Przemytnikom zazwyczaj udawało się zgubić pościg. Ich samochody wyglądały niepozornie, lecz pod maskami kryły silniki mocniejsze od tych, którymi dysponowali federalni agenci. Specjalnie wzmacniane podwozie i zawieszenie pozwalały przewozić ciężki ładunek bez utraty szybkości i sterowności. Ich szkołą jazdy nie były tory wyścigowe, lecz nocne pościgi na górskich szlakach. Po latach część z nich wykorzystała zdobyte w ten sposób umiejętności w legalnych zawodach. Jednak zanim pojawiły się profesjonalne tory, milionowe kontrakty i transmitowane w całym kraju wyścigi NASCAR, były: bimber, zmodyfikowane samochody i ludzie, którzy zarabiali na życie, uciekając przed prawem.
Księżycówka
16 stycznia 1920 roku osiemnasta poprawka do Konstytucji Stanów Zjednoczonych zakazała produkcji, sprzedaży i transportu alkoholu. Zwolennicy nowych przepisów wierzyli, że trzeźwa Ameryka stanie się bezpieczniejsza i bardziej religijna. Rzeczywistość szybko zweryfikowała te oczekiwania, bowiem Amerykanie nie zamierzali rezygnować z alkoholu. W dużych miastach jak grzyby po deszczu wyrastały tajne bary, zwane speakeasies, alkohol przemycano z Kanady i Karaibów, a zorganizowane grupy przestępcze budowały na nim fortuny.
Tymczasem w trudno dostępnych rejonach Appalachów domową whisky pędzono na długo przed wprowadzeniem prohibicji. Dla właścicieli niewielkich gospodarstw jej produkcja była często jedynym sposobem na utrzymanie rodzin, a wybuch Wielkiego Kryzysu tylko umocnił jej znaczenie jako źródła dochodu. „To były ciężkie czasy i robiło się rzeczy, których nie powinno się robić, żeby jakoś sobie poradzić” – wspominał później Curtis Turner, członek Galerii Sław NASCAR.
Zniesienie prohibicji w 1933 roku nie zakończyło produkcji nielegalnego alkoholu. Legalna whisky nadal była obciążona wysokimi podatkami. Co więcej, wiele południowych hrabstw postanowiło utrzymać zakaz sprzedaży alkoholu. Dla bimbrowników i przemytników oznaczało to kontynuację ich jakże opłacalnego biznesu.
Szybsi niż wiatr
Przemytnicy dysponowali najlepszymi samochodami, które wyglądały najniewinniej na świecie. Zaparkowane w środku miasta niczym nie różniły się od rodzinnych aut, jednak były o wiele szybsze niż radiowozy. Mechanicy zwiększali moc silników, montowali większe gaźniki, modyfikowali układ paliwowy i wzmacniali tylne resory. Dzięki temu samochód mógł przewozić ciężki ładunek bez opadania tylnej części nadwozia. Musiał on być w stanie gwałtownie przyspieszać, dobrze trzymać się drogi i wytrzymywać jazdę po żwirze, błocie oraz nierównej nawierzchni.
Jak na ironię, zagorzały abstynent zrobił więcej dla branży przemytu alkoholu w latach po zniesieniu prohibicji niż ktokolwiek inny. Chociaż producent samochodów Henry Ford zakazał swoim pracownikom picia alkoholu, to właśnie jego Ford V-8 dosłownie napędzał jego przemyt. Przemytnicy przez lata eksperymentowali z różnymi samochodami, ale żaden z nich nie był dość prędki. Okazało się, że Ford przypadkowo stworzył idealny pojazd do przewozu bimbru. Był wystarczająco szybki, by wyprzedzać pojazdy agentów, wystarczająco wytrzymały, aby dać sobie radę w trudnym terenie oraz miał wystarczająco duży bagażnik i tylną kanapę, by zmieścić spory ładunek.
Z Appalachów na tor
W latach 30. zaczęto organizować wyścigi z udziałem najlepszych i najsłynniejszych przemytników. Zawody prędko zaczęły przyciąga
coraz większe tłumy, lecz brakowało im jednolitych zasad. Niemal każdy organizator stosował własne przepisy, kierowcy nie zawsze otrzymywali obiecane nagrody, a wyniki często wywoływały spory. Aby wyścigi mogły przekształcić się w prawdziwy sport, potrzebowały profesjonalnej organizacji.
Zadania tego podjął się William France, mechanik, kierowca i organizator zawodów w Daytona Beach na Florydzie. Dostrzegał ogromny potencjał wyścigów samochodowych, wiedział jednak, że mogą stać się popularnym i dochodowym sportem dopiero po wprowadzeniu jednolitych przepisów, systemu punktowego, stałego kalendarza oraz gwarantowanych nagród. W grudniu 1947 roku spotkał się więc z grupą kierowców, mechaników, właścicieli samochodów i promotorów wyścigów. Wspólnie opracowali zasady działania nowej organizacji, której nadano nazwę National Association for Stock Car Auto Racing – NASCAR.
