artykułem z włoskiej gazety, wpadli na pomysł, który nie miał szans powodzenia. Oona nigdy nie zamierzała zapłacić, a policja miała dość czasu i ludzi, aby namierzyć sprawców.
Sam Chaplin, twórca niezliczonych filmowych absurdów i mistrz czarnego humoru, zapewne doceniłby ironię tej sytuacji. Kradzież ciała, nieudolne negocjacje, aresztowanie w budce telefonicznej i płytki grób na polu kukurydzy – wszystko przypominało scenariusz wyjęty z jego filmu. Legendarny Włóczęga, który przez dziesięciolecia rozśmieszał świat, tym razem stał się bohaterem ostatniej, najbardziej absurdalnej historii napisanej nie atramentem, lecz własną śmiercią.
Joanna Tomaszewska