Pierwszy wyścig pod jej szyldem odbył się 15 lutego 1948 roku na Florydzie. Rok później rozegrano pierwsze zawody w kategorii Strictly Stock, uznawanej za poprzedniczkę dzisiejszej NASCAR Cup Series.
Właśnie podczas tego wyścigu przemytnicze korzenie sportu przypomniały o sobie w wyjątkowo spektakularny sposób. Glenn Dunaway jako pierwszy przekroczył linię mety, jednak po kontroli technicznej został zdyskwalifikowany. Sędziowie odkryli w jego samochodzie niedozwolone modyfikacje tylnego zawieszenia. Tego typu rozwiązania wywodziły się z aut przemytników, którzy wzmacniali zawieszenie, by ich samochody mogły przewozić ciężkie ładunki whisky i jednocześnie zachować odpowiedni prześwit. W NASCAR takie modyfikacje były jednak zakazane. Zwycięstwo przypadło więc Jimowi Roperowi, który – co ciekawe – ukończył wyścig trzy okrążenia za Dunawayem. Po dyskwalifikacji rywala został pierwszym oficjalnym triumfatorem wyścigu kategorii Strictly Stock.
Z przemytu na podium
Najbardziej znanym symbolem bimbrowych korzeni NASCAR był niewątpliwie Junior Johnson. Pochodził z Wilkes County w Karolinie Północnej, regionu słynącego z nielegalnych gorzelni. Jego rodzina zajmowała się produkcją alkoholu, a on sam jako nastolatek nocami jeździł z ładunkiem. Na torach wyścigowych wykorzystywał umiejętności zdobyte w czasach swojej przemytniczej działalności. Wiedział, jak kontrolować samochód jadący na granicy przyczepności i jak zachować spokój, gdy najmniejszy błąd mógł skończyć się katastrofą. W NASCAR wygrał 50 wyścigów, a później odnosił sukcesy jako właściciel zespołu.
W 1956 roku został aresztowany podczas nalotu na rodzinną gorzelnię i trafił na niemal rok do więzienia. W 1985 roku doczekał się ułaskawienia z rąk prezydenta Ronalda Reagana. Był to gest dobrej woli wobec jednej z największych legend wyścigów, która na trwałe zapisała się w historii amerykańskiego sportu. Wielu komentatorów odebrało go również jako symboliczne uhonorowanie korzeni NASCAR – sportu, który narodził się w świecie bimbrowników i przemytników alkoholu. W 2010 roku Junior Johnson jako jeden z pierwszych kierowców znalazł się w NASCAR Hall of Fame.
Ze środowiskiem nielegalnego alkoholu związani byli również kierowcy, mechanicy i właściciele pierwszych zespołów. Był wśród nich m.in. Raymond Parks, jeden z najważniejszych pionierów sportu, który dorobił się pieniędzy na produkcji księżycówki, a następnie finansował samochody wyścigowe. Do tego grona należał także kuzyn Parksa, Lloyd Seay – legendarny przemytnik alkoholu i jeden z najbardziej utalentowanych kierowców swojego pokolenia.
Oczywiście nie oznacza to, że wszyscy pierwsi kierowcy NASCAR byli przemytnikami. Wyścigi samochodowe rozwijały się w Stanach Zjednoczonych także niezależnie od świata nielegalnego alkoholu. Prohibicja oraz długoletnia działalność bimbrowników dostarczyły jednak południowym wyścigom niezwykłej mieszanki: szybkich samochodów, utalentowanych mechaników, odważnych kierowców i publiczności spragnionej widowiska.
Bagażnik pełen historii
Bill France doskonale rozumiał, że jeśli NASCAR ma wyjść poza Południe i stać się ogólnokrajowym sportem, musi przestać kojarzyć się z bimbrownikami i przemytnikami alkoholu. W latach 50. zaczął więc świadomie budować jego nowy wizerunek. Przyciągał producentów samochodów i sponsorów, organizował wyścigi na coraz lepszych torach, podnosił standardy bezpieczeństwa i konsekwentnie przedstawiał wyścigi samochodowe jako profesjonalny sport oraz rozrywkę dla całych rodzin. Jednocześnie starał się odsunąć w cień jego związki z nielegalnym alkoholem.
Współczesny NASCAR oczywiście nie przypomina swoich początków na krętych traktach Appalachów. Samochody powstają według precyzyjnych specyfikacji, zespoły korzystają z pracy inżynierów i ogromnych budżetów, a najważniejsze zawody oglądają miliony kibiców. Mimo to wciąż można dostrzec echo dawnych czasów. Kierowcy ścigają się pojazdami, które mają przypominać modele spotykane na górskich drogach dziesięciolecia wcześniej. Liczą się potężne silniki, umiejętność kontrolowania auta przy ogromnej prędkości oraz odwaga potrzebna, aby wyprzedzić rywala tam, gdzie inni zdejmują nogę z gazu.
Maggie Sawicka

